Co słychać u...

Monika Krawiec: Grając w Wiśle, dawałam z siebie wszystko

Dodano: 2015-06-20 07:27:35 (aktualizacja: 2015-06-25 00:47:07)
Paweł / WislaLive.pl
W czasach gry w Wiśle Can-Pack, sezon 2006/2007 - fot. sport.interia.pl / Przegląd Sportowy

Monika Krawiec przez dziewięć lat występowała w barwach krakowskiej Wisły. Ta pochodząca z Ostrowa Wielkopolskiego koszykarka trafiła pod Wawel w bardzo młodym wieku. Talent Moniki szybko się rozwinął – była jedną z podstawowych zawodniczek „Białej Gwiazdy”, występowała w reprezentacji Polski. Swoją karierę ta grająca najczęściej na pozycji rzucającej koszykarka postanowiła kontynuować w Enerdze Toruń, gdzie szybko stała się jedną z liderek, bardzo pomagając klubowi z województwa kujawsko-pomorskiego sięgnąć dwukrotnie po brązowe medale rozgrywek ekstraklasy. W 2013 roku jej kariera została zahamowana przez coraz częściej powtarzające się kontuzje. O tym, jak Monika wspomina swoje boiskowe występy, można przeczytać w wywiadzie specjalnie dla naszego serwisu. Zapraszamy do lektury!

Z powodów zdrowotnych od dwóch lat nie pojawiłaś się na parkiecie. Czy uważasz swoją karierę za definitywnie zakończoną?

Kontuzja wykluczyła mnie z grania w koszykówkę i miałam dość długą przerwę. Mimo wszystko ciągnie mnie do sportu, więc póki co wróciłam do treningów, ale robię to dla siebie i swojego zdrowia.

Jak doszło do tego, że pojawiłaś się klubie z ul. Reymonta?

Podczas turnieju juniorek zostałam zauważona przez trenera Wisły - Krzyśka Larę. Dostałam propozycję przejścia do Krakowa i po rozmowie z rodzicami zdecydowałam się spróbować swoich sil w Wiśle.

Można powiedzieć, że w Krakowie ukształtowałaś się jako koszykarka. Czy jesteś generalnie zadowolona z gry w tym klubie? Czy też uważasz, że mogłaś osiągnąć więcej, wejść na wyższy poziom?

Jestem bardzo zadowolona i wdzięczna, że mogłam reprezentować barwy tego klubu. Dużo się nauczyłam od starszych koleżanek, miałam naprawdę bardzo dobre wzory do naśladowania, z których wiele skorzystałam - nie tylko jako koszykarka, ale jako człowiek. Czy mogłam więcej osiągnąć? Myślę, że dawałam z siebie podczas tego okresu na treningach i meczach maksimum tego, co umiałam. Przychodząc do Wisły miałam tylko 15 lat, więc przez pierwszy okres musiałam ostro trenować, żeby nie odstawać od innych. Przewaga fizyczna starszych koleżanek była naprawdę spora.

Jak wspominasz atmosferę w zespole, kibiców? Z którą zawodniczką najlepiej rozumiałaś się na parkiecie i poza nim?

Atmosfera w Krakowie zawsze była fajna. Kibice potrafili i do tej pory potrafią zrobić naprawdę fajne show. Pamiętam, jak wracałyśmy z Gdyni z dosłownie wyrwanym zlotem (po słynnej akcji DeForge, dającej dogrywkę, w której wiślaczki okazały się lepsze – przyp. autor), a na lotnisku przywitali nas kibice, którzy stworzyli świetne i niezapomniane widowisko. Co do atmosfery w zespole, to była rewelacyjna. W pierwszych latach bardzo mocno zaopiekowała się mną Ilona Mądra, która traktowała mnie jak córkę. Wiadomo, że w wieku 15 lat, będąc jeszcze dzieckiem, z dala od rodziny dużo rzeczy było dla mnie trudnych i nowych, a z jej strony miałam ogromne wsparcie. Bardzo pomocni byli też Krzysiek Lara i Krysia Lara, Patrycja Czepiec, Jola Janiszewska, ale tak naprawdę musiałabym wymienić tu cała drużynę, bo to była naprawdę fajna ekipa, a znajomości przetrwały do dnia dzisiejszego, za co jestem ogromnie wdzięczna.

Wisła Can-Pack z Tobą w składzie zdobyła trzy tytuły mistrzowskie, ale w kobiecej Eurolidze zawsze odpadała w pierwszej rundzie. Czego Wam zabrakło, aby wówczas osiągnąć więcej na europejskich parkietach?

W pierwszych latach na pewno doświadczenia w takich rozgrywkach. Nie jestem w stanie powiedzieć, dlaczego również obecnie nie udaje się osiągnąć czegoś więcej, przeskoczyć tej poprzeczki. Mam nadzieję, że Wisła jeszcze dużo osiągnie na europejskich parkietach, czego życzę temu klubowi.

W 2008 roku odeszłaś z Wisły Can-Pack. Czy to była Twoja decyzja, bo chciałaś grać więcej w innym klubie?

Tak. Jedynym powodem odejścia z Krakowa była chęć grania. Wiadomo, że w Wiśle były światowej klasy zawodniczki, zwłaszcza na mojej pozycji i ciężko było z nimi rywalizować. Chciałam mieć większy wpływ na wyniki drużyny, dlatego zdecydowałam się zmienić barwy.

Zdjęcie: pomorska.pl

W Enerdze Toruń grałaś przez pięć sezonów i sięgnęłaś po dwa brązowe medale. Czy jesteś zadowolona z tych osiągnięć i swojego udziału w nich?

Jestem bardzo zadowolona, że mogłam grać w Toruniu. Kiedy zmieniałam barwy, klub był budowany od podstaw, wszystko raczkowało. Dostałam szansę spędzania wielu minut na parkiecie, co było niezwykle cennym doświadczeniem. Teraz mogę powiedzieć, że jestem bardzo dumna z działaczy - klub zrobił postępy, zdobył czołowe miejsca w polskiej lidze, grał też w Eurolidze.

Najlepszy mecz w Twojej karierze…

Nie wiem, czy to był najlepszy mecz, ale taki, z którego jestem zadowolona i milo wspominam. W sezonie 2006/2007 grałyśmy euroligowe spotkanie w Wilnie, a ze względów zdrowotnych nie mogła jechać z nami Anna DeForge. Trener postawił na mnie i myślę, że godnie zastąpiłam koleżankę. Grałam więcej minut niż zwykle i zdobyłam 15 pkt., co było moim rekordem w Eurolidze.

Najlepsza koszykarka, z którą grałaś w jednym zespole…

W ciągu tych wszystkich lat przewinęło się sporo światowej klasy zawodniczek. Jeśli miałabym wybrać jedną zagraniczną zawodniczkę, to byłaby nią wspomniana DeForge, która była wielkim walczakiem, zawsze głodna rywalizacji, a priorytetem dla niej były sukcesy klubu.

Zdjęcie pochodzi ze strony Terenowego Klubu Olimpijczyka w Wysocku Wielkim koło Ostrowa Wlkp.

Najtrudniejsza rywalka…

Najtrudniej grało mi się, gdy miałam za zadanie zatrzymać Deannę Nolan, dysponującą rewelacyjnymi warunkami fizycznymi, a także świetną szybkością i skocznością.

W czasie swojej kariery współpracowałaś z wieloma trenerami. Którego z nich cenisz najbardziej?
Każdy trener wniósł coś pozytywnego. Najbardziej cenię jednak tego, z którym najdłużej współpracowałam, czyli Elmedina Omanicia - nie tylko za to, jakim jest trenerem, ale też za to, jakim jest człowiekiem, Mimo kontuzji, zawsze mnie wspierał, szukał rozwiązań, pocieszał, że to nie koniec świata, mimo że dla mnie to tak jakby był koniec. Jest osobą, która nie przejdzie obojętnie koło osoby potrzebującej. Dlatego mam wiele szacunku dla niego i to nie tylko jako trenera.

Z tego co wiem, w ostatnim sezonie kilka razy pojawiłaś się w hali Wisły. Jak oceniasz rezultaty Wisły Can-Pack w rozgrywkach ligowych i Eurolidze?

Tak, byłam na kilku meczach. Wisła wykonała swoje zadanie, jeśli chodzi o rozgrywki ligowe, a trochę szkoda, że nie udało się czegoś więcej osiągnąć w Eurolidze ale wierzę, że kiedyś postawi tę wisienkę na torcie.

Czym zajmiesz się po zakończeniu kariery? Będziesz dalej zajmować się koszykówką, czy też masz inne plany?

Na pewno chcę promować koszykówkę. Odkąd kilka miesięcy temu wróciłam do rodzinnego miasta, dostaję zaproszenia na różnego rodzaju spotkania, zamierzam przekazywać zdobytą wiedzę i zachęcać najmłodszych do uprawiania sportu. Inne plany również są, ale w ogóle nie związane już ze sportem.

 

Rozmawiał: Paweł


 

 

 



Spokojny i waleczny - wywiad z Rafałem Boguskim

Jeszcze wczoraj wydawało się, że przygoda Rafała Boguskiego dobiega końca. Dziś "Boguś" negocjuje nowy kontrakt i wszystko wskazuje na to, że zostaje z nami na kolejny sezon! 

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara