Co słychać u...

Jestem wychowankiem Wisły, a to zobowiązuje

Dodano: 2013-05-07 09:41:45 (aktualizacja: 2013-05-08 20:38:37)
Marco / WislaLive.pl
fot. wisla.krakow.pl

Mateusz Kowalski swoją przygodę z piłką nożną zaczynał w drużynie trampkarzy Wisły Kraków. Z „Białą Gwiazdą” wywalczył dwukrotnie tytuł Mistrza Polski (2009,2011) oraz sięgnął po złoty medal mistrzostw Polski z drużyną występującej w Młodej Ekstraklasie (2007/2008). Obecnie reprezentuje barwy Sandecji Nowy Sącz.

Kiedy w Twoim życiu pojawiła się piłka nożna?

Sport zaszczepił we mnie mój tata, ale przygodę z piłką rozpocząłem po namowie mojego wujka, byłego zawodnika Wisły - Michała Wróbla. To on przeprowadził ze mną pierwsze treningi i zapisał mnie do szkółki Wisły.

W momencie rozpoczęcia kariery piłkarskiej, miałeś jakiegoś idola lub autorytet piłkarski?

Zaczynałem w wieku 7 lat. Wtedy pojawiłem się na pierwszym treningu u trenera Chemicza. Nie miałem autorytetów :).

Tak jak wspomniałeś, swoją przygodę zaczynałeś w szkółce TS Wisła. Jak wspominasz ten czas?

Bardzo miło chociaż wiadomo, że na początku to była tylko dobra zabawa. Jednak z biegiem czasu zaczęła się rywalizacja. Jeździliśmy na liczne turnieje w Polsce i za granicą. Najbardziej w pamięci  utkwił mi turniej, który był określony mianem nieoficjalnych drużynowych Mistrzostw Świata w Szwecji. W naszej kategorii wiekowej zajęliśmy ósme miejsce. Dobrze wypadły też pozostałe dwie drużyny Wisły. Dużym przeżyciem było też uczestniczenie w turnieju Adama Grabki, w którym wystąpiłem dwa razy. Należy także wspomnieć, że czasy spędzone w szkółce TS Wisła w całości sponsorowane były przez naszych rodziców.

Razem z drużyną ze szkółki brałeś też udział w turnieju finałowym Mistrzostw Polski.

Tak, dwa razy. Pierwszy raz w juniorach młodszych. Naszym trenerem był Andrzej Turczyński. Zdobyliśmy wtedy srebrny medal, ulegając Amice Wronki. Drugi raz w juniorach starszych prowadzonych przez Marcina Jałochę, zajęliśmy czwarte miejsce. Pamiętam, że właśnie na tym turnieju zostaliśmy delikatnie mówiąc "przekręceni", a czwarte miejsce to była nasza ogromna porażka. Mieliśmy wtedy dobrą drużynę, z rocznika ‘86. Większość chłopaków grała już ze sobą w trampkarzach. Tworzyliśmy zgraną ekipę. Z niektórymi (Konrad Tyrpuła, Damian Szymonik, Paweł Smółka) mam kontakt do dzisiaj.

Uważasz, że chłopcy ze szkółki TS Wisła mają szanse, stać się profesjonalnymi zawodnikami?

Myślę, że mają taką szansę. Jednak w tak młodym wieku większość zależy od ich opiekunów i od warunków, jakie mają zapewnione przez klub. Z tego, co zauważyłem, to grupy najmłodszych chłopców w Wiśle trenują na boisku bocznym, tam gdzie obecnie pierwsza drużyna. Gorzej to wygląda jeśli chodzi o juniorów czy Młodą Ekstraklasę. Każdy z tych chłopców ma marzenie, by zagrać dla Wisły i dla każdego z nich idolem piłkarskim jest zawodnik z pierwszej drużyny.

W 2005 roku zostałeś wypożyczony na dwa lata do Kolejarza Stróże, było blisko awansu do pierwszej ligi.

Był to okres po zakończonych Mistrzostwach Polski. Trafiłem do Kolejarza Stróże na dwa lata. To był mój pierwszy kontakt z dorosłą piłką. Wspomnienia z tego okresu jak najbardziej pozytywne, jednak baraże o pierwszą ligę ze Stalową Wolą zostawiam bez komentarza. Byliśmy naprawdę blisko awansu...

Po dwóch latach wróciłeś, aby występować w Młodej Ekstraklasie. Zwyciężyliście rozgrywki.

Utworzona została Młoda Ekstraklasa, to był pierwszy rok tych rozgrywek. Pamiętam, że był kładziony duży nacisk na nasze wyniki a naszej drużynie towarzyszyło duże zainteresowanie. To przełożyło się na sukces i wygraliśmy rozgrywki. Jednak w ostatnim meczu, w którym rzutem na taśmę zapewniliśmy sobie „Majstra” nie grałem, bo kilkoro z nas przebywało wtedy z pierwszą drużyną na turnieju za oceanem :). 

Pamiętasz swój debiut w pierwszej drużynie?

Styczność z pierwszą drużyną miałem już po kliku meczach w Młodej Ekstraklasie. Jednak to po pierwszym obozie letnim, na który zabrał mnie trener Skorża, zostałem już na stałe.

A pierwszy debiut w Ekstraklasie?

Pamiętam dokładnie, bo czekałem na to od małego. Był to mecz z GKS-em Bełchatów, wygraliśmy 2:1. O tym, że zagram dowiedziałem się tuż przed meczem. Początkowo miał grać Junior Diaz, ale wrócił z reprezentacji i nie był gotowy do gry.

Jak wyglądały Twoje początki w pierwszej drużynie Wisły?

Nie było łatwo. Wisła miała mocny skład z nazwiskami. Trzeba było ostro trenować i pokazywać się w meczach.

W Wiśle nie zaliczyłeś jednak wielu występów. W styczniu zostałeś ponownie wypożyczony, tym razem do Piasta Gliwice. Uważasz, że to wypożyczenie było dla Ciebie korzystne?

Jak najbardziej. Początkowo trafiłem tam na pół roku, ale po utrzymaniu się w Ekstraklasie przedłużyłem wypożyczenie o rok. Grałem regularnie, więc musiało być to dla mnie korzystne.

Mimo to masz na swoim koncie Mistrzostwo Polski z Wisłą.

Dokładnie dwa :). I jedno w Młodej Ekstraklasie!

A co najbardziej utkwiło Ci w pamięci podczas pobytu w Wiśle?

Debiut, fety mistrzowskie na rynku (ta ostatnia w szczególności :)), rywalizacja z Barceloną i doping kibiców na meczach...

Późniejszy czas spędziłeś w drużynie Termaliki Bruk-Bet Nieciecza u trenera Moskala.

W Niecieczy byłem niecały sezon. Dołączyłem tam po kilku kolejkach. Początkowo wszystko dobrze się układało, zdobyłem bramkę w debiucie. Później grałem mniej i nie do końca jestem zadowolony z tego okresu, patrząc pod kątem sportowym. Organizacja klubu, jak na tak małą mieścinę była bardzo dobra. Gorąco kibicuję Termalice i myślę, że wywalczą awans do Ekstraklasy. Tym bardziej, że jest tam trener Moskal i Bahr, z którymi miałem dobry kontakt w Wiśle.

A co obecnie robi Mateusz Kowalski?

Teraz jestem zawodnikiem Sandecji, a co robię teraz...? Obecnie leczę kontuzję, która trwa już dłuższego czasu. 

Jaka to kontuzja?

Jest to problem z kręgosłupem. Został uszkodzony pewien nerw, ale powoli wszystko wraca do normy.

Miałeś okazję współpracować z wieloma trenerami. Z którym z nich pracowało Ci się najlepiej, który najwięcej Ci dał?

Każdy trener jest inny, ma inny warsztat i podejście do zawodników. Na pewno dużo dało mi trenowanie u trenera Skorży, Fornalaka. Dobrze też układała mi się współpraca z trenerem Kulawikiem w Młodej Ekstraklasie. Szkoda, że nie miałem okazji trenować pod jego okiem w pierwszej drużynie.  Jednak największe wrażenie wywarła na mnie praca z Robertem Maaskantem - jego profesjonalizm i warsztat trenerski, a zarazem luz, z jakim to wszystko łączył, był na wysokim poziomie.

Można Cię spotkać na meczach Wisły. Przywiązanie do klubu pozostało?

Bywam na Reymonta tak często, jak tylko mogę. Wisła to mój klub, mam ją w sercu i zawsze będę się z nią utożsamiał! W końcu jestem jej wychowankiem, a to zobowiązuje.

Jakim człowiekiem jesteś prywatnie?

Ambitnym, na co dzień uśmiechniętym. Zawsze staram się być pozytywnie nastawiony do życia.

Dziękuję za rozmowę

Dzięki

PAULINA

 



Spokojny i waleczny - wywiad z Rafałem Boguskim

Jeszcze wczoraj wydawało się, że przygoda Rafała Boguskiego dobiega końca. Dziś "Boguś" negocjuje nowy kontrakt i wszystko wskazuje na to, że zostaje z nami na kolejny sezon! 

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara