News

Nieważna jakość, a ilość. Płock Kraków 0:1

Dodano: 2017-08-05 12:00:16 (aktualizacja: 2017-08-09 12:06:11)
Norf / wislalive.pl

Mimo, iż gra BG na kolana nie rzuciła, po raz kolejny w samej końcówce przechylamy szalę zwycięstwa na naszą stronę.

Weteran za żółtodzioba

Trener Ramirez pokazał swego rodzaju konsekwencję. Po raz kolejny na plac gry wybiegła wczoraj niemal ta sama jedenastka. Jedyną zmianą jakiej dokonał Hiszpan, było zastąpienie młodziutkiego Kamila Wojtkowskiego, który bądź co bądź, był wyróżniającą się postacią w Zabrzu, doświadczonym Pawłem Brożkiem. 

Bardzo uboga Barcelona

Od pierwszego gwizdka sędziego, optyczną przewagę osiągnęli gospodarze. To oni długimi fragmentami gry utrzymywali się przy piłce. Futbolówka rozgrywana była jednak wszerz boiska, co nie przynosiło im wymiernego efektu, w postaci stwarzanych sytuacji. Pod bramką Cuesty zaczynało się coś dziać tylko i wyłącznie przy stałych fragmentach gry, podczas których piłkę z pola karnego bezbłędnie egzekwowali defensorzy BG.

Efektywność, a nie efektowność

Krakowska Wisła przy piłce była wyjątkowo rzadko, ale kiedy już do tego dochodziło, zawodnicy w czerwonych koszulkach w błyskawicznym tempie starali się przenieść pod pole karne rywali w szybkich kontrach. W 23 minucie niewiele brakło, a taki kontratak przyniósł by efekt w postaci otwierającego trafienia. Patryk Małecki znalazł się na szesnastym metrze i uderzeniem po długim rogu starał się zaskoczyć Kiełpina, piłka jednak otarła się o obrońcę i ostatecznie nieznacznie minęła bramkę.

Na kolejną groźną sytuację czekaliśmy do 32 minuty, kiedy długie otwierające podanie posłał Maciek Sadlok, a obrońcy sprytnie urwał się Carlitos, który dynamicznie wyszedł tuż przed golkipera Płocczan i lobem z powietrza starał się go zaskoczyć, jednak i tym razem zabrakło precyzji. Na tym można skończyć wymienianie ciekawych, czy bramkowych akcji obu ekip w pierwszej, wyjątkowo nudnej połowie, w której gospodarze grali piłką, jednak to goście byli dużo bliżsi trafienia.

Status quo

Druga część gry, mimo sporych nadziei, bo „czy może być gorzej?”, nie przyniosła poprawy gry. Mimo, iż posiadanie piłki nieznacznie poprawiło się na korzyść Krakowian, nie przełożyło się to jednak na konkretne akcje. Swoje próby podejmowali w prawdzie Rafał Boguski, czy Petar Brlek, jednak w finalnej fazie zabrakło im czy to ostatniego podania, czy decyzji o strzale.

Powrót Buchala

Około 50 minuty na murawę padł Julian Cuesta. Golkiper Wisły, który tego dnia miał wyjątkowo spokojny dzień w pracy, przy wyskoku do piłki najprawdopodobniej naciągnął mięsień czworogłowy i nie był w stanie kontynuować gry. Jego miejsce zajął Michał Buchalik, który po ponad dwóch latach powrócił na murawę w starciu o punkty i trzeba przyznać, że spisał się bez zarzutu.

Wszystko w nogach Piątkowskiego

Właśnie pod obecność Buchala, gospodarze stworzyli sobie dwie okazję, które mogły dać im 3 punkty. Konkretnie stanął przed nimi także zmiennik, Mateusz Piątkowski. Najpierw w 81 minucie, podczas kontrataku, Merebashvili przytomnie wystawił piłkę napastnikowi, ten jednak zbyt długo zwlekał z uderzeniem i skracający kąt bramkarz BG, wybronił strzał. Piłka wróciła do Gruzina, który oddał sytuacyjne uderzenie, z którym Buchalik nie miał już najmniejszych problemów.

Drugą setkę Piątkowski miał w doliczonym czasie gry. Wtedy z kolei ładnym zagraniem z klepki popisał się Reca, a były kolega Semira Stilicia, z Apoelu, w klarownej sytuacji przeniósł futbolówkę wysoko nad bramką.

Kiko time

Jak mawia klasyczne, piłkarskie przysłowie, niewykorzystane okazje się mszczą. Po raz kolejny znalazło ono zastosowanie w praktyce, w 95 minucie meczu. Podczas próby wybicia długiego podania, Byrtek fatalnie skiksował, przez co piłka trafiła na głowę jokera Kuby Bartosza, ten świetnie uruchomił Carlitosa, a Hiszpan w sytuacji oko w oko z Kiełpinem, pewnym uderzeniem obok bramkarza zapewnił nam kolejne trzy punkty.

Efektowny Carlitos i efektywny Kuba

 Filigranowy Hiszpan, był jednym z naprawdę niewielu zawodników, który tego dnia, miał kilka przebłysków wysokiej formy. Asystent przy trafieniu z kolei po zastąpieniu Bogusia, zaliczył bardzo dyskretny występ i gdyby nie kluczowe podanie, pewnie w ogóle nie wspomnielibyśmy o nim. No właśnie, gdyby. Kuba jednak w newralgicznym momencie pokazał zimną krew i to, że na boisku, oprócz tego, że dużo biega, bardzo dużo też myśli. Po raz kolejny jego wejście z ławki przynosi konkretny efekt w postaci trafienia. Trzeba przyznać, że młody skrzydłowy to jeden z wygranych początku rundy i tylko czekać, aż pojawi się w pierwszym składzie. Wisła Płock to chyba jego ulubiony przeciwnik.  Ostatnio, oczywiście w roli jokera, to on zdobył gola, dającego nam trzy punkty.

Konkretny start sezonu

Styl w jakim wygraliśmy ten mecz pozostawił wiele do życzenia. Długimi fragmentami po prostu źle patrzyło się na to spotkanie. Efekt końcowy jest jednak bardzo dobry i to z tego powinniśmy rozliczać trenera i zawodników. Mecz ten do złudzenia przypominał starcie z Termalicą, w którym również wydawało się, że nie ma szans na to, aby zobaczyć jakiekolwiek bramki, jednak sama końcówka przyniosła zwycięskie trafienie. Fakty są takie, że po czterech kolejkach na naszym koncie mamy już 9 punktów i przynajmniej do dzisiejszego wieczoru wracamy na fotel lidera. Drugą sprawą jest to, że za nami już trzy wyjazdy. To co w poprzednich rozgrywkach było olbrzymim mankamentem, czyli niemoc w delegacjach, udało się skutecznie wyeliminować na starcie nowego sezonu. Teraz czas na rewanż z Płocczanami w Pucharze Polski, a już za tydzień derby! Czekamy na kolejne zwycięstwo. Może być nawet w takim stylu jak dziś.

Wisła Płock - Wisła Kraków 0:1 (0:0)

0:1 López 90+6

Wisła P.: Kiełpin - Stefańczyk, Byrtek, Sielewski, Stępiński - Reca, Rasak, Furman, Merebashvili (90+5 Pârvulescu - Lebedyński (76 Dźwigała), Biliński (66 Piątkowski)

Wisła K.: Cuesta (55 Buchalik) - Cywka, Głowacki, González, Sadlok - Boguski (69 Bartosz), Vélez, Brlek, Małecki - Brożek (78 Halilović), López

Żółte kartki: Boguski, Głowacki

Sędzia: Bartosz Frankowski z Torunia

Widzów: 5 001

NORF

 

 



Spokojny i waleczny - wywiad z Rafałem Boguskim

Jeszcze wczoraj wydawało się, że przygoda Rafała Boguskiego dobiega końca. Dziś "Boguś" negocjuje nowy kontrakt i wszystko wskazuje na to, że zostaje z nami na kolejny sezon! 

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara