News

Hiszpanie zdobywają twierdzę! Śląsk-Wisła 0:2

Dodano: 2017-10-14 23:57:52 (aktualizacja: 2017-10-23 08:58:06)
Norf / wislalive.pl

 

Zawodnicy z Półwyspu Iberyjskiego, na czele z Carlitosem, poprowadzili dziś BG do triumfu na niezwykle ciężkim terenie

Na takie spotkanie czekaliśmy wszyscy. Mecz był bardzo ciekawy z obu stron. Nie brakowało sytuacji bramkowych, sztuczek technicznych i walki do upadłego. Przede wszystkim nie zabrakło goli BG. Na słowa uznania zasługuje cała drużyna, rozpoczynając od Michała Buchalika, który kilkukrotnie uchronił drużynę przed stratą bramki, przez doskonale funkcjonującą linią defensywną, nieustępliwą pomoc, na bardzo efektownym ataku kończąc.

Lepiej w ten mecz weszli Wiślacy, to oni zdawali się dyktować warunki gry, wykazując większe zacięcie ofensywne. Trener Ramirez po raz kolejny zdecydował się na wystawienie w pierwszym składzie Pawła Brożka. Doświadczony napastnik bardzo starał się pomóc drużynie, walczył, biegał, jednak znowu zabrakło skuteczności, jak chociażby w 9 minucie, kiedy kapitalnie przy piłce utrzymał się Carlitos, wyłożył piłkę „Broziowi”, którego płaski strzał minimalnie minął jednak słupek. Chwilę później niesamowity Hiszpan sam stanął naprzeciwko Jakuba Wrąbla, uprzednio wkręcając w ziemię Tarasovsa. Napastnik uderzył jednak w środek bramki, czym ułatwił interwencję golkiperowi.

Z biegiem czasu inicjatywę zaczęli przejmować gospodarze. To oni odpowiedzieli w 22 minucie, za sprawą Arkadiusza Piecha, który znalazł się w sytuacji oko w oko z „Buchalem”, jednak podobnie jak chwilę wcześniej Wiślak, trafił prosto w bramkarza. W kolejnych minutach gracze Śląska próbowali otworzyć wynik strzałami z dystansu. Próby Picha i Riery okazały się niecelne, natomiast przy uderzeniu Robaka, czujność zachował Buchalik. Mimo, iż Wiślacy mieli dwie doskonałe okazje, a końcówka pierwszej odsłony należała do Wrocławian, na przerwę obie drużyny schodziły z zerowym dorobkiem.

Druga połowa lepiej nie mogła się rozpocząć dla BG. Akcja, jak wiele innych, rozpoczęta od przechwytu Pola Lloncha, kilka szybkich, koronkowych podań, Carlitos pędzi lewym skrzydłem, zewnętrzną częścią stopy dogrywa do Jesusa Imaza, a ten na wślizgu, po rękach Wrąbla, pakuje piłkę do siatki. W 50. minucie wychodzimy na prowadzenie.

Śląsk mógł wyrównać już 3 minuty później, potężne uderzenie z dystansu Cotry nie zaskoczyło jednak bramkarza Wisły. Gospodarze musieli gonić wynik, przez co zostawiali sporo miejsca Wiślakom na swojej połowie. W 60. minucie Krakowianie przeprowadzili kolejną fantastyczną, składną akcję. Tym razem to Brożek wypatrzył w polu karnym Imaza, a strzał z pierwszej piłki Hiszpana okazał się minimalnie niecelny.

69. minuta przyniosła pierwszą w historii decyzję systemu VAR na korzyść Wisły. W zamieszaniu w polu karnym, podczas wykonywania rzutu rożnego, sędzia Raczkowski nie zauważył ewidentnego ciągnięcia za koszulkę Zorana Arsenicia, przez Piotra Celebana. Ta sytuacja nie umknęła jednak uwadze sędziów odpowiedzialnych za powtórki, dzięki czemu Warszawiak mógł wskazać na wapno. Pewnym egzekutorem okazał się Carlitos, który uderzeniem pod poprzeczkę podwyższył prowadzenie gości.

Napastnik z Półwyspu Iberyjskiego mógł powiększyć swój dorobek w kolejnej akcji, w której przebojem wdarł się w pole karne, położył jeszcze obrońcę gospodarzy, jednak uderzenie znowu pozostawiło sporo do życzenia.

Wrocławian stać było jeszcze na dwie doskonałe okazje. Najpierw w polu karnym znalazł się Robak, jednak uderzył koło słupka. Z kolei próbę Koseckiego, w podobnej sytuacji, instynktownie obronił Buchalik, który po raz drugi z rzędu zachował czyste konto.

Zdecydowanie najlepszym aktorem tego widowiska, po raz kolejny był Carlitos. Hiszpan poza bramką i asystą, a także dwoma zmarnowanymi setkami, które sam sobie wywalczył, popisywał się dziś niezwykłą łatwością w utrzymaniu przy piłce. Nie omieszkał także kilkukrotnie pokazać swoją niesamowitą technikę, wykonując niekonwencjonalne podania. Fantastyczne zawody rozegrał także Pol Llonch, nawiązując do swoich najlepszych meczów z ubiegłego sezonu. Jego zaciekłość w odbiorach i szybkim wyprowadzaniu kontrataków jest godna podziwu. Trzecim Hiszpanem zdecydowanie zasługującym na wyróżnienie jest Ivan Gonzalez, który był dziś po prostu bezbłędny. Spora cegiełka w tym triumfie należy także oczywiście do wspominanego już kilkukrotnie Michała Buchalika, bez którego świetnych interwencji nie cieszylibyśmy się teraz z trzech punktów. Oczywiście tak jak wspominaliśmy wcześniej, wszyscy zawodnicy BG zagrali dziś na bardzo wysokim poziomie.

Po sześciu latach, w końcu zdobywamy Twierdzę Wrocław. Po czterech latach, w końcu pokonujemy Śląska. Po trzech porażkach, w końcu wygrywamy na wyjeździe. Po kilku słabszych meczach, w końcu gramy bardzo dobre zawody, potwierdzone zwycięstwem. Po takim meczu trudno szukać mankamentów. Możemy z dużym optymizmem patrzeć w przyszłość, a ta już za tydzień przyniesie mecz z Legią, do którego przystąpimy w roli faworyta. Liczymy na powtórkę z dnia dzisiejszego!

 

 

Śląsk Wrocław - Wisła Kraków 0:2 (0:0)

0:1 Imaz 50

0:2 López 71

 

Śląsk: Wrąbel - Pawelec, Celeban, Tarasovs, Čotra - Kosecki, Chrapek (72 Vacek), Riera, Pich - Piech (72 Madej), Robak

 

Wisła: Buchalik - Sadlok, Głowacki, Arsenić, González - Boguski (75 Bartosz), Basha, Llonch, Imaz (85 Wojtkowski)- López, Brożek (73 Pérez)

 

Żółte kartki: Chrapek, Tarasovs, Kosecki, Celeban, Riera - Głowacki

 

Sędzia: Paweł Raczkowski z Warszawy

 

Widzów: 21 500

 

 

NORF

 

 



Spokojny i waleczny - wywiad z Rafałem Boguskim

Jeszcze wczoraj wydawało się, że przygoda Rafała Boguskiego dobiega końca. Dziś "Boguś" negocjuje nowy kontrakt i wszystko wskazuje na to, że zostaje z nami na kolejny sezon! 

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara