Blog

Życiowa forma?

Dodano: 2012-06-07 12:17:19 (aktualizacja: 2012-06-09 23:29:21)
Tomek / WislaLive.pl
fot. facebook.com

2 czerwca w Kazaniu,  podczas prestiżowego turnieju Tatneft Arena 2012, będącego odpowiednikiem najbardziej cenionych gal K-1, krakowianin Tomasz Sarara pokonał na punkty bardzo wymagającego rywala, Brazylijczyka Saulo Cavalariego, zyskując przepustkę do finału, w którym to zmierzy się z nietuzinkowym fighterem z Ukrainy, Czotne Rogawą.



Było bardzo ciężko, ale też nie ukrywam, że jestem z mojej postawy naprawdę zadowolony – wyznał szczerze serwisowi WislaLive.pl Tomek tuż po zakończeniu walki. 27 – letni  zawodnik od dziewięciu miesięcy trenuje w Holandii pod okiem legendarnego Ernesto Hoosta, dochodząc ciężką i rzetelną pracą do bardzo wysokiej formy.


Osiedliłem się w Holandii w połowie października 2011 roku – wspomina początek pobytu na terenie Beneluxu wielokrotny Mistrz Polski i wicemistrz Europy w kick-boxingu. Po 3 tygodniach wystartowałem w kolejnej edycji  turnieju Biggers Better. Udało mi się wtedy dotrzeć do finału i gdyby nie pewne zdarzenia losowe, które miały wpływ na przebieg turnieju, byłem w stanie go wygrać. Mimo to, finał to i tak dobry rezultat!
Kolejna walka z moim udziałem odbyła się 4 grudnia 2011 roku w Warszawie. Nadal nie był to kick-boxing, ale zbliżona formuła Sanda. Właściwie  pierwsza moja walka „kopana”  po operacji. Kontuzja nie dała o sobie znać i wygrałem tę walkę bez większych problemów z bardzo dobrym zawodnikiem Karolem Celińskim.

 


Dużym wyzwaniem była dla mnie potyczka  z 24 lutego tego roku, będąca 1/8 finału turnieju Tatneft. To głośny turniej w Rosji, sponsorowany przez rafinerię o tej samej nazwie. Walczyłem tam z dwumetrowym Węgrem Mate Zentai,  do tego walczącym z odwrotnej pozycji... Mimo, że okazał się niewygodnym rywalem, to bez wątpliwości byłem lepszy w każdej rundzie.


Po próbie sił z Węgrem, 24 marca zmierzyłem się w Polsce z Danielem Trzcińskim.  Był to dla mnie swoisty czas rewanżu za porażkę sprzed 1,5 roku. Wtedy z powodu kilku spraw osobistych wg sędziów przegrałem... Dlatego ta walka miała dla mnie tak duże znaczenie. Tym razem bez żadnych usprawiedliwień, udało mi się wygrać zdecydowanie, czując w dodatku, że byłem należycie przygotowany.


Nowa, prężnie rozwijająca się w Polsce organizacja BMAF zaproponowała mi 5-rundową walkę wieczoru 21 kwietnia. Rywalem był Czech Daniel Skvor, młody zawodnik z dobrym rekordem i perspektywą na niezłą karierę w niedalekiej przyszłości. Po pierwszej wyrównanej rundzie i kilku reprymendach od Ernesto Hoosta,  druga runda wyglądała zupełnie inaczej. Właściwie już w pierwszej jej części rywal był na deskach. Podnosił się ambitnie, ale nie dotrwał do końca tego starcia. Uniknąłem walki na wyczerpującym dystansie,  kończąc ją w 2. rundzie.

(walka Tomasza Sarary od 30 min.)


20 maja doszło do upragnionej przeze mnie walki w Japonii. Przeciwnikiem  tym razem był  Alex Roberts z USA, doświadczony zawodnik, który ma na swoim koncie pojedynki z zawodnikami z najwyższej półki (Glaube Feitosa, Everton Texteira). Bardzo mi zależało na udanym debiucie na nowym,  jakże ważnym terenie. Sam jeszcze nie widziałem walki z Amerykaninem na Video,  na którą cały czas czekam. Z  osobistych odczuć, wydaje mi się, że stała ona na wysokim poziomie i na pewno prowadzona była w szybkim tempie. Wydaje mi się, że wygrałem każdą z rund i tak też orzekli sędziowie.

 

TOMASZ SARARA



Spokojny i waleczny - wywiad z Rafałem Boguskim

Jeszcze wczoraj wydawało się, że przygoda Rafała Boguskiego dobiega końca. Dziś "Boguś" negocjuje nowy kontrakt i wszystko wskazuje na to, że zostaje z nami na kolejny sezon! 

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara