News

Po raz pierwszy w sezonie Wisła – Lechia 1:1

Dodano: 2017-08-27 11:23:54 (aktualizacja: 2017-09-06 08:07:16)
Norf / wislalive.pl

Dobre zawody w wykonaniu Wiślaków tym razem przyniosły nam jedynie punkt.

Po porażce w Lubinie, zawodnicy BG mieli wczoraj doskonałą okazję na rehabilitację i niewiele zabrakło, a udałoby im się w pełni jej dokonać. Gospodarze zagrali solidne spotkanie, z pewnością jedno z najlepszych w tym sezonie. W końcu przez długi czas udawało się grać piłką, dobrze funkcjonował środek pola, a i skrzydła raz po raz dawały o sobie znać. Szczególnie mogła podobać się pierwsza połowa, okraszona bramką, w której Wiślacy absolutnie zdominowali rywali. Druga odsłona przyniosła oddanie inicjatywy rywalom, z nadzieją na utrzymanie wyniku i ewentualne kontry. Niewiele zabrakło, a założony plan udałoby się zrealizować, jednak jeden błąd zdecydował o tym, że Gdańszczanie opuścili stolicę Małopolski z punktem.

Początek meczu zwiastował wyrównane zawody. Widzieliśmy sporo walki w środku pola, a także wzajemne badanie się przeciwników. Z biegiem czasu coraz więcej do powiedzenia mieli Wiślacy, co w 17 minucie mogło przełożyć się na otwierające trafienie. Najpierw odbiorem, a potem ładną indywidualną akcją popisał się debiutujący wczoraj Martin Kostal, który przytomnie wyłożył piłkę Patrykowi Małeckiemu. Ten z ostrego kąta, bez zastanowienia huknął w kierunku bramki, lecz z pewnymi problemami z uderzeniem poradził sobie Kuciak. Kilka minut później bliski pokonania Słowaka był Zoran Arsenić, którego strzał głową okazał się jednak zbyt lekki i po raz kolejny golkiper Gdańszczan wyszedł górą z pojedynku z Wiślakiem.

W 37 minucie do głosu doszedł w końcu najlepszy gracz BG początku rozgrywek-Carlitos. Hiszpan najpierw po indywidualnym rajdzie dał szansę na interwencję Kuciakowi, jednak chwilę później był już bezlitosny. Z lewej strony futbolówkę mocno wstrzelił Maciek Sadlok, Carlitos przyjął ją z rywalem na plecach, odwrócił się w kierunku bramki i mocnym strzałem obok bramkarza przyjezdnych wyprowadził Wisłę na prowadzenie, zdobywając już 5-tego gola w sezonie. Bramka okazała się być ostatnim znaczącym akcentem pierwszej części gry. Na przerwę Wiślacy schodzili w dobrych humorach, ciesząc się z zasłużonego prowadzenia.

Początek drugiej odsłony gry, bardzo przypominał analogiczny okres z pierwszej części. Tym razem jednak to Biało-Zieloni zaczęli częściej utrzymywać się przy piłce na połowie Wiślaków, co jednak długo nie przekładało się  na sytuacje bramkowe, ze względu na bardzo dobrą grę defensywną gospodarzy. Co więcej, to Wiślacy mieli okazję na podwyższenie wyniku. 50 min. Carlitos dostrzegł wysuniętego bramkarza przyjezdnych i bez wahania zdecydował się na uderzenie z powietrza, z około 40-tego metra. Strzał, który mógł wymyślić chyba tylko filigranowy Hiszpan, okazał się nieznacznie niecelny.

Pierwsze ostrzeżenie Gdańszczanie, a mianowicie Sławomir Peszko, wysłali w 68 minucie. Reprezentant Polski przebojem wdarł się w boczną strefę pola karnego, kąśliwie uderzył przy krótkim słupku, lecz nie zaskoczył tym Michała Buchalika. Drugiego ostrzeżenia już nie było. 79 minuta. Na 16-tym metrze piłkę głową zgrywa Marco, dopada do niej wprowadzony chwilę wcześniej Joao Oliveira i wobec bierności defensorów BG, którzy liczyli, że sędzia gwizdnie ofsajd, stanął oko w oko z Buchalem i nie dał szans golkiperowi na interwencję. Mieliśmy remis.

W końcówce dwa razy dał o sobie znać Carlitos. Najpierw po krótko rozegranym kornerze, popisał się fantastycznym uderzeniem z dystansu. Strzał zmierzał w samo okienko, a Kuciak musiał wyciągnąć się jak struna, aby uchronić drużynę przed startą bramki. Słowacki bramkarz okazał się bohaterem swojego zespołu również w doliczonym czasie gry, broniąc strzał niesamowitego Hiszpana z linii pola karnego. Niestety tym razem nie udało się trafić do bramki rywali w samej końcówce, co sprawiło, że po raz pierwszy w tym sezonie musieliśmy się podzielić punktami  z przeciwnikiem.

Z meczu na mecz widać poprawę w grze BG. Paradoksalnie mecze, w których można pochwalić postawę Wiślaków nie przynoszą oczekiwanej zdobyczy punktowej. Wczoraj wobec sporych problemów kadrowych, szansę dostało kilku zawodników, którzy do tej pory grali mniej, czy tak jak w przypadku Kostala, w ogóle. Trzeba przyznać, że spisali się oni co najmniej solidnie i zasłużyli na pełną pulę. Bezsprzecznie najlepszy na boisku był po raz kolejny Carlitos, na którym w znacznym stopniu opierają się nasze poczynania ofensywne. Niebotyczną rolę w defensywie odegrał wczoraj z kolei jego rodak Pol Llonch, który powoli zaczyna przypominać zawodnika sprzed urazu. Defensywny pomocnik, mógłby z powodzeniem konkurować z kolegą o miano mvp, gdyby nie fatalne zachowanie przy trafieniu Gdańszczan, kiedy skupił się na podpowiadaniu sędziemu, zamiast na rywalu. Wydaje się jednak, że wczorajsze zawody, pozwalają z optymizmem patrzyć w przyszłość. Teraz przed nami przerwa na mecze kadry. Czyli czas na regenerację, powrót kontuzjowanych zawodników i wyeliminowanie mankamentów  w grze. Wrócimy silniejsi!

 

Wisła Kraków - Lechia Gdańsk 1:1 (1:0)

1:0 López 40 

1:1 Oliveira 79

 

Wisła: Buchalik - Cywka, Arsenić, González, Sadlok - Vélez (74 Brożek), Llonch - Koštál (66 Halilović), Zé Manuel, Małecki (59 Bartosz) - López

Lechia: Kuciak - Stolarski, Augustyn, Vitória, Lewandowski - Peszko, Łukasik (56 Oliveira), Krasić (71 Schikowski), F. Paixão - Lipski (29 Matras) - M. Paixão

 

Żółte kartki: Małecki, Koštál, Vélez, Zé Manuel - Augustyn, Łukasik, M. Paixão, Matras

 

Sędzia: Mariusz Złotek z Gorzyc

 

Widzów: 9 131

 

 

NORF



Spokojny i waleczny - wywiad z Rafałem Boguskim

Jeszcze wczoraj wydawało się, że przygoda Rafała Boguskiego dobiega końca. Dziś "Boguś" negocjuje nowy kontrakt i wszystko wskazuje na to, że zostaje z nami na kolejny sezon! 

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara