Blog

3:0 z Pasami i super forma na 100 dni przed Euro

Dodano: 2012-03-07 21:26:09 (aktualizacja: 2012-03-08 09:21:33)
(MARCIN) / WislaLive.pl;

Zapraszamy na kolejny odcinek cyklu, którego bohaterem jest idol ABG - Jakub Błaszczykowski.

Niegdyś

22 listopada 2005 roku Kuba po raz pierwszy zagrał derby z Cracovią na własnym stadionie. Wisła była wówczas w "dołku", więc wynik potyczki dla jej kibiców był mimo wszystko jakąś tam niewiadomą.

"Błaszczu" do tego momentu rozegrał, po ciężkiej kontuzji odniesionej w spotkaniu z PAO, raptem jeden mecz ligowy (niepełny z Arką w Gdyni na 0:1), w którym on i jego koledzy nie wypadli zadowalająco. 6,5 roku temu, w przedostatni weekend listopada, na stadionie przy ulicy Reymonta wszystko jednak wyglądało inaczej. Jak relacjonował magazyn "Forza Wisła": "Wspaniały przebieg miały 170. derby Krakowa. Niesamowita wręcz walka naszych piłkarzy, połączona z ich nietuzinkowymi umiejętnościami czysto piłkarskimi, pozwoliła nam zdeklasować odwiecznego rywala 3:0". 

Sam Kuba - na łamach owego periodyku - pogrom Cracovii skomentował w nastepujący sposób: "Czuliśmy ogromne napięcie przed tym spotkaniem, ale takie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Chcieliśmy wręcz roznieść przeciwnika i chyba to nam się udało".

Jego dobrą grę zauważyli fachowcy, wśród których głos zabrał także i satyryk Marcin Daniec. W przerwie batalii, przy stanie 1-0 dla Białej Gwiazdy, nadmienił: "Ostry, ale bardzo fajny mecz. Przyglądając się postawie Wisły w niedawnym meczu z Arką a dziś, nasuwa mi się refleksja, jakobym widział dwie różne dyscypliny sportowe. Co jeszcze rzuciło mi się w oczy... To, że Cracovia gra słabiej. Mimo iż bardzo się odgrażali, a nawet oglądali filmy wojenne, cały czas w ich poczynaniach widać ogromny respekt dla naszej drużyny. Ponadto będę piał, a nawet uruchamiał orkiestry dęte nad postawą Błaszczykowskiego. Świetny chłopak i świetny piłkarz. Los jest strasznie okrutny, że musiał on wypaść z gry na kilka tygodni, po tak pięknie zagranym przez niego pierwszym meczu z Grekami".

Dzisiaj


Jest pierwsza dekada marca roku 2012. Dla Kuby okres wymarzony. Na 100 dni przed niesamowicie ważną dla niego imprezą, czyli Mistrzostwami Europy w Piłce Nożnej, rozgrywanymi w dodatku w jego ukochanej Polsce osiągnął formę wyborną. Trzy razy w ostatnim okresie renomowany magazyn piłkarski "Kicker" umieścił go w jedenastce Bundesligi, fani Borussii regularnie wybierają go najlepszym piłkarzem meczu, a trener Juergen Klopp podkreśla, iż Błaszczykowski nigdy dotąd nie grał tak dobrze.

Pomimo wszystkich wyróżnień, "Błaszczu" pozostaje sobą, czyli normalnym, skromnym facetem. Swoją dyspozycję tłumaczy tym, że nawet kiedy grywał w Dortmundzie mało, to bardzo ciężko pracował, co teraz przynosi efekty. Niespecjalnie emocjonuje się też liderowaniem w niemieckiej ekstraklasie, bo wie, że do końca rozgrywek jest jeszcze trochę czasu, a punktów do ugrania blisko 30.

Cały czas ponadto wierzy, że jego Wisła zajmie miejsce premiowane startem w europejskich pucharach. Odnotował też kolejną zmianę jej szkoleniowca. Zrobiło mi się żal Kazia, bo bardzo go lubię i bardzo go cenię.

Kuba zadzwonił do swojego nie tak dawnego trenera, by z nim porozmawiać i na swój sposób go pocieszyć. Dlaczego?

Nie dzwoniłem wcześniej, na przykład wtedy, gdy Wisła awansowała pod jego wodzą do 1/16 Ligi Europy, bo wiedziałem, że gratulacyjnych telefonów lub też sms-ów będzie miał mnóstwo. Pozwoliłem sobie przedzwonić w momencie, gdy wiedziałem, że legendarny dla mnie Wiślak bardzo utratę trenerskiej posady przeżywa.

Kazimierz Moskal był jedną z osób, z którą aktualny kapitan kadry narodowej spotkał się przy okazji meczu Polski z Portugalią. Inną był grapler i bokser tajski Jan Błachowicz, międzynarodowy mistrz KSW w wadze półciężkiej, którego Kuba podziwia, i którego walki chętnie ogląda. Obaj mistrzowie ucięli sobie pogawędkę, wzajemnie doceniając sportowe umiejętności.

Sporty walki to zresztą coś, co piłkarza z Truskolasów zawsze kręciło. Wiślacka i reprezentacyjna "16" lubi takową rywalizację, czasami śmiejąc się, że gdyby nie kariera piłkarska, to może w MMA by się zaangażował. Najlepszego w ostatnich latach Polaka piłkarza lubią też przedstwiciele tej niełatwej dyscypliny. Ostatnio w Niemczech "Błaszcza" odwiedził krakowski mistrz kickboxingu Tomasz Sarara, który od jakiegoś czasu mieszka i trenuje w Holandii. Kuba z Tomkiem wzajemnie się dopingują, wspierając w sportowym rozwoju.

CDN



Spokojny i waleczny - wywiad z Rafałem Boguskim

Jeszcze wczoraj wydawało się, że przygoda Rafała Boguskiego dobiega końca. Dziś "Boguś" negocjuje nowy kontrakt i wszystko wskazuje na to, że zostaje z nami na kolejny sezon! 

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara