Co słychać u...

Paulina Gajdosz: Zawsze miło wspominam kibiców

Dodano: 2013-10-30 08:01:39 (aktualizacja: 2014-05-19 00:17:38)
Marco / WislaLive.pl

Z pierwszą drużyną „Białej Gwiazdy” związana była od 2007 roku (wcześniej występowała w zespołach juniorskich). Swój debiut w Eurolidze zanotowała 5 listopada 2008 roku, w zwycięskim meczu z Besiktasem Stambuł. W 2011 roku reprezentowała barwy MKK Siedlce, zaś w kolejnym sezonie Wilków Morskich Szczecin, z którym to zespołem wywalczyła awans do Basket Ligi Kobiet. Po tym sukcesie zakończyła sportową karierę i postawiła na rozwój kariery sędziowskiej. W cyklu „Co słychać u...” Paulina Gajdosz.

Na początku rozmowy powiedz nam jak to się stało, że trafiłaś do Wisły?

Do Wisły trafiłam z Gorzowa Wielkopolskiego w wieku dwudziestu lat. Moje pierwsze kroki w klubie stawiałam w 1 lidze, gdzie grałam bardzo dużo. Pod koniec pierwszego sezonu trafiłam do pierwszego zespołu „Białej Gwiazdy”, gdzie zadomowiłam się na kolejne trzy lata.

Jak wspominasz swój 4-letni pobyt w Krakowie - atmosferę, organizację klubu, kibiców?

Myślę, że zarówno sportowo, jak i organizacyjnie Wisła zawsze stała na najwyższym poziomie. Atmosfery, którą czuje się w Wiśle nie da się porównać do żadnej innej. Trzeba to po prostu przeżyć. Zawsze miło wspominam kibiców, bez których mecze Wisły nie byłyby tak dużym świętem koszykówki. Ich wsparcie dodawało skrzydeł.

Który Twój mecz w barwach „Białej Gwiazdy” był najlepszy?

Najlepszy był ten, w którym najwięcej grałam, czyli z MUKS-em Poznań, ale najmilej wspominam swój debiut w eurollidze na hali Wisły z Besiktasem Cola Turka oraz każdy mecz, kiedy byłam ciepło witana na parkiecie przez kibiców Wisły.

Od której zawodniczki Wisły najwięcej się nauczyłaś?

Na cenne wskazówki zawsze mogłam liczyć ze strony Doroty Gburczyk oraz Agnieszki Majewskiej. Pomocy nigdy nie odmówiła mi również Marta Fernandez.  Moim wzorem do naśladowania na parkiecie zawsze była jednak Jelena Skerovic i to jej zagrania obserwowałam na parkiecie i starałam się naśladować w każdym elemencie gry.

Czy nie żałujesz, że nie wykorzystałaś szansy na zaistnienie w tak mocnej drużynie?

Każdy inaczej postrzega sukces. Sam czteroletni pobyt w Krakowie dał mi bardzo wiele i nieważne, czy spędzałam na parkiecie ekstraklasowym pięć czy dwadzieścia minut.

W I lidze byłaś czołową koszykarką w drużynie z Siedlec, a następnie należałaś również do podstawowych koszykarek Wilków Morskich Szczecin. Co zdecydowało o tym, że obecnie nie występujesz w barwach tego drugiego klubu?

Z dniem, kiedy awansowałam w sędziowaniu na wyższy szczebel, postanowiłam, zakończyć pewien etap w moim życiu. Zrezygnowałam z gry na rzecz tego, aby móc rozwijać się jako sędzia. Na szczęście był to dobry moment na pożegnanie z grą, bo z zespołem Wilków Morskich Szczecin uzyskałyśmy awans do najwyższej klasy rozgrywkowej.

Skąd pomysł na karierę sędziowską?

W wieku Juniorki przytrafiła mi się kontuzja lewej ręki, co wykluczyło mnie na jakiś czas z treningów. Trener chcąc mnie zachęcić do aktywnego udziału w treningu zaproponował, abym zawsze na koniec sędziowała. Wynikało to z tego, iż często miałam pretensje do arbitrów na meczach. Trener chciał mi najwyraźniej uświadomić, jak ciężka to profesja. Nie ukrywam, że bardzo spodobało mi się sędziowanie. Od tamtej pory to mój kolejny sposób na życie.

Co chcesz osiągnąć jako sędzia koszykarski?

Zawsze dążę do najwyższych celów, zarówno w sporcie, jak i w życiu. Moim marzeniem jest zostać sędzią międzynarodowym. Jak będzie? Czas pokaże:)

Na koniec powiedz coś na temat szkółki koszykarskiej, którą prowadzisz. Skąd pomysł, jakie plany...

Zawsze marzyłam o tym, aby zdobytą wiedzę i umiejętności móc przekazywać dalej. W Szczecinie udało się przy pomocy klubu King Wilki Morskie zrealizować te plany. Od października ruszył projekt Małej Akademii Sportu „Basket4Fun”, który ma na celu zarażać pasją do sportu. Nie ukrywam, że jestem mile zaskoczona dużym zainteresowaniem szkółką. Chciałabym bardzo, aby Akademia stale się rozwijała, co skutkowałoby popularyzacją koszykówki. Chciałabym również, aby kiedyś Akademia prosperowała równie prężnie jak prestiżowa litewska szkoła Sabonisa.

Paweł & Marco



Spokojny i waleczny - wywiad z Rafałem Boguskim

Jeszcze wczoraj wydawało się, że przygoda Rafała Boguskiego dobiega końca. Dziś "Boguś" negocjuje nowy kontrakt i wszystko wskazuje na to, że zostaje z nami na kolejny sezon! 

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara