News

Zabrakło kilku sekund. Lech- Wisła 1:1

Dodano: 2017-10-28 00:24:12 (aktualizacja: 2017-11-04 21:44:13)
Norf / wislalive.pl

Po tym meczu można mieć bardzo mieszane odczucia. Zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki, jednak Lech zasłużył na punkt.

Przed meczem remis z pewną dozą prawdopodobieństwa kibice wzięli by w ciemno. Z samego przebiegu gry, wywalczony punkt to też wynik co najmniej sprawiedliwy. Jednak kiedy traci się bramkę w ostatniej sekundzie meczu, można czuć spory niedosyt. Lech na swoją bramkę zwyczajnie zapracował i można śmiało stwierdzić, że nią zasłużył. Trudno z drugiej strony mieć pretensje do Wiślaków, którzy nie zagrali, źle i byli o krok od kapitalnego wyniku.

To zawodnicy BG lepiej weszli w ten mecz. Akcje Wiślaków były bardzo płynne, grane na jeden, dwa kontakty. Bardzo dobrze pokazał się Kamil Wojtkowski, który skorzystał z urazu Pola Lloncha, doznanego na rozgrzewce i swoją szansę wykorzystał. To on w 8. Minucie fantastycznie opanował długie podanie od Arka Głowackiego i przytomnie wycofał piłkę przed pole karne do Carlitosa. Niesamowity Hiszpan bez wahania oddał precyzyjny strzał tuż przy słupku, otwierając wynik meczu.

Można się było spodziewać, że zdobyta bramka, spowoduje cofnięcie drużyny i wyczekiwanie na kontry. Nic z tych rzeczy, dalej to Wisła była stroną dominującą, przeprowadzającą składniejsze akcje. Zawodnicy Kolejorza wydawali się być zaskoczeni taką postawą i przez pierwsze 20, 30 minut jedynie statystowali Wiślakom. Mimo sporej przewagi, nie oglądaliśmy klarownych okazji bramkowych.

Gospodarze obudzili się po około pół godzinie gry, a wtedy zaczął się festiwal parad Michała Buchalika. W 37 minucie odbił uderzenie z dystansu Makuszewskiego, a także poradził sobie z dobitką Jevticia z najbliższej odległości. Chwilę później z naszym kapitanem zabawił się Gajos, następnie oddając techniczny strzał, z którym również poradził sobie golkiper Wisły.

Wiślacy dowieźli prowadzenie do przerwy, jednak wydawało się, że zmiana stylu gry jest obowiązkowa, gdyż bramka dla gospodarzy wisiała w powietrzu. Zmiany jednak się nie doczekaliśmy. Nasi zawodnicy konsekwentnie przyjmowali gospodarzy na własnej połowie, z rzadka decydując się na kontrataki. Jeden z nich mógł przynieść podwyższenie rezultatu, jednak Jesus Imaz w dogodnej sytuacji trafił w Putnockiego.

Przed naszą bramką prężył się i uwijał „Buchal”, świetnie radząc sobie z kolejnymi próbami Gytkjaera, czy Rakelsa. W 87. Minucie wydawało się, że Lechici dopięli swego. Makuszewski trafił do siatki, jednak znajdujący się na pozycji spalonej Dilaver ewidentnie absorbował uwagę bramkarza, przez co sędzia nie mógł uznać bramki.

Kiedy wydawało się, że „obrona Częstochowy” przyniesie nam oczekiwany skutek. Lechici spróbowali po raz ostatni, tym razem niestety skutecznie. Po dośrodkowaniu z lewej strony do odbitej piłki dopadł Jevtić i mocnym, płaskim uderzeniem zaskoczył Buchalika. Sędzia po tej sytuacji zagwizdał po raz ostatni. Zabrakło kilku sekund, do dowiezienia zwycięstwa.

Mimo sporego niedosytu, możemy być zadowoleni z punktu wywalczonego na wyjątkowo ciężkim terenie. Kończymy serię meczów z drużynami uważanymi za czołówkę. W czterech meczach pokazaliśmy się z bardzo dobrej strony, wygrywając we Wrocławiu, czy remisując z Jagiellonią, czy Lechem. Początek tego meczu wyglądał bardzo imponująco. Wiślacy  stabilizując swoją formę na takim poziomie, mogą walczyć o najwyższe cele. Bądź co bądź, na niemal półmetku rundy zasadniczej, nasz dorobek punktowy jest co najmniej zadowalający. Oby tak dalej!

 

Lech Poznań - Wisła Kraków 1:1 (0:1)

0:1 López 8’

1:1 Jevtić 90+4’ 

 

Lech: Putnocký - Kostewycz, Dilaver, Nielsen (70 Rakels), Gumny (81 Raduț) - Gajos (81 Barkröth), Trałka - Makuszewski, Majewski, Jevtić - Gytkjær 

 

Wisła: Buchalik - Cywka, Głowacki, Arsenić, Sadlok - Pérez, Basha - Boguski (65’Zé Manuel), Wojtkowski (70 Halilović), Imaz - López (78 Bałaniuk)

 

Żółta kartka: Gumny

 

Sędzia: Daniel Stefański z Bydgoszczy

 

Widzów: 26 361

 

 

NORF

 

 



Spokojny i waleczny - wywiad z Rafałem Boguskim

Jeszcze wczoraj wydawało się, że przygoda Rafała Boguskiego dobiega końca. Dziś "Boguś" negocjuje nowy kontrakt i wszystko wskazuje na to, że zostaje z nami na kolejny sezon! 

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara