Był niegdyś taki mecz...

Był niegdyś taki mecz...Wisła Kraków - Cracovia 3:1

Dodano: 2015-10-28 19:45:17 (aktualizacja: 2015-10-31 18:23:41)
Marco / WislaLive.pl

Dzisiejszy (23.02.2014) mecz przy Reymonta to najważniejszy mecz rundy wiosennej – Wielkie Derby Krakowa. Od pierwszej do ostatniej minuty tego spotkania, dać z siebie 1906% to obowiązek każdego Wiślaka! Pełny stadion, piękna pogoda – idealne warunki do upokorzenia sąsiadki z gorszej strony Błoń.

Pierwsze dziesięć minut spotkania, to niemrawe próby rozgrywania piłki przez gości. Po tym okresie do głosu doszli Wiślacy przejmując inicjatywę na boisku. Największe zagrożenie pod bramką Pilarza niestety nie było dziełem ładnych i składnych akcji, a dobrze wykonywanymi przez Stjepanovica stałych fragmentów gry. Pierwsze pół godziny minęły na typowej walce o każdą piłkę i małej ilości emocji. W 33. minucie kapitan Białej Gwiazdy, Arkadiusz Głowacki, dał znak, że spektakl przy Reymonta czas zacząć. Dokładne dośrodkowanie w pole karne Stilica, pięknym strzałem głową wykończył nasz kapitan i stadion eksplodował z radości. Od tego momentu zaczęła się pełna dominacja Wisły. Pięć minut później, kibice zgromadzeni na stadionie w końcu doczekali się składnej akcji Wiślaków zakończonej bramką. Akcje rozpoczął grający swoje najlepsze zawody od momentu przyjścia do Wisły Stjepanović. Macedończyk zagrał do Pawła Brożka ten następnie doskonale w polu karnym wypatrzył Semira Stilica, który najpierw zabawił się z Kusiem a następnie pewnie umieścił piłkę w siatce. Stadion eksplodował po raz drugi. Na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy Bośniak próbował po raz kolejny zaskoczyć Pilarza lecz w tej sytuacji lepszym rozwiązaniem wydawało się, aby zagrać piłkę do niepilnowanego Sarkiego. Wisła skończyła pierwszą połowę z dwubramkowym prowadzeniem, zabierając sąsiadce ochotę do dalszej gry, a kibicom dając nadzieję na dobicie w drugiej połowie rywalki zza Błoń.

Już w pierwszych minutach drugiej połowy Paweł Brożek powinien dobić drużynę „Pasów”. Napastnikowi Wisły zabrakło jednak dokładności podczas wykańczania akcji, dając Pilarzowi możliwość na skuteczne interwencje. Te dwie zmarnowane sytuacje przez Wisłę dodały otuchy gościom, którzy uwierzyli, że jeszcze mają szansę na odwrócenie niekorzystnego rezultatu. Wiślacy oddali inicjatywę i cofnęli się do obrony na własną połowę. Przestój w grze piłkarzy wykorzystali sympatycy Białej Gwiazdy, wzmagając doping i prezentując okazałą oprawę. W 50. minucie fanatycy z Sektora C prawdopodobnie zamknęli sobie trybunę na kolejne spotkanie, kończąc oprawę z racami na płycie boiska. Od tego momentu najciekawszym wydarzeniem na boisku, było dopiero pojawienie się po kilkuletniej przerwie Dariusza Dudki w drużynie Wisły Kraków. Nowy/stary Wiślak zmienił mało widocznego w dzisiejszym spotkaniu Sarkiego. W 73 minucie najbardziej aktywny w drużynie gości Ntibazonkiza, ładnym strzałem próbował zaskoczyć bezrobotnego do tej pory Miśkiewicza, lecz bramkarz Wisły doskonale sobie poradził z tym strzałem. Trzy minuty później niemal w identycznej sytuacji zawodnik gości nie dał już żadnych szans na skuteczną interwencję i ładnym strzałem zza pola karnego w samo okienko wiślackiej bramki zdobył bramkę kontaktową. Od momentu straty bramki w poczynania Wiślaków wkradła się nerwowość i niedokładność co starali się wykorzystać goście coraz śmielej atakując i stwarzając zagrożenie pod bramką Miśkiewicza. W 87. minucie po zabójczej kontrze wprowadzony dziesięć minut wcześniej Garguła obdarł z nadziei piłkarzy i kibiców pasiastej sąsiadki. Trójkowa akcja Guerrier – Brożek – Garguła zakończyła to krakowskie piłkarskie święto definitywnie przypieczętowując panowanie Wisły w Krakowie.

Piękne pożegnanie sąsiadce przy piosence „Time to say goodbay” zaprezentował cały stadion. ~ Dwa tysiące jedenastu pasiaków wbitych w murawę i trybunę. To były naprawdę piękne 187. Derby Krakowa.

Bramki: Głowcaki 33`, Stilić 39`, Garguła 87` - Ntibazonkiza 76`

23 lutego 2014

Krzysiek



Spokojny i waleczny - wywiad z Rafałem Boguskim

Jeszcze wczoraj wydawało się, że przygoda Rafała Boguskiego dobiega końca. Dziś "Boguś" negocjuje nowy kontrakt i wszystko wskazuje na to, że zostaje z nami na kolejny sezon! 

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara