Legendy Białej Gwiazdy

Legendy Białej Gwiazdy - Stanisław Gonet

Dodano: 2014-09-07 18:43:43 (aktualizacja: 2014-09-08 02:32:58)
Marco / historiawisly.pl
Gonet w żółtym trykocie. fot. 75 lat w służbie polskiego sportu

Stanisław Gonet urodził się 13 marca 1949 roku w Tarnowie, był wychowankiem tamtejszego Metalu. W klubie tym rozpoczął treningi w wieku 9 lat.

Dał się poznać jako utalentowany zawodnik i trafił do reprezentacyjnych drużyn w swoich kolejnych kategoriach wiekowych. W reprezentacji Polski juniorów zaprzyjaźnił się z Adamem Musiałem, podówczas zawodnikiem Górnika Wieliczka. Przyjaźń ta miała mieć duże konsekwencje dla kariery sportowej Goneta, gdyż to za jej sprawą trafił do Wisły Kraków. Otóż działacze Wisły przyjechali na jedno ze spotkań reprezentacji by ustalać z Musiałem warunki jego przenosin do „Białej Gwiazdy”. Zaproponowali młodemu obrońcy przyjazd klubowym autem do Krakowa na dalsze dyskusje. Gdy Gonet dowiedział się o tym, postanowił skorzystać z okazji i uzyskać po drodze podwiezienie do swojego domu w Tarnowie. W trasie jednak - od słowa do słowa - stanęło na tym, że do Wisły wraz z obrońcą Musiałem trafi bramkarz Gonet.

Stało się to w 1967 roku, w czasach gdy między słupkami Wisły niezwykle mocną pozycję miał Henryk Stroniarz. Sam Gonet przyznawał, że Stroniarz był dla niego prawdziwym wzorem i że od niego najwięcej się nauczył. Gonet debiutował w barwach Wisły już w 1967 roku (nie był to jednak debiut wart długiego wspominania, Wisła odpadła w 1/16 Pucharu Polski z A-klasowym Baildonem Katowice), ale ogólnie rzecz biorąc kilka pierwszych lat jego pobytu w drużynie „Białej Gwiazdy” przeznaczonych było na podpatrywanie starszego kolegi i na szlifowanie bramkarskiego fachu. Do 1970 roku Gonet występował w pojedynczych meczach aż ostatecznie nastąpiła zmiana i to Stroniarz częściej zasiadał na ławce rezerwowych.

W barwach Wisły Gonet (boiskowy pseudonim: Biały) rozegrał dokładnie 200 spotkań. Dał się poznać jako bramkarz wszechstronnie wyszkolony i bardzo skuteczny. Tak też wspominał go trener Lucjan Franczak - jako zawodnika nie tyle efektownego, co właśnie skutecznego, zdolnego przewidzieć rozwój sytuacji i odpowiednio zareagować.

Gonet był też "twardym" zawodnikiem, nieraz bronił wiślackiej bramki (i to skutecznie!) mimo choroby czy bólu. Tak było w dwumeczu 1/8 Pucharu Europy ze Zbrojovką - Gonet grał mimo grypy, a w meczu w Brnie obronił rzut karny. Z kolei w meczu z Molenbeek od 10 minuty występował z pękniętą torebką stawową: Broniłem od 10 minuty z rozerwaną torebką stawową, z potwornym bólem nogi. Gdy po meczu rozbandażowałem nogę i zobaczyłem jak wygląda, rozpłakałem się jak dziecko - wspominał.

Jeden z najpoważniejszych boiskowych wypadków przytrafił się Gonetowi we wrześniu 1975 roku w meczu z ŁKS. W zderzeniu z jednym z rywali bramkarzowi Wisły... pękła wątroba. Spekulowało się nawet, że to koniec kariery "Białego", Gonet zacisnął jednak zęby i pomiędzy słupki wrócił... już po 2 miesiącach.

Gonet bardzo ważną rolę odgrywał nie tylko na boisku, ale też w szatni czy w czasie zgrupowania - był bowiem człowiekiem obdarzonym wielkim poczuciem humoru. Żarty i dowcipy przez niego inicjowane do dziś są wspominane przez kolegów, a w tamtych czasach budowały doskonałą atmosferę w drużynie. O tym, jak silne więzy przyjaźni łączyły ówczesnych zawodników Wisły świadczą boiskowe wydarzenia z 1976, przy okazji meczu Pucharu UEFA z RWD Molenbeek. Gonet został w czasie swojej interwencji ostro sfaulowany przez rywala. W obronie kolegi natychmiast stanął Adam Musiał - był do tego stopnia wściekły na przeciwnika, że... skończyło się bójką i czerwoną kartką dla Musiała za uderzenie Belga.

Stanisław Gonet nigdy nie wystąpił w seniorskiej reprezentacji Polski. Zapytany o to bardzo realistycznie odpowiadał: Ja znałem swoje miejsce w szyku. Byli ode mnie lepsi. Zresztą wtedy naprawdę wysokiej klasy bramkarzy nie brakowało. Trenerzy mieli raczej kłopoty bogactwa przy dokonywaniu wyboru. Rezultaty pokazały, że były one trafne. Z drugiej strony Gonet zdecydowanie odpierał nadmierną krytykę: Owszem, doskonali nigdy nie byliśmy, ale przecież Mistrzostwa nie zdobywa się po pierwsze przypadkowo, po drugie bez solidnych golkiperów. A naszej zawodowej solidarności będę zawsze bronił do upadłego.

Stanisław Gonet chciał zakończyć karierę latem 1979 roku (czuł się już wypalony, bez wątpienia motywację do dalszej gry mogła też odbierać porażka w dramatycznych okolicznościach z Malmo w Pucharze Europy), ale pod namową trenera pozostał w Wiśle rok dłużej. Karierę ostatecznie zakończył w czerwcu 1980 roku.

Pozostał przy piłce nożnej jako trener (jeszcze przed zakończeniem kariery zawodnika uzyskał dyplom na krakowskiej AWF). Szkolił bramkarzy Wisły we wszystkich grupach wiekowych, oprócz tego samodzielnie prowadził kilka drużyn (Bolesław Bukowno, Clepardia, Podgórze). Jego ostatnim sukcesem trenerskim był awans z Podgórzem do A-klasy w 1995 roku.

W czerwcu 1995 pojechał z old-boyami Wisły na turniej do Niemiec, raczej w celach towarzyskich niż sportowych, ale ostatecznie wystąpił w zawodach. Już w drodze powrotnej do kraju czuł się źle, po przyjeździe trafił do szpitala. Zmarł 20 czerwca 1995, jako pierwszy z mistrzowskiego zespołu 1978. 



Spokojny i waleczny - wywiad z Rafałem Boguskim

Jeszcze wczoraj wydawało się, że przygoda Rafała Boguskiego dobiega końca. Dziś "Boguś" negocjuje nowy kontrakt i wszystko wskazuje na to, że zostaje z nami na kolejny sezon! 

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara