Blog

Panathinaikos i miła niespodzianka na 26. urodziny

Dodano: 2011-12-17 21:23:47 (aktualizacja: 2011-12-18 13:36:32)
(MARCIN) / WislaLive.pl;


Sierpień 2005.

Po rewanżu w Atenach Kuba płakał, chociaż nie musiał, bo w pierwszym meczu z Panathinaikosem zrobił wszystko, co było w jego mocy, by wywalczyć upragniony awans. Opuszczając boisko w trakcie pierwszej potyczki w Krakowie pocałował Białą Gwiazdę. Dlaczego?
 
Bo Wisła otworzyła mi okno na świat, pokazała drogę ku lepszemu życiu, dlatego dozgonnie będę jej za to wdzięczny - wspominał na łamach "Forza Wisła".

O tym, że zagra w zastępstwie Marcina Baszczyńskiego dowiedział się na przedmeczowej odprawie, chociaż już na poprzedzających mecz treningach był w tej strefie placu gry ustawiany.

- Nie powiem, że nie czułem lekkiego dreszczyku emocji, ale wszystko wróciło do normy praktycznie po pierwszym zagraniu, kiedy założyłem jednemu z rywali tzw. "siatkę", podając piłkę Kalu Uche.

Druga minuta meczu okazała się dla niego feralna w skutkach, chociaż - że tak będzie - nie zdawał sobie sprawy.

Doszło wtedy do mojego bezpośredniego starcia z zawodnikiem PAO. Chcąc go wyprzedzić, zeskoczyłem niefortunnie na lewą nogę, czując jednocześnie, że coś mi w niej strzeliło. Jakoś szczęśliwie dotrwałem jeszcze z bólem kilkadziesiąt minut.

Zaprzeczył, że obserwując jego poczynania nie dało się zauważyć, że coś jest nie tak.

Ja już tyle razy oglądałem to spotkanie, że uchwyciłem parę momentów, w których na nogę utykam. Jednak oczywistym jest, że w ferworze walki o bólu się zapomina. Miałem kilka chwil zwątpienia, lecz bramka na 1-1 uświadomiła mi, że nigdzie nie schodzę, że nie wolno mi tego zrobić, że trzeba nadal pomagać drużynie. Udało mi się wytrzymać do 75. minuty, chociaż pod koniec mojego występu zaczęły mi dokuczać skurcze.

W przerwie spotkania trener spytał go czy może grać dalej.

Odparłem, że tak, że chcę wyjść na drugą odsłonę, zawiązując tylko plastrem nogę tak, by mi krew w obolałe miejsce nie dochodziła.

W nocy nie mógł z bólu zasnąć. Rano udał się do szpitala na konsultację, gdzie po prześwietleniu nogi lekarze nie pozostawili złudzeń. Kość śródstopia była pęknięta.

Po diagnozie czułem się fatalnie. Szybko jednak zacząłem sobie tłumaczyć, że takie jest przecież życie i że z jeszcze nie jedną przeszkodą będę sobie musiał poradzić. Teraz może nawet wiem, że nie ma tego złego, co by na dobre wyszło.

 

 
Dzisiaj

17 grudnia 2011. Kuba wraca wraz z resztą ekipy z wygranego meczu z Freiburgiem. Zagrał w nim pełne 90 minut, asystując przy bardzo ważnym trafieniu na 2-1 Gundogana.

Mogłem w tej sytuacji próbować uderzać, ale jednak zawsze bardziej "po piłkarsku" będzie, gdy dostrzeże się lepiej ustawionego kolegę.

 

"Błaszczu" sprawił prezent koledze z drugiej linii Borussii, choć to on sam trzy dni wcześniej obchodził 26. urodziny.

14 grudnia wielką niespodziankę zaserwowała mi Wisła awansując do 1/16 LE. Marzyłem, by tak się stało, więc ogromnie się w środowy wieczór ucieszyłem.

 

Kubę interesuje dalszy los Kazimierza Moskala.

Chciałbym, by nie zrezygnowano z jego usług, gdyż jest to człowiek merytorycznie przygotowany do prowadzenia drużyny takiej jak Biała Gwiazda. Mało tego, jest prawdziwą wiślacką legendą; kimś, kto dla trójkolorowych barw oddał całego siebie. Niestety, takich ludzi się często nie docenia, gdyż po prostu ... się ich ma.

Borussia już z europejskimi pucharami się w tym sezonie pożegnała, w ostatniej kolejce rozgrywając
dramatyczną potyczkę z Olympique Marsylia.

Uważam, że w pierwszej połowie zagraliśmy bardzo dobrze. Dokumentują to zresztą statystyki. Jako drużyna przebiegliśmy ponad 60 km. Gdyby w drugiej odsłonie udało się utrzymać takie tempo gry, odnotowalibyśmy bodajże rekord. Niestety, bramka "do szatni" dodała skrzydeł Francuzom, którzy potem - wznosząc się na wyżyny - dopięli swego.

Nic już natomiast nie zmieni faktu, że Jakub Błaszczykowski stał się kolejnym polskim piłkarzem, który strzelił gola w Lidze Mistrzów.

 

Cóż ... dla takich chwil warto jest żyć. Najpierw marzyłem, by w Champions League w ogóle zagrać, potem by może coś do siatki któregoś z rywali trafić. Udało się ziścić i jedno i drugie marzenie ...

Kto przygląda się wokółmeczowym zachowaniom piłkarzy, zauważył zapewne, że Kuba lubi przed potyczkami koncentrować się zakładając na uszy słuchawki z muzyką. Rok temu nie rozstawał się wręcz z "Rozmową" hip-hopowej formacji Grammatik.

Kiedyś w którymś wywiadzie powiedziałem, że lubię muzykę tej polskiej grupy muzycznej. Dowiedział się o tym Eldo i doszło do inicjatywy wspólnego spotkania się (Grodzisk, przy okazji meczu reprezentacji). Po nim mogę powiedzieć, że oceniam Eldo jako bardzo w porządku człowieka, takiego który wywarł na mnie duże wrażenie. Wymieniliśmy przemyślenia na temat życia, wszelakich wartości, porozmawialiśmy sobie o futbolu.  Był to dla mnie mile spędzony i cenny czas".

http://www.youtube.com/watch?v=cA3B9_wjg9Q


CDN

Wszystkim fanom Wisły, a także fanom Kuby przypominamy, że w dalszym ciągu trwa plebiscyt na "Najlepszego polskiego sportowca roku 2011", w którym to plebiscycie jednym z 20 nominowanych osób jest właśnie "Błaszczu". Oddany głos na Kubę będzie z całą pewnością dla niego miłym ... prezentem urodzinowym. Gorąco do wzięcia udziału w zabawie zachęcamy.



Spokojny i waleczny - wywiad z Rafałem Boguskim

Jeszcze wczoraj wydawało się, że przygoda Rafała Boguskiego dobiega końca. Dziś "Boguś" negocjuje nowy kontrakt i wszystko wskazuje na to, że zostaje z nami na kolejny sezon! 

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara