Blog

Trójkolorowy debiut i czwarty mecz w LM

Dodano: 2011-11-01 13:32:18 (aktualizacja: 2011-11-05 17:05:35)
Tomek / WislaLive.pl
fot. Krzysztof Porębski

Niegdyś...

Do Wisły trafił w połowie sezonu 2004/05, choć wcale tak być nie musiało. Piłkarskie walory Kuby bowiem zaakceptowali wcześniej trenerzy Lecha Poznań, lecz na nasze szczęście „śmiesznych” żądań kontraktowych „Błaszcza” „nie byli w stanie” zrealizować tamtejsi działacze.

Kuba mniej więcej w tym samym okresie był też na testach w GKS-ie Bełchatów, w najważniejszym dla niego meczu kontrolnym strzelając bramkę i wypracowując rzut karny, ale to było za mało dla ówczesnego szkoleniowca „brunatnych” Mariusza Kurasa, który za przysłowiowe „nie” po meczu obecnego kapitana reprezentacji Polski, od jednego z rodzimych tabloidów otrzymał później „ białą laskę ślepca”.

Pojawienie się na R22 okrasił Kuba następującymi słowami: „Od początku mojego pobytu tutaj, na każdym treningu pragnę udowadniać trenerowi, że chcę i potrafię grać w piłkę. Trafiłem do klubu, który ma ogromne aspiracje, dlatego zdaję sobie sprawę, że w każdy występ muszę wkładać maksimum serca i woli walki”. (cytat z „Forza Wisła”; kwiecień 2005). Tak jak mówił, tak też czynił wówczas utalentowany dziewiętnastolatek, którego umiejętnościami zafascynowany był nie tylko Mauro Cantoro (Argentyńczyk nie mógł uwierzyć, że Kuba jeszcze do niedawna grał w IV lidze), ale przede wszystkim czeski trener Białej Gwiazdy Werner Liczka. Następca Henryka Kasperczaka jest kimś, komu wiślacka „16” zawdzięcza sporo. „Nie tylko dał mi szansę gry, ale też wstawiał mnie do składu kosztem Vlastimila Vidliczki, czyli piłkarza którego sam do Wisły sprowadził”.

Taki stan rzeczy miał miejsce po raz pierwszy 16 marca 2005 roku, w środę o godzinie 18:00. Ów dzień to oficjalny debiut Błaszczykowskiego w trójkolorowej drużynie. Przypadł on na potyczkę z Polonią Warszawa w ramach 1/8 PP. Kuba wystąpił na prawej pomocy przez 79 minut, bo na ostatnie 11 zmienił go Aleksander Kwiek. Wystąpił to za mało powiedziane. Bardziej pasowałoby zagrał bardzo dobrze, bo jak inaczej ocenić mecz, w którym piłkarz strzela gola (w 3 minucie mierzonym strzałem wykończył podanie z trudnej pozycji Frankowskiego), a przy kolejnym (19 minuta; bramka Tomasza Kłosa) asystuje. Dobre zagrania Kuby po raz pierwszy docenia wiślacka publika. Już w pierwszej fazie gry z serca stadionu, czyli wtedy sektora C niesie się gromkie „Jakub Błaszczykowski !!!”.

 

… i dziś.

Jest 1 listopada 2011 roku. Kuba wraz z kolegami z Borussii Dortmund sposobi się do swojego czwartego meczu w Lidze Mistrzów. Tym razem na Signal Iduna Park ma przyjechać grecki Olympiakos. W trzech poprzednich spotkaniach Kuba zagrał łącznie 73 minuty. To nie dużo jak na ambicje „Błaszcza”, ale wbrew pojawiającym się gdzie nie gdzie opiniom, że przegrał on ostatecznie miejsce w wyjściowej „11” żółto-czarnych sam piłkarz prezentuje bojowy nastrój. „Jestem w dobrej formie. W ostatniej kolejce ligowej, w meczu przeciwko VFB Stuttgart miałem zagrać w pierwszym składzie, ale ostatecznie nie dałem rady tego uczynić, ze względu na kontuzję pleców. Walczę jednak dalej, nigdy się nie poddam”. Kuba ma podwójnie utrudnione zadanie. Jeszcze w poprzednim sezonie nasz trener rotował skrzydłowymi. Zdarzało się, że Mario Goetze przechodził na lewą stronę a ja grałem na swojej ulubionej prawej. Teraz jest inaczej. Ostatnimi czasy ja i Mario walczymy o jedno miejsce w składzie a Perisić z Grosskreutzem o drugie. Może kiedyś to się zmieni, ale na razie jest tak jak jest, więc do zaistniałej sytuacji muszę się dostosować.

welt.de

Nie jest zadowolony z dotychczasowych występów swojego teamu w pucharach. Może ogólnie nie gramy aż tak źle, ale popełnialiśmy błędy indywidualne, za które karcili nas rywale. Tak było np. w Marsylii, gdzie ostatecznie przegraliśmy wysoko, bo 0-3. Obecny kapitan kadry narodowej wrócił też do sytuacji bramkowej z pierwszego meczu z Olympiakosem w Pireusie. Wiedziałem, że nie jestem na spalonym, jedynie czego nie byłem na 100% pewien to dokładnego ustawienia greckiego bramkarza. Postanowiłem uderzyć szybko na jego bramkę, a strzałem ominąć jego interwencję, niestety nie udało mi się tego uczynić dobrze i niestety gola dla Borussii nie zdobyłem.

Kuba jak zwykle zapytał o sytuację w Wiśle. Martwią mnie jej ostatnie wyniki, ale wierzę że w derbach będzie zwycięstwo. Po czym dodał. Chciałbym jeszcze kiedyś Wiśle pomóc w takim meczu. Na razie jest to pewnie niemożliwe, ale w przyszłości wierzę, że będzie mi dane wiślacką koszulkę założyć.

 

 

***

Podoba Ci się nasza strona? Chciałbyś czytać u nas coraz więcej ciekawych informacji nigdzie indziej nie publikowanych? Podziel się nią z innymi. Pomożesz nam w rozwoju strony! Klikaj na ikonki portali społecznościowych jakich używasz!




Spokojny i waleczny - wywiad z Rafałem Boguskim

Jeszcze wczoraj wydawało się, że przygoda Rafała Boguskiego dobiega końca. Dziś "Boguś" negocjuje nowy kontrakt i wszystko wskazuje na to, że zostaje z nami na kolejny sezon! 

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara