Blog

Pierwszy mecz, pierwszy gol i pierwsze derby oraz chęć kontynuowania świetnej passy strzeleckiej

Dodano: 2011-11-11 19:30:54 (aktualizacja: 2012-06-14 13:27:55)
Tomek / WislaLive.pl
fot. fotoporebski.pl

Pierwszy mecz, pierwszy gol i pierwsze derby oraz chęć kontynuowania świetnej passy strzeleckiej


Niegdyś ...

20 - tego  marca 2005 roku przyszła pora na ligowy debiut Kuby. Przypadł on również na mecz, w którym rywalem Wisły była Polonia Warszawa. Na Konwiktorskiej Biała Gwiazda wygrała 3-1, a "Błaszczu" zagrał od 1 do 83 minuty. Mecz sędziował sędzia Ryżek z Poznania i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ów pan jest arbitrem, który pokazał Kubie pierwszą żółtą kartkę w ekstraklasie.

Po 45 minutach Błaszczykowskiego w Płocku (wygrana 1-0), po 17 minutach "z ławki" w pucharowym rewanżu z "Dumą Stolicy", po dwóch niepełnych czasowo meczach z Pogonią Szczecin i Górnikiem Łęczna, nadeszła kolei na wyjazdową batalię z Amicą Wronki (trenerem jej był wówczas Maciej Skorża), na której boisku Wisła nie zwycięzyła w owym okresie od ponad sześciu lat. Wielu obserwatorów tego spotkania myślało, że niekorzystna seria zostanie niestety przedłużona. Nadeszła jednak 75 minuta zawodów. Dawid Kucharski zbyt krótko wybił piłkę po dośrodkowaniu Marka Zieńczuka, a do toczącej się futbolówki dopadł Kuba, chytrym strzałem z lewej nogi umieszczając ją w bramce Radosława Cierzniaka."Dziewicze" trafienie ligowe "Błaszcza" nie tylko zbliżyło nasz zespół do MP nr 10, ale przede wszystkim poprawiło humory wiślackim fanom, którzy żyli już meczem derbowym
z Cracovią. 


Smak "Świętej wojny" poznał "Błaszczu" 6 maja 2005 roku na stadionie przy ulicy Kałuży. Tego dnia na placu gry spędził 82 minuty, po czym zmienił go Nikola Mijajlović. Po pojedynku przyznał (Forza Wisła; maj 2005):"Powiem szczerze, że naprawdę cieszyłem się z naszej wygranej. Atmosfera w czasie meczu była gorąca. Mnie osobiście nie podobało się, że w trakcie naszej rogrzewki ktoś rozpylił wokół nas gaz, co spowodowało, iż w pewnym momencie wszystkich zaczęło gryżć gardło. A odnośnie samego spotkania, to uważam, iż mając duzo więcej bramkowych sytuacji wygraliśmy je zasłużenie. O dobry wynik zagraliśmy nie tylko dla nas samych, ale przede wszystkim dla naszych kibiców".


... i dziś

Jest 10 listopada 2011.Kuba wraz z kolegami szykuje się do meczu reprezentacji. Z Włochami w seniorach zagra po raz pierwszy, ogółem w dorosłej kadrze po raz 47. "Gdy byłem młodym chłopcem marzyłem, by kiedyś występować z orzełkiem na piersi. Nigdy jednak nie przypuszczałem, że te marzenia aż tak bardzo się spełnią".


Ostatnio w drużynie narodowej notuje świetną passę. Jest nie tylko kluczowym ogniwem w taktyce Smudy, czy też motorem napędowym wielu akcji ofensywnych, ale też i graczem bardzo bramkostrzelnym. "Wiadomo, że chciałbym nadal kontynuować tak dobrą passę strzelecką, ale wiadomo też, że nie będzie zapewne taki stan rzeczy trwał wiecznie. Obym jednak jak najdłużej pokonywał bramkarzy rywali".

Kuba od pewnego czasu każdą bramkę dedykuje swojej córeczce. "Oliwia jest niesamowita. Uwielbiam jak wpatruje się we mnie, gdy w domu odbijam sobie piłkę. Kocham z nią spędzać czas, jest dla mnie całym światem". Docenia też wielką rolę żony Agaty, której wcale nie rozpieszcza ciągłymi niemal nieobecnościami w domu.

Pamięta każde z ośmiu jak dotąd trafień w biało - czerwonych barwach. Pierwsze  z Rosją kwituje stwierdzeniem, że "udało mu się oddać trudny technicznie strzał". Te ważne z Niemcami, że "jakoś bardzo się w momencie wykonywania karnego nie denerwował".

Jest dobrym piłkarzem,bo na co dzień trenuje bardzo mocno. Fizycznie czuje się dobrze. "Spadłem na wadze dwa kilogramy". Zapytany czy coś to w jego pracy boiskowej zmienia, odpowiada, że sporo. "Jeden krok, to dwa kilogramy przeniesione przeze mnie mniej, dziesięć kroków to 20 kilogramów mniej obciążenia, a sto kroków to już kilogramów 200".

Wie, że jego jutrzejsi rywale zagrają bez lidera formacji ofensywnej Antonio Cassano, wie że z przodu wśród "Azzurich" zabraknie także Giusseppe Rossiego, wie że łatwo na placu gry nie będzie, ale jest też optymistą i wierzy w naprawdę dobry wynik drużyny ekipy, której jako kapitan w dużej mierze "lideruje".

Jedyne co go martwi, to słabsze aktualnie występy Wisły. Jak każdego, kto nosi Białą Gwiazdę w sercu zabolało go przegranie derbów z Cracovią. Sam przypomina, że z 'Pasami' osobiście nie zanotował ani jednej porażki.

Najmilej ze wszystkich swoich derbowych potyczek wspomina mecz z listopada 2005 roku. "Pamiętam buńczuczność w obozie naszych rywali. Też pewność siebie w wypowiedziach Wojciecha Stawowego. Jak to się jednak wszystko skończyło każdy z nas pamięta. 3-0 w dobrym stylu zasmakowało wybornie".

Kuba pozdrawia wszystkich fanów Białej Gwiazdy i dziękuje im za wsparcie. "Ostatnio miałem w Niemczech takie miłe zdarzenie, jak jeden z mieszkających tam Wiślaków, którego pamiętam jeszcze z czasów mojego pobytu w Krakowie, przejechał trochę kilometrów na nasz trening przed meczem reprezentacji z Białorusią, po to tylko, by chwilę pogadać i pogratulować mi dobrych występów. Doceniam bardzo takie gesty".

CDN

 

 

Przemyślenia Kuby notował (MARCIN)


Spokojny i waleczny - wywiad z Rafałem Boguskim

Jeszcze wczoraj wydawało się, że przygoda Rafała Boguskiego dobiega końca. Dziś "Boguś" negocjuje nowy kontrakt i wszystko wskazuje na to, że zostaje z nami na kolejny sezon! 

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara