Co słychać u...

Potrafiliśmy dążyć do jednego celu

Dodano: 2015-03-11 23:59:24 (aktualizacja: 2015-03-14 04:42:13)
Marco / WislaLive.pl

Wychowanka UKS Victoria Włoszczowa, „Białą Gwiazdę” reprezentowała w sezonach 2011/2012 i 2012/2013.  Wielokrotnie powoływana do reprezentacji Polski w kategoriach młodzieżowych. Na swoim koncie ma m.in. udział w Mistrzostwach Europy Juniorek w 2006 roku. Jest także złotą medalistką Akademickich Mistrzostw Polski z 2011 roku, jako reprezentantka Uniwersytetu Ekonomicznego. Obecnie przywdziewa barwy rzeszowskiego Developresu grającego w Orlen Lidze.  Zapraszamy do lektury Co słychać u... W tej odsłonie Magda Jagodzińska.

Powiedz nam, jak to się stało, że trafiłaś do Wisły?

Zanim trafiłam do Wisły, przez dwa lata grałam w Eliteskach AZS UEK, innym krakowskim zespole. Jednak sytuacja w klubie nieco się zmieniła, co spowodowało, że zmieniłam barwy. Bardzo zależało mi na tym, aby pozostać w Krakowie, ponieważ zaczęłam studia na AWF-ie. Po długich namowach trenera Kędryny zgodziłam się zagrać dla Wisły, która była wtedy zespołem drugoligowym, i spędziłam tam dwa lata.

Jak wspominasz swój czas spędzony w ekipie „Białej Gwiazdy” - atmosferę, organizację klubu, kibiców (których było niestety niewielu)?

Atmosfera i współpraca na linii zawodniczki - trenerzy i fizjoterapeuta była bardzo dobra. Potrafiliśmy znaleźć wspólny język i razem dążyć do jednego celu. Kibiców było niewielu, ale bardzo dziękuję tym, którzy pojawiali się na naszych meczach i nas dopingowali. Niestety nie udało się zrealizować wszystkich celów, ponieważ pojawiły się problemy organizacyjne i straciliśmy w związku z tym głównego sponsora. Żałuję, że tak się stało.

Czy jest jakiś mecz w barwach „Białej Gwiazdy”, który zapadł Ci szczególnie w pamięci?

Nie pamiętam jakiegoś szczególnego spotkania, być może minęło zbyt dużo czasu. Na pewno bardzo miło będę wspominać turniej o awans do pierwszej ligi, gdzie nasze losy ważyły się do ostatniego gwizdka sędziego, ale wyszłyśmy z opresji obronną ręką.



W sezonie 2011/2012 wywalczyłaś z drużyną awans z II do I ligi. W kolejnym mówiło sie, że drużyna będzie walczyć o awans do ekstraklasy, a skończyło się szóstym miejscem. Czego według Ciebie zabrakło tamtemu zespołowi, by odnieść większy sukces?

Sytuacja wyglądała trochę inaczej. Zarząd klubu i sponsorzy dali nam czas na ogranie w lidze, a awans był planowany po 3-4 latach. Zakładając, że naszym celem, jako beniaminka, było zdobycie pewności siebie i spokojne utrzymanie w lidze, 6 miejsce to dobry wynik.

Po sezonie 2012/2013 raczej nikt się nie spodziewał, że sekcja rozpadnie się jak przysłowiowy domek z kart. Z Wisły odeszli nie tylko trener, ale również wiele zawodniczek (w tym także Ty) oraz sponsor. Co Twoim zdaniem przyczyniło się do tak niespodziewanych zmian w ekipie budowanej na tzw. przyszłość, co później niestety zaowocowało spadkiem?

Tego tak do końca nikt w zespole nie wiedział. O tym, że straciliśmy sponsora dowiedzieliśmy się od osób trzecich. W klubie nie było komunikacji i nikt niestety nie wyjaśnił nam, co się tak naprawdę stało do dzisiaj. W związku z tym, rozumiem postawę trenera i dziewczyn, które zdecydowały się opuścić klub, bo znalazłam się w podobnej sytuacji.

Trener Wojtowicz, kiedy jeszcze prowadził Wasz zespół, w jednym z wywiadów mówił, że Orlen Liga to rozgrywki, w których starsze, doświadczone i utytułowane zawodniczki mocno pokazują młodszym miejsce w szeregu. Czy zgodzisz się z tą opinią?

Nie wiem czy takie dokładnie były słowa trenera. Z pewnością w tej lidze jest bardzo dużo dziewczyn mających na swoim koncie duże sukcesy i bogate doświadczenie. Nasze umiejętności nie są jeszcze tak duże i same jesteśmy w stanie określić nasze miejsce w szeregu, ale mamy do czego dążyć. U nas w zespole nie ma przysłowiowych „gwiazd”, pomimo tego jesteśmy w stanie powalczyć z każdym. Nie wygrywamy jeszcze tylu spotkań, ile byśmy chciały, ale wierzę, że zebrane doświadczenie zaprocentuje w kolejnych sezonach.



Jak gra się w Rzeszowie, mieście naznaczonym sukcesami męskiej siatkówki? Czy nie przeszkadza dziewczynom piętno sukcesów siatkarzy Aseco Resovii?


Nie możemy nazywać sukcesów Resovii piętnem. Chłopakom należą się duże gratulacje i szacunek za pracę jaką wykonują na treningach, co przekłada się na wyniki. W Rzeszowie siatkówka męska od dawna stoi na bardzo wysokim poziomie. My budujemy historię Developresu od niedawna i przed nami jeszcze mnóstwo ciężkiej pracy, aby walczyć o najwyższe cele. Według mnie idzie to w dobrym kierunku, czego najlepszym przykładem jest awans do Orlen Ligi wywalczony po dwóch latach istnienia klubu.

Jak gra się w lidze, gdzie w różnych miastach przychodzi około tysiąca widzów na mecze? Czy łatwo było się dostosować do takich sytuacji, wcześniej grając np. w Wiśle, gdzie hala często świeciła pustkami?

Większa ilość kibiców nie stanowi żadnego problemu, a nawet działa bardziej motywująco. Przyjemnie się gra, gdy dopinguje nas tyle osób. Bardzo szybko dostosowałyśmy się do tej sytuacji i mam nadzieję, że grono naszych kibiców będzie się powiększać.

Czy mecz z Legionovią wygrany przez Waszą ekipę 3-0, dzięki Twojej bardzo dobrej  grze w ataku, to najlepszy Twój mecz w Orlen Lidze?


Niestety nie zagrałam tych meczów dużo. Spotkanie z Legionovią będę na pewno miło wspominać, ponieważ czułam się w nim pewnie, a przede wszystkim otrzymałam moją pierwszą statuetkę MVP. Bardzo dziękuję dziewczynom, które przyczyniły się do tego wyróżnienia.

Po innej wygranej z KSZO nastąpił szał radości drużyny, podczas którego doznałaś kontuzji barku. To najbardziej przykry moment w tym sezonie?

Zdecydowanie nie będę tego miło wspominać, tym bardziej że kontuzja była zupełnie przypadkowa. Na szczęście jestem już po operacji, czyli najgorsze za mną. Teraz pozostaje mi sumiennie przyłożyć się do rehabilitacji, która potrwa 4-5 miesięcy. Jestem dobrej myśli i od sierpnia chcę przystąpić do treningu razem z zespołem.
   
Jak się w drużynie spisują Dominika Nowakowska i Ewa Śliwińska, również znane nam z hali przy Reymonta?

Należy tu też zaliczyć Adę Budzoń. Dziewczyny radzą sobie bardzo fajnie. Wszystkie czujemy się dobrze w tym klubie i stworzyłyśmy zgraną ekipę. Skład jest wyrównany i każdy dostaje szanse pokazania swoich umiejętności na boisku.

fot: developres.rzeszow.pl

Czy któraś z drużyn jest w stanie zatrzymać Chemik Police przed zdobyciem tytułu mistrza Polski?


Chemik przez cały sezon prezentował równą formę, przegrywając zaledwie jeden mecz, co świadczy o tym, że jest faworytem do tytułu mistrza. Jednak nie jesteśmy robotami i każdemu może przytrafić się słabszy okres, a wtedy można liczyć na niespodzianki. W play offach często liczy się dyspozycja dnia, a kilka zespołów szykuje szczyt formy właśnie na tę fazę rozgrywek.

Czy coś się ostatnio zmieniło w Twoim życiu prywatnym?

Udało mi się skończyć studia w Krakowie, z czego bardzo się cieszę, ponieważ grając w Rzeszowie musiałam dojeżdżać na zajęcia. Poza tym większych zmian nie ma, a przynajmniej nie są aż tak istotne :)



Spokojny i waleczny - wywiad z Rafałem Boguskim

Jeszcze wczoraj wydawało się, że przygoda Rafała Boguskiego dobiega końca. Dziś "Boguś" negocjuje nowy kontrakt i wszystko wskazuje na to, że zostaje z nami na kolejny sezon! 

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara