News

Hiszpańskie trio daje zwycięstwo. Wisła-Sandecja 3:0

Dodano: 2017-11-04 23:53:51 (aktualizacja: 2017-11-10 14:19:20)
Norf / wislalive.pl

Wiślacy wygrywają absolutnie zasłużenie. Ten wynik to najmniejszy wymiar kary.

Kiko Ramirez dokonał kilku korekt w składzie, dając szansę zawodnikom, których dawno nie mieliśmy okazji obserwować na boisku. Trzeba przyznać, że dobrze wykorzystali swoją okazję. Miejsce na prawej obronie zajął Kuba Bartkowski, który miał spory udział przy pierwszej bramce. Tibor Halilović, który skorzystał z problemów żołądkowych, awizowanego do gry w pierwszym składzie Vullneta Bashy, świetnie współpracował z Victorem Perezem, dominując środek pola. Sam Perez doskonale wpasował się w buty Pola Lloncha, wielokrotnie przerywając akcje rywali. W ataku partnerem Carlitosa był dziś Zdenek Ondraszek, który skutecznie pomagał mniejszemu Hiszpanowi.

Początek spotkania należał niespodziewanie do gości. To Sądeczanie weszli z animuszem w ten mecz. Ich zapał został jednak szybko ostudzony. W 12. min. Kuba Bartkowski wykonał świetne krzyżowe podanie do Carlitosa, ten dograł piłkę do Jesusa Imaza, któremu pozostało już tylko wbić futbolówkę do siatki.

Zawodnicy BG w dalszych minutach umiejętnie kontrolowali grę, pozwalając gościom jedynie na zagrożenia w postaci stałych fragmentów gry. Arbiter wyjątkowo często używał gwizdka w stykowych sytuacjach w pobliżu naszego pola karnego. Piłkarze Sandecji nie potrafili jednak przełożyć tego elementu gry na klarowne okazje. Najbliżej zdobycia wyrównującej bramki był Grzegorz Baran, którego uderzenie z dystansu ekwilibrystycznie wybronił Michał Buchalik.

Wiślacy odpowiedzieli ponownie za sprawą duetu Carlitos-Imaz. Ten pierwszy przytomnie wycofał piłkę przed pole karne, natomiast drugi wykonał kąśliwy, techniczny strzał, nie bez kłopotów obroniony przez Gliwę.

Wisła kontynuowała mądrą grę również w drugiej połowie. Poszukiwania podwyższenia rezultatu przyniosły efekt w 54 minucie. Carlitos po świetnym dryblingu dorzucił piłkę na głowę oczywiście Imaza, a ten wpakował ją do siatki. Arbiter liniowy zdecydował się jednak podnieść chorągiewkę w tej sytuacji. Jeśli był spalony, to milimetrowy.

W 61 minucie po wykonaniu rzutu wolnego obrońca przyjezdnych przewrócił w polu karnym Zorana Arsenicia. Sędzia w tej sytuacji nie miał wyjścia i musiał wskazać na wapno. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Carlitos, zdobywając tym samym 11-tą bramkę w tym sezonie.

Sandecja zaraz po straconym golu rzuciła się do odrabiania strat. Z rzutu wolnego spróbował Brzyski, a jego strzał obronił Buchalik. Po kilku minutach naporu gości sytuacja wróciła do normy, pod kontrolę Wiślaków. Bardzo dobre zmiany dali Kuba Bartosz i Kamil Wojtkowski, którzy dodatkowo ożywili grę w ofensywie.

W samej końcówce wspomniany Bartosz wyłożył jak na patelni piłkę Imazowi, temu pozostało powtórzyć wyczyn z pierwszej połowy, czyli trafić w piłkę, niestety nie udało się tego dokonać.

Co nie udało się jednemu Hiszpanowi, wyszło drugiemu. Maciek Sadlok popisał się świetnym passem w 89 minucie, wyprowadzając Carlitosa sam na sam z Gliwą. Napastnik zdecydował się efektownie wykończyć akcję lobując golkipera. Tym razem arbiter postawił na wideoweryfikację, podczas której dopatrzył się kolejnego spalonego. Sytuacja była bardzo podobna do poprzedniej. Jeśli można mówić o ofsajdzie, to był on minimalny.

Co się odwlecze to nie uciecze. W doliczonym czasie gry w pole karne wpadł Bartosz. Skrzydłowy minął Gliwę, który zdecydował się na złapanie nóg naszego zawodnika. Sędzia nie mógł postąpić w tej sytuacji inaczej i odgwizdał drugi rzut karny. Tym razem do piłki podszedł Perez i spokojnie ustalił wynik spotkania na 3:0, zdobywając debiutanckiego gola w naszych barwach. Warto podkreślić, że w samej końcówce szansę debiutu dostał Marko Kolar. Chorwat nie wpłynął jednak na wynik spotkania, które zostało zakończone zaraz po bramce Victora.

Przyjezdni nie postawili zbyt wysoko poprzeczki, mimo wszystko możemy chyba mówić o najlepszym spotkaniu BG przy R22 w tym sezonie. Wydarzenia boiskowe były pod absolutną kontrolą gospodarzy od pierwszej, do dziewięćdziesiątej ósmej minuty. Na pochwały zasługuje cała drużyna. Począwszy od niezwykle pewnej defensywy, przez ambitną środkową formację, po niesamowitego Carlitosa, który został pozbawiony połowy dorobku – bramki i asysty. Mimo to jego liczby i tak wyglądają świetnie. Na półmetku rozgrywek znajdujemy się w pierwszej ósemce. Plan minimum osiągnięty.

Wisła Kraków - Sandecja Nowy Sącz 3:0 (1:0)

1:0 Imaz 13

2:0 López 63

3:0 Pérez 90+6

 

Wisła: Buchalik - Bartkowski, Głowacki, Arsenić, Sadlok - Boguski (80 Bartosz), Halilović, Pérez, Imaz - Ondrašek (71 Wojtkowski), López (90 Kolar)

 

Sandecja: Gliwa -  Kuban (67 Korzym), Piter-Bučko, Szufryn, Mráz - Danek (61 Dudzic), Cetnarski (71 Kasprzak), Baran, Brzyski - Trochim - Piszczek 

 

Żółte kartki: Halilović, Imaz, Wojtkowski - Piter-Bučko

 

Sędzia: Krzysztof Jakubik z Siedlec 

 

Widzów: 14 007

 

 

NORF



Spokojny i waleczny - wywiad z Rafałem Boguskim

Jeszcze wczoraj wydawało się, że przygoda Rafała Boguskiego dobiega końca. Dziś "Boguś" negocjuje nowy kontrakt i wszystko wskazuje na to, że zostaje z nami na kolejny sezon! 

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara