Był niegdyś taki mecz...

4:2 z Jeziorakiem i Wisła wraca do I ligi

Dodano: 2015-06-14 23:17:22 (aktualizacja: 2015-06-14 23:20:10)
Marco / historiawisly.pl

To był futbol prawdziwie radosny, może aż za bardzo. Wisla już wcześniej zapewniła sobie awans, Jeziorak już dawno temu stracił szansę na I ligę - można bylo zatem grać wyłącznie dla widowni.

Oznaczało to, że nikt za bardzo nie zamierzał zaprzątać sobie głowy defensywą, a w cenie będzie atak. Przyniosło to owoce już na samym początku: Kaliciak przeszedł lewą stroną jak burza, dograł do stojącego na 8. metrze Kulawika, który  spokojnie umiescił piłkę w siatce. Stojący obok Płoska tylko się przyglądał.

Goście starali się zrewanżować, ale ich strzały z dystansu były bardzo niecelne. Wreszcie jednak Zajączkowski kolejny raz ogral Giszkę, dośrodkował na 8. metr. Preis "glówkowal" w słupek, wybita przez obronców piłka trafiła na linię pola karnego, a nadbiegający Pasik mocnym strzałem wyrównał. Wymiana ciosów trwała. Już po minucie Sydorenko zagrał z "klepki" z Kulawikiem, po wymanewrowaniu Płoskiego wyszedł na czystą pozycje i pewnie strzelił drugiego gola dla Wisły.

Przewaga gospodarzy była widoczna, ale długo nie przynosiła dalszych efektów. Mogli natomiast gola zdobyć pilkarze Jezioraka. W 31. minucie Zajączkowski znów ograł Giszkę, dośrodkował, a zamykający lewą flankę Zientarski kapitalnie strzelil z woleja. Miał pecha, bo trafil wprost w Sarnata, strzał był jednak tak mocny, że bramkarz Wisły nie lapał, lecz wybił piłkę w pole.

Po upływie dwóch minut wiślacy rozegrali kolejną efektowną akcję: Kulawik podał wychodzącemu na pozycję po lewej stronie Kaliciakowi, ten wpadł w pole karne, kąt był ostry, ale wiślak zauważył, iż bramkarz odslonił "krótki" róg i wykorzystując to - zdobył trzecią bramkę. Po trzech minutach Marzec miał powinność strzelić czwartego gola, ale zmarnował "setkę" strzelajac wysoko nad poprzeczką.

Czwarta bramka padła jednak szybko: Kaliciak zagrał do wychodzącego na pozycję Kulawika, którego starał się uprzedzić Jackiewicz tak nieszczęśliwie, iż głową skierował piłkę do własnej bramki.

Wynik ustalił tuż przed przerwą Zientarski, wykorzystując rzut karny za faul Matyi na Preisie. Adam Musiał powiedział mi w przerwie, iż więcej goli nie będzie, bowiem zespoły wystrzelaly się. Jakoż tak i było. Wprawdzie mieli "setki" Kulawik i Kaliciak, ale nie potrafili pokonać Sienkiewicza. Mimo to publiczność bawiła się świetnie, śpiewając klubowe piosenki oraz skandując na przemian nazwiska trenerów Henryka Apostela i Lucjana Franczaka.

Po ostatnim gwizdku widzowie wbiegli na boisko i zaczęło się prawdziwe szaleństwo. Radości nie było końca, a zaśpiew "Ole! Super Wisełka" - niósl się daleko.

Andrzej Skowroński (TEMPO)



Spokojny i waleczny - wywiad z Rafałem Boguskim

Jeszcze wczoraj wydawało się, że przygoda Rafała Boguskiego dobiega końca. Dziś "Boguś" negocjuje nowy kontrakt i wszystko wskazuje na to, że zostaje z nami na kolejny sezon! 

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara