Blog

Nadzieja całkiem nie wygasła

Dodano: 2013-08-15 11:35:01 (aktualizacja: 2013-08-18 13:15:25)
Marco / WislaLive.pl

Po dość długim oczekiwaniu wracamy z kolejnym odcinkiem bloga Karoliny Surmy. Zapraszamy do lektury! Moja mała aktywność na blogu wynikała ostatnio ze spraw związanych z moim życiem osobistym, ale też zawodowym. Na początku czerwca, odbył się mój Ślub, a zaraz po nim powrót do intensywnej pracy. 15 czerwca bowiem, już dwa Finały Małej Ligii Radwansport, później organizacja obozów w Świnnej Porębie dla najmłodszych i wreszcie długo wyczekiwany urlop. Chorwacja pozwoliła nam z mężem zapomnieć na jakiś czas o Krakowie i sprawach do załatwienia. Po trzech tygodniach wracając do domu, cieszyłam się, że będę mogła znowu rzucić się w wir pracy. Jednak zderzenie z rzeczywistością, czyli tym, co tu się aktualnie dzieje, mocno ostudziło mój optymizm.

Spotkanie na kawie z koleżankami z zespołu, zamiast miłej pogawędki zamieniło się w listę smutnych wiadomości i poczucia, że nadzieja na uratowanie siatkówki na Wiśle, prawie wygasła. Pomimo ogromnego zaangażowania Magdy Żochowskiej i Sandry Biernatek w pozyskanie strategicznego sponsora, nie udało się nadal otrzymać konkretnej deklaracji ze strony jakiejkolwiek firmy. Zarząd klubu i sekcji starali się również pomóc. Niektórzy bardziej, niektórzy mniej, ale jednak większość miała nadzieję. I co? Okazuje się, że na sport, a zwłaszcza na siatkówkę w Krakowie nie jest łatwo znaleźć finansowania. Przykre, ale prawdziwe.

Zawsze wierzyłam, że jeśli człowiek bardzo czegoś pragnie i oddaje temu całe serce to sukces jest gwarantowany. Widząc optymizm i ogromny wysiłek, jaki dziewczęta i władze klubu włożyły w poszukiwanie środków finansowych na grę w I lidze, byłam przekonana, że im się uda, że młody wiślacki "narybek" będzie miał okazję podpatrywać starsze koleżanki na trybunach i dopingować swój zespół - „Białą Gwiazdę”. Tymczasem optymizm zamienił się w oczekiwanie i realną pracę. Pomimo braku pieniędzy, trenera i pełnego składu, dziewczyny rozpoczęły treningi. Same postanowiły przygotować się do sezonu i czekać do września, bo nadzieja całkiem nie wygasła. Młode juniorki szybko wydoroślały, bo wiedzą, że przyszedł moment, kiedy będą potrzebne już nie trybunach, ale w zespole.

Pracują ciężko i starają się wyciągnąć jak najwięcej z każdego treningu. Doświadczone starsze koleżanki, pomagają i starają się przekazać jak najwięcej cennych wskazówek, bo każda może się okazać potrzebna w grze. To piękny widok: dwa pokolenia, ta sama pasja, wspólny cel. Marzą, żeby wystartować w I lidze i reprezentować barwy TS Wisła w sezonie 2013/2014.Trudno jest to opisać słowami. A jeszcze trudniej będzie, jeśli okaże się, że nie uda się wystartować.

Mimo ogromnych trudności, są jeszcze tacy, którzy wierzą. Ja też. A przede wszystkim są one: siatkarki o wielkich sercach, które nigdy się nie poddadzą. Chcę je zobaczyć na parkiecie. Wiem, że będą najlepsze. Nie opuszczę żadnego meczu, bo takiej pasji dawno nie widziałam. Tego nie przeliczy się na pieniądze, ale bez nich nic się nie uda. Jeśli więc jest ktoś, kto tak jak ja chciałby pójść na mecz I ligii siatkówki kobiet na Reymonta 22, niech postara się pomóc w jakikolwiek możliwy sposób. Warto jest inwestować w pasję i ludzi z taką wiarą zamiast drukować milion ulotek reklamowych, które i tak trafiają do kosza.

szyszka 



Spokojny i waleczny - wywiad z Rafałem Boguskim

Jeszcze wczoraj wydawało się, że przygoda Rafała Boguskiego dobiega końca. Dziś "Boguś" negocjuje nowy kontrakt i wszystko wskazuje na to, że zostaje z nami na kolejny sezon! 

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara