Blog

No to pogoda fatalna – idealna, żeby wreszcie spokojnie pogadać

Dodano: 2013-05-02 21:27:30 (aktualizacja: 2013-08-15 11:36:28)
Marco / WislaLive.pl

Dłuuuuuugi weekend rozpoczęty. Miało być spokojnie, ale to nie w moim stylu. Zajmę się więc tym, na co od dawna nie miałam czasu, czyli.....pisaniem. Do tego zawsze potrzebuję spokoju i pustego mieszkania. No i mam, to jestem.

Sezon już dawno skończony i zostawiłam bez komentarza, ale ... na chwilę wrócę, bo komuś obiecałam. Podsumowując:  6 miejsce w tabeli, to jak na beniaminka wynik zadowalający, ale jak na moje oczekiwania, zawsze mogło być lepiej. Nie to jednak, było moim największym zmartwieniem, ale to, że w najważniejszej fazie rozgrywek play off, nie mogłam grać i walczyć z drużyną. Przyczyna banalnie prosta: kontuzja i ciągle nawracający ból. I tu znowu, nie ból fizyczny najgorszy, ale pękające z bólu serce i ścisk w gardle. Koszmarne uczucie, patrzeć z boku, jak Twoja drużyna gra najważniejsze spotkania w sezonie, a Ty możesz ewentualnie poklaskać i .... i nic więcej. Pierwsze takie doświadczenie w życiu i nikomu nie życzę, bo koszmarne. Miałam wrażenie, że nikt nie wie co czuję w środku, siedząc na plastikowym krzesełku i patrząc jak na parkiecie toczy się mecz. UEK to był mój wymarzony przeciwnik na play off. No i udało się...no i ... mogłam tylko „poklaskać”. Na koniec, nie umiałam nawet pocieszyć drużyny, ani wydusić z siebie słowa, bo czułam jakąś blokadę, brak zrozumienia, poczucie winy, smutek, złość, agresję i...bezradność. 

Walczcie z apatią i ciągłym narzekaniem

Kilka dni po ostatnim naszym meczu, kiedy ochłonęłam trochę i starałam się zająć myśli innymi sprawami, otrzymałam wiadomość, którą zacytuję, za zgodą jej autora. Rozmowa na portalu facebook z dnia 18 marca 2013r:

„Witam serdecznie Pani Karolino. Nie będę pisał na Ty, lub używając przezwiska, gdyż znamy się tylko z widzenia, a właściwie to nawet za dużo powiedziane, po prostu zasiadam w pierwszym rzędzie bardzo często dopingując Panią i koleżanki na R22. Przeczytałem ostatnio wpis na blogu i już wtedy korciło mnie żeby napisać, lecz się powstrzymałem, bo od obcej osoby pewnie nawet Pani nie przeczyta wiadomości, ale jednak zaryzykowałem widząc dziś Pani minę i niemoc na meczu. Na pewno nie będę pierwszą osobą, która to napisze, lub powie... Ale znam ten ból i rozumiem bardzo dobrze Pani sytuację. Kontuzje mają to do siebie, że pojawiają się zawsze w najmniej potrzebnych momentach. Sam jestem niestety przykładem, grałem w piłkę nożną 20 lat, po różnych klubach w Krakowie, bywałem kapitanem i niestety kiedyś przez kontuzje musiałem odpuścić mecz Pucharu Polski, przegraliśmy, po 2 karnych których nie wykorzystaliśmy. Pisze o tym dlatego, że gdybym był w pełni sił, sam bym strzelał, więc się obwiniałem, że przez cholerną kontuzję nie mogłem pomóc drużynie, tylko siedziałem koło ławki rezerwowych z gipsem na nodze. Nie znam dokładnie historii Pani kostki, ale wierzę, że uda się wyleczyć uraz i w następnym sezonie znów przybijemy "piątkę" po kolejnym wygranym spotkaniu. Jestem dumny, że mogę iść na siatkówkę kobiet, na pierwszą ligę, dopingować, cieszyć się z Wami, ale ta duma to również takie dni jak dziś, kiedy widząc łzy w oczach dziewczyn sam się smuciłem. Dlatego proszę pamiętać, że jeszcze nie jedna piękna chwila czeka Panią a po każdej porażce naprawdę się można podnieść i pozbierać. Choć ja niestety nie jestem dobrym przykładem, bo od kilku lat nie gram zawodowo już, kolana plus kręgosłup odmówiły posłuszeństwa i na "wyczynowy" sport nie pozwalają. Kończąc ten pewnie kiepski liścik (i nawet nie wiadomo czy będzie przeczytany) chce podać jeszcze jeden powód jego napisania. Na meczach najczęściej jestem z dziewczyną i jej córką. Martynka ma 6 lat i chce zaszczepić w niej zainteresowanie sportem, być może będzie to "siatka". Dziś zapytała mnie gdzie jest Pani kapitan, wskazałem na Panią, wtedy usłyszałem, że dlaczego kapitan nie gra, tylko siedzi i dlaczego ma smutną minę? Obiecałem Martynce, że przy następnej okazji Pani kapitan będzie grać i będzie się szeroko uśmiechać, a po meczu przybijecie "piątkę" i wtedy postanowiłem napisać ten być może głupi i niepotrzebny list, ale kto nie ryzykuje, nie walczy, ten nie ma nic, oprócz wyrzutów sumienia, że się poddał, a to jest najgorsze co może być!!!
Przepraszam, że zawracałem głowę, serdecznie pozdrawiam Panią i całą drużynę dzielnych Krakowskich, Wiślackich Amazonek. Do zobaczenia wkrótce... Wierny kibic Joker (Darek).”

Płakałam...bo to był jedyny znak, że ktoś wiedział co czułam patrząc jak „moja” drużyna walczy, a ja nie mogę jej już pomóc. Dziękuję Darku, że odważyłeś się napisać, co myślisz i czujesz i dodałeś mi wiary, że mimo porażki, nadal jest sens się uśmiechać. Wtedy właśnie skończył się mój podły nastrój i wróciłam do walki o radość z tego, co jest teraz i co przede mną.

Dziś, tj. 2 maja 2013r. czuję się szczęśliwa i pełna energii, mimo, że za oknem pada, jest ponuro i smutno. Wróciłam do treningów z dziewczynami i staram się cieszyć każdym treningiem.  Najlepiej jak potrafię, szkolę młodzież, zarażając ich pasją do siatkówki. Mam także plany na przyszły sezon związane ze szkoleniem młodych zawodniczek. W Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 11 w Krakowie od 1 września powstaną dwa oddziały klas sportowych siatkarskich:

- w I klasie Gimnazjum nr 5
- w I klasie Liceum Ogólnokształcącego nr XXIV

Współpracujemy ze szkołą od września 2012 roku i współpraca ta rozwija się bardzo dobrze. Podejmę się szkolenia dziewcząt w klasie siatkarskiej, aby w ten sposób zwiększać ich poziom umiejętności. Szkoła stwarza nam idealne warunki do pracy: dobrze wyposażona sala gimnastyczna, sala fitness, siłownia, natryski i przychylność dyrekcji. 

Od A do Z - Miroslava Kijakova

Kiedyś marzyłam, żeby mieć czas na szkolenie młodzieży, indywidualne podejście i dobre warunki i udało się:) Od przyszłego roku rozpoczynamy współpracę. A w dalszej kolejności będziemy starać się o przyznanie nam Siatkarskiego Szkolnego Ośrodka Sportowego. Projekt Polskiego Związku Piłki Siatkowej daje ogromne możliwości dla młodych siatkarek, stwarza im szansę na rozwój, ale także zapewnia opiekę rehabilitanta i nowoczesny sprzęt do treningu. Uważam, że projekt jest fantastyczny i żałuję, że to nie ja wybieram teraz szkołę;)  

Za to serdecznie zapraszam, wszystkie młode dziewczęta kochające siatkówkę, do Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 11 przy ulicy Wilka Wyrwińskiego 1, gdzie razem będziemy mogły kontynuować przygodę z siatkówką.

Więcej informacji o szkole i rekrutacji na:

http://www.xxivliceum.krakow.pl/

Więcej informacji o Projekcie Siatkarskich Szkolnych Ośrodków Sportowych na:

http://www.mlodziezowasiatkowka.pl/siatkarskie-osrodki-szkolne/koncepcja-sos_22.html

A jeśli, któraś młoda siatkarka ma pytania i chciałaby porozmawiać, to proszę pisać na mój adres email: karolina.surma@radwansport.pl lub na facebook.

Ściskam Was strasznie mocno i życzę dużo słońca. Pędzę...bo jeszcze wiele przede mną marzeń, które z całych sił chcę realizować. Jeśli chcecie się dołączyć, to zapraszam i do usłyszenia wkrótce.

szyszka



Spokojny i waleczny - wywiad z Rafałem Boguskim

Jeszcze wczoraj wydawało się, że przygoda Rafała Boguskiego dobiega końca. Dziś "Boguś" negocjuje nowy kontrakt i wszystko wskazuje na to, że zostaje z nami na kolejny sezon! 

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara