News

Niespodziewanie nerwowa końcówka. Wisła-Pogoń 1:0

Dodano: 2017-11-18 16:22:55 (aktualizacja: 2017-11-29 17:43:56)
Norf / wislalive.pl

 

Budowane przez 90 minut zwycięstwo, mogło zostać zburzone w samej końcówce. Na całe szczęście, zasłużenie dowieźliśmy prowadzenie do ostatniego gwizdka.

Tak jak można się było spodziewać, mimo ostatniego miejsca w tabeli i sporych problemów organizacyjnych rywali, wczorajsze spotkanie nie było spacerkiem dla BG, a o wynik końcowy drżeć musieliśmy do ostatniego gwizdka. Mimo sporej przewagi w przeciągu całego meczu, gry przez pół godziny w przewadze liczebnej, Pogoń właśnie w tym okresie potrafiła napędzić nam sporego stracha. Czy tej nerwowej końcówki nie można było uniknąć?

Kluczem do zdominowania boiskowych wydarzeń okazał się środek pola. Trener Ramirez zdecydował się na zastąpienie kontuzjowanych napastników Vullnettem Bashą. To jednak nie Albańczyk był pierwszoplanową postacią tego meczu, a Tibor Halilović i przede wszystkim Victor Perez. Hiszpan był autorem pierwszego groźnego strzału z dystansu, z którym jednak dość spokojnie poradził sobie były bramkarz BG, Łukasz Załuska. W 15 minucie popisał się z kolei fantastycznym podaniem do Carlitosa, który wcześniej w swoim stylu ograł kilku rywali, rozegrał piłkę właśnie z Perezem, a na koniec uderzył głową w słupek. Trzy minuty później Imaz po koronkowej akcji dograł piłkę do Boguskiego, a ten z dość ostrego kąta, chybił nieznacznie.

W 27 minucie wydawało się, że pierwsza bramka musi paść. Najpierw Carlitos starał się sprytnie przelobować Załuskę, piłkę jednak z linii bramkowej wybił Fojut, Wisła pozostała w natarciu, nastąpiła kolejna świetna wymiana podań, piłka spadła pod nogi Halilovicia, ten oddał strzał, który odbił się jeszcze od nóg obrońcy i rąk bramkarza, następnie od słupka, aby ostatecznie wylądować w rękach golkipera.

W 36 minucie swoją szansę miała Pogoń. Sędzia Gil podjął jedną z wielu kontrowersyjnych decyzji tego dnia, odgwizdując rzut wolny, po faulu Arsenicia na Frączczaku. Z dogodnej pozycji uderzył Gyurcso, jednak piłka ugrzęzła na górnej siatce.

Pierwsza połowa należała zdecydowanie do Wisły. Plan na drugą był oczywisty, utrzymać dominację, ale przede wszystkim zdobyć bramkę. Duże zagrożenie pod bramką Portowców, udawało się stwarzać po rzutach rożnych. Już w 48 minucie bardzo blisko trafienia właśnie po kornerze był Carlitos, jednak jego strzał głową, wylądował na bocznej siatce.

W 62 minucie fantastycznym podaniem popisał się wprowadzony w drugiej połowie Małecki. Piłkę opanował Imaz i miał prostą drogę, aby wjechać w pole karne i stanąć oko w oko z Załuską. Uniemożliwił mu to jednak Rapa, faulując Hiszpana. Arbiter nie miał innego wyjścia i musiał usunąć defensora Pogoni z boiska.

Portowcy grając w osłabieniu cofnęli się, przez co skonstruowanie groźnej akcji, mimo gry w wysokim ataku, było bardzo ciężkie. Bramkę udało się zdobyć w 73 minucie, w sytuacji, w której paradoksalnie, przewaga liczebna nie ma większego znaczenia. Po rzucie rożnym. Piłkę dośrodkował Imaz, a najwyżej w powietrze wyskoczył Bartkowski, nie dając szans byłemu Wiślakowi na interwencję.

Zaraz po stracie bramki, Pogoń rzuciła się do ataku, nieco zaskakując tym zawodników BG, którzy jednak dość szybko opanowali sytuację, znowu przejmując inicjatywę. W 86 minucie blisko podwyższenia prowadzenia był Arsenić, oczywiście po kornerze. Chorwat doszedł do czystej pozycji oddając strzał nogą, który instynktownie przeniósł nad poprzeczką Załuska.

Mimo pozornie pewnej gry, Portowcy potrafili w końcowych fragmentach spotkania przenieść ciężar na naszą połowę, a wręcz w pobliże naszego pola karnego. W ostatniej akcji meczu wywalczyli rzut rożny, po którym piłka wpadła do siatki. Sędzia Gil wychwycił jednak, faul Fojuta na Buchaliku, przez co nie mógł uznać wyrównującego trafienia. Po sporym zamieszaniu, spowodowanym pretensjami zawodników Pogoni, mecz został zakończony. 3 punkty zostały w Krakowie.

Możemy być bardzo zadowoleni z tego co zaprezentowali wczoraj nasi zawodnicy. Było bardzo blisko, żeby wynik był co najmniej taki jak z Sandecją. Niestety blisko było również niespodziewanego remisu. Musimy unikać sytuacji, w których na własne życzenie możemy stracić to, co przez całe 90 minut budowaliśmy. Nie ma co gdybać, należy się cieszyć z kolejnego zwycięstwa.  Z kolejnego świetnego meczu Carlitosa, który tym razem bramki nie zdobył, jednak był znowu bardzo aktywny. Z kolejnego kapitalnego meczu Pereza, który absolutnie zdominował centralną strefę boiska. Z kolejnej asysty Imaza, który z każdym meczem czuje się coraz pewniej, bawiąc się każdą minutą spędzoną na murawie. Z kolejnego fantastycznego występu bocznych obrońców. Bartkowski zakończył mecz z bramką na koncie, natomiast bezbłędny w defensywie Sadlok, raz po raz sunął prawym skrzydłem, napędzając ataki Wiślaków. Aż dziw bierze, że Adam Nawałka nie dał szansy Maćkowi na pokazanie się w sparingach reprezentacji. W końcu, z kolejnego meczu na zero styłu. Skreślony przed sezonem Buchalik, przebojem wywalczył sobie miejsce w pierwszym składzie i na dzień dzisiejszy jest bardzo pewnym punktem zespołu, mimo iż dziś nie miał zbyt wiele pracy. Zwycięstwo nad Pogonią jest kolejną cegiełką w budowie jak najlepszego wyniku na koniec rozgrywek. Bardzo ważną cegiełką.

 

Wisła Kraków - Pogoń Szczecin 1:0 (0:0)

1:0 Bartkowski 75’ 

 

Wisła: Buchalik - Bartkowski, Głowacki, González, Sadlok - Pérez, Halilović (60 Wojtkowski), Basha - Imaz (79 Bartosz), López, Boguski (60 Małecki)

 

Pogoń: Załuska - Râpă, Dvali, Fojut, Nunes - Piotrowski (77 Kort), Drygas - Gyurcsó (84 Listkowski), Delew, Formella (65 Niepsuj) - Frączczak 

 

Żółte kartki: Bartkowski - Drygas, Fojut
 

Czerwona kartka: Râpă (62)

 

Sędzia: Paweł Gil z Lublina

 

Widzów: 11 398

 

 



Spokojny i waleczny - wywiad z Rafałem Boguskim

Jeszcze wczoraj wydawało się, że przygoda Rafała Boguskiego dobiega końca. Dziś "Boguś" negocjuje nowy kontrakt i wszystko wskazuje na to, że zostaje z nami na kolejny sezon! 

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara