News

Spektakl popsuty przez kiepskich aktorów. Korona Wisła 3:2

Dodano: 2017-05-17 23:05:55 (aktualizacja: 2017-05-20 07:34:47)
Norf / wislalive.pl

Za nami bardzo ciekawe spotkanie, na jakie liczyliśmy, szkoda że trwało ono ledwie godzinę. Na grę BG patrzyło się dziś bardzo przyjemnie, czego nie można powiedzieć o pracy arbitra.

W końcu udaje się zagrać dobre zawody. Po zawodnikach Wisły widać było dziś chęć odniesienia zwycięstwa. Obserwowaliśmy wiele składnych, szybkich akcji, wysoki pressing, odbiory na połowie przeciwnika i sporo emocji. Tych ostatnich najwięcej wzbudził arbiter, który swoimi decyzjami odwrócił losy meczu, przez co zupełnie go popsuł.

Od pierwszych minut widać było po naszych zawodnikach dużą ambicję. Już w piątej minucie, jeden z najlepszych zawodników na boisku, Llonch rozpoczął szybką akcję, długim podaniem wypuszczając na skrzydle Boguskiego, ten popisał się świetnym dośrodkowaniem prosto na głowę Ondraszka. Czech, zastępujący dziś odpoczywającego Brożka, zgrał futbolówkę na czystą pozycję do Brleka, ten bez najmniejszych problemów umieścił piłkę pod poprzeczką.

Po zdobytej bramce optyczną przewagę zyskała Korona, która przeważała jednak jedynie w posiadaniu piłki. To Wiślacy, raz po raz odbierali gospodarzom piłkę i wyprowadzali szybkie kontry. Jedyne zagrożenie ze strony Scyzoryków wynikało ze stałych fragmentów gry. Właśnie rzut rożny z 18 minuty przyniósł im wyrównanie. Piłka bita na długi słupek przez Kiełba, została zgrana głową przez Grzelaka, w kierunku Dejmka, który wygrał walkę o pozycję z Głowackim i również głową trafił do bramki.

Po wyrównaniu obraz gry niewiele się zmienił, Koroniarze utrzymywali piłkę, a Wiślacy stwarzali sytuacje. W 29 minucie byliśmy świadkami najładniejszej akcji meczu. Niesamowity Llonch wykonał jeden z niezliczonych odbiorów na połowie przeciwnika, szybko podał do Małeckiego, ten do Boguskiego, który posłał futbolówkę wzdłuż szesnastki, ta odbiła się jeszcze od Dejmka i trafiła pod nogi Mączyńskiego. Reprezentant Polski długo się nie zastanawiając uderzył precyzyjnie zza pola karnego, nie dając szans na interwencję Borjanowi. Znowu wyszliśmy na prowadzenie.

Po raz kolejny gospodarze zagrozili naszej bramce oczywiście po stałym fragmencie gry. Po rzucie wolnym piłka trafiła pod nogi jednego z Koroniarzy, którego strzał wybronił Załuska, natomiast z dobitką poradził sobie Gonzalez. Była to ostatnia klarowna sytuacja pierwszej połowy, przebiegającej pod dyktando BG.

Drugą odsłonę rozpoczęliśmy od kolejnej pięknej akcji, która w finalnym fragmencie przeniosła się w pole karne Złocisto-krwistych. Tam z przeciwnikiem na plecach w kierunku bramki odwrócił się Ondraszek i oddał mocny strzał, obroniony przez Kanadyjskiego bramkarza, natomiast dobitka Małeckiego została odbita przez obrońcę. Nasz skrzydłowy nie był dziś w swojej najlepszej dyspozycji, było go mało, a kiedy już dochodził do głosu, podejmował złe decyzje.

Kiedy wydaje się, że mecz jest pod kontrolą, a kolejna bramka BG jest kwestią czasu, do głosu postanowił dojść sędzia Bednarek. 54 minuta, po raz kolejny gospodarze wykonywali  rzut rożny, piłki nie złapał Załuska, a do niej doszedł Możdżeń i huknął pod poprzeczkę. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w momencie próby interwencji nasz golkiper był trzymany za rękę przez Górskiego. Protesty zawodników nie przyniosły efektu i na tablicy świetlnej widniał wyniki 2:2.

Sytuacja ta była dopiero prologiem do komedii jaką zafundował nam niedoświadczony arbiter. Już trzy minuty później, w naszym polu karnym padł bohater poprzedniej akcji Górski. Nie potrzeba było powtórek, żeby stwierdzić że dotknięcie zawodnika w plecy, przez Gonzaleza, nie miało prawa spowodować upadku. Wątpliwości nie miał też sędzia i z sobie jedynie znanego powodu wskazał na wapno.

Swojej kompromitacji panowie Bednarek i Górski dopełnili 10 minut później. W stykowej sytuacji napastnik Korony zaczął prowokować Gonzaleza, ten znowu ledwo dotknął, tym razem twarzy przeciwnika, który po raz kolejny odstawił marną sztukę teatralną zwijając się na murawie z bólu. W tej sytuacji decyzja mogła „być tylko jedna”. Sędzia sięgnął do kieszeni i wyciągnął po raz drugi żółty kartonik. Hiszpański stoper musiał zejść z boiska. Osłabienie zespołu spowodowało, że bardzo ciekawy mecz, na pół godziny przed końcem właściwie się zakończył. Wprawdzie Wiślacy jeszcze podejmowali nieśmiałe próby wyrównania, jednak nie przyniosły one oczekiwanego efektu. Końcowy rezultat to 3:2.

 

Po raz kolejny zostajemy okradzeni przez sędziego, który raczej prędko w ekstraklasie nie zagwizda. Nas bardzo może cieszyć w końcu dobra gra. Zdecydowanie najjaśniejszym punktem był środek pola. Mączyński do spółki z Llonchiem raz po raz dawali sygnał do wysokiego, skutecznego pressingu. Do tego mieli olbrzymi wkład w grze do przodu. Największy udział w grze ofensywnej przypadł oczywiście Brlekowi. Aktywny był też Boguski, który się starał, nie zawsze mu wychodziło, jednak miał niebagatelny udział przy obu bramkach. Trzeci mecz w barwach Wisły zanotował Spićić, zastępujący kontuzjowanego Sadloka. Trzeba przyznać, że były to bardzo solidne zawody Chorwata, który pod bramką rywali był aktywniejszy nawet od Cywki. Po tej porażce zamieniliśmy się miejscami z naszymi rywalami. Przed nami jeszcze 3 mecze i trzeba w nich zrobić wszystko, aby wrócić na piątą lokatę i pozostać na niej po 37 kolejce.

Korona Kielce - Wisła Kraków 3:2 (1:2)
0:1 Brlek 6
1:1 Dejmek 18
1:2 Mączyński 29
2:2 Możdżeń 55
3:2 Kiełb 59 (k.)
 
Korona: Borjan - Rymaniak, Dejmek, Grzelak, Kallaste - Możdżeń, Żubrowski - Kiełb (80 Marković), Aankour (56 Cebula), Pilipczuk (46 Kotarzewski) - Górski 
 
Wisła: Załuska - Cywka, González, Głowacki, Špičić - Boguski (80 Štilić), Llonch (63 Bartosz), Mączyński, Małecki - Brlek - Ondrašek (70 Uryga) 
 
Żółte kartki:  Żubrowski, Borjan - Mączyński, Ondrašek, Głowacki, González (x2), Małecki
 
Czerwona kartka: González (66) 
 
Sędzia: Łukasz Bednarek z Koszalina
 

 

Widzów: 9 911

NORF


Wywiad z Wiślackim Gattuso - Polem Llonchiem

Rozmowa z zawodnikiem, który przebojem wdarł się do składu BG zaraz po transferze i obecnie jest bardzo ważną postacią środka pola. Dziś Pol przedłużył swój kontrakt o rok.

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara