Opinia

J. Żurowska-Cegielska: Wykonałyśmy świetną pracę w obronie

Dodano: 2016-04-27 01:12:51 (aktualizacja: 2016-04-27 23:48:02)
Paweł / WislaLive.pl

Jak wiemy, w niedzielę koszykarki Wisły Can-Pack Kraków awansowały do finału Tauron Basket Ligi Kobiet. Co o wydarzeniach na boisku w starciu ze Ślęzą Wrocław krótko po jego zakończeniu powiedziała Justyna Żurowska-Cegielska? 

Skrzydłowa mistrzyń Polski wskazała, jakie elementy miały wpływ na tak zdecydowane zwycięstwo jej drużyny:- Są u nas zawodniczki, które mają doświadczenie w rozgrywaniu tego rodzaju meczów, określanych mianem wysokiego ryzyka. Przystąpiłyśmy do gry podwójnie skoncentrowane, wiedząc, że kluczem będzie obrona – im trudniejsze pozycje rzutowe dla rywalek, tym ich większe problemy ze zdobywaniem punktów. Nie pozwoliłyśmy im na otwarte pozycje, które łatwo wypracowywały sobie w drugim spotkaniu, nieraz trafiając. Dzisiaj wykonałyśmy świetną pracę w defensywie, ciągle jedna z nas była blisko przy rzucie, wystawiała rękę, próbując blokować. Znakomicie w obronie spisała się zwłaszcza Laura Nicholls – jej postawa w tym elemencie była wręcz esencją koszykówki. Natomiast Cristina Ouvina znacznie utrudniła grę Sharnee Zoll miała znacznie utrudnione zadanie, bo bardzo jej poczynania ograniczyła Cristina Ouvina. Pod jej presją Amerykanka nie była w stanie wziąć na siebie ciężaru gry, musiała się cofać o krok.

Jedna z dwóch najlepszych aktorek widowiska decydującego o awansie do finału wróciła na chwilę do potyczek rozgrywanych we Wrocławiu: - W środę zagrałyśmy po lekkim wypoczynku, miałyśmy dużo energii, wraz z tymi aspektami szła w parze koncentracja. Nazajutrz też byłyśmy początkowo skoncentrowane, ale pogubiłyśmy się pod koniec drugiej kwarty, gdy straciłyśmy prowadzenie. Ta walka kosztowała nas bardzo wiele sił. Byłam tak zmęczona, że przez dwa dni praktycznie nie wychodziłam z łóżka. To było dla mnie niesamowite, nie przypominam sobie takiej sytuacji. Granie dzień po dniu nie jest dobrą sytuacją dla organizmu. Wysiłek jest tak duży, że nieprzypadkowo w play-off męskiej Euroligi, a także w Final Four żeńskiej Euroligi jest dzień przerwy między kolejnymi spotkaniami. Trzeba zauważyć, że przez dwa tygodnie nie robiłyśmy praktycznie nic, a nagle musiałyśmy stoczyć pięć meczów w niewiele ponad tydzień. Dlatego myślę, iż władze ligi powinny przed kolejnym sezonem zastanowić się nad rozciągnięciem w czasie półfinałowej rywalizacji.

Żurowska-Cegielska przybliżyła, w jaki sposób trener Jose Hernandez pracował ze swoimi zawodniczkami w dniach poprzedzających tę kluczową konfrontację: - Przede wszystkim skupiłyśmy się na analizie video. Wczorajszy trening był chyba pierwszym, na którym się nie spociłam. Przechodziłyśmy go, trochę porzucałyśmy, ale przede wszystkim to była burza mózgów. Trener wskazywał nam, jak mamy grać, w jakich elementach posiadamy atuty, których nie wykorzystujemy. Dzisiaj to wszystko zafunkcjonowało. Zdobyłyśmy 70 punktów – to wynik, który w tej rywalizacji dawał wygraną.

Jak może wyglądać finałowa batalia przeciwko bydgoskiemu Artego? MVP dwóch poprzednich serii finałowych tuż po wywalczeniu awansu zwróciła uwagę na ciekawą okoliczność, która może okazać się sprzyjająca dla obrończyń tytułu mistrzowskiego: - Nasze finałowe rywalki nie miały przyjemności grać tak trudnego półfinału. Miały świetną końcówkę sezonu zasadniczego, potem nie miały żadnych problemów w ćwierćfinale i półfinale. Może się zatem okazać, że jeśli zagramy z nimi mecz „na styku”, to wówczas wyjdzie nasze większe doświadczenie w dużej ilości tak zaciętych gier.

Jedna z najbardziej doświadczonych koszykarek teamu spod Wawelu ma nadzieję, że czekające nas potyczki okażą się niezwykle interesujące: - Awansowałyśmy do finału, jesteśmy teraz zadowolone i uśmiechnięte. Jeśli przez najbliższe dni skumulujemy w sobie energię, to może odbyć się finał godny finału. Życzę sobie rozegrania tak udanych widowisk, a kibicom ich oglądania, bo to jest esencja koszykówki. Pracujemy po to, aby rozgrywać takie mecze, analizować je, rozkładać wszystko na czynniki pierwsze, być na adrenalinie do tego stopnia, że nie można spać, a wypełniający halę liczni kibice nieśli nas dopingiem - podkreśla skrzydłowa Wisły Can-Pack, dodając, co daje jej najwięcej motywacji: - Lubię czuć te emocje w czasie gry, mając świadomość dobrej komunikacji z boiskowymi partnerkami, którym potrafię przekazać swoje pomysły. Grając nie skupiam się na sobie. W tym spotkaniu rozdałam kilka asyst i to było bardziej motywujące niż zdobywane punkty, podobnie jak jakaś udana pomoc w obronie, dzięki której wybijamy rywalki z rytmu i piłka wpada w nasze ręce. To są takie rzeczy, których szukam na parkiecie.

 



Spokojny i waleczny - wywiad z Rafałem Boguskim

Jeszcze wczoraj wydawało się, że przygoda Rafała Boguskiego dobiega końca. Dziś "Boguś" negocjuje nowy kontrakt i wszystko wskazuje na to, że zostaje z nami na kolejny sezon! 

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara