Polecamy

Dumny następca kapitana? - wywiad z Zoranem Arsenićiem

Dodano: 2018-04-25 18:22:35 (aktualizacja: 2018-05-07 14:39:20)
Norf / wislalive.pl

Niestety z powodu problemów technicznych dopiero teraz publikujemy wywiad, który został przeprowadzony między spotkaniami z Sandecją i Wisłą. Problemów nie było za to z komunikacją, gdyż Zoran mimo, iż w Polsce jest od ubiegłego lata, świetnie mówi w naszym języku.


Jak zaczęła się Twoja przygoda z piłką? Kto Cię zainspirował do tego, żeby zostać piłkarzem? Miałeś jakiegoś konkretnego idola w młodości?
 

Oczywiście, że miałem. Wśród obrońców najbardziej ceniłem Aslessandro Nestę, natomiast ogólnie uwielbiałem oglądać grę Stevena Gerrarda. 

Później imponowali Ci Hummels, czy Corluka, a czy teraz masz swoich ulubionych polskich stoperów? 

Ciężko powiedzieć. Może Arek, albo Wasyl. Obaj to świetni zawodnicy, którzy dokonali w piłce bardzo wiele. 

A jak z napastnikami? Któryś szczególnie zaszedł Ci za skórę? Gytkjaer postawił poprzeczkę chyba bardzo wysoko? 

Zdecydowanie gra przeciwko Christianowi nie była łatwa, jednak jak mam wskazać napastnika, przeciwko któremu grało mi się najciężej to był to Jakub Świerczok, który grał wtedy w Zagłębiu, a teraz jest zawodnikiem bułgarskiego Ludogoretza. 

Czy pół roku, kiedy już byłeś zawodnikiem Wisły, jednak obowiązywał Cię kontrakt z Osijekiem, było najgorszym okresem w Twojej karierze? Nie powąchałeś wtedy murawy. 

Absolutnie. Nigdy nie chcę przeżyć czegoś takiego ponownie. Byłem zdrowy, jednak nie mogłem grać. Oglądanie kolegów z pozycji trybun było dla mnie bardzo przykre. Rwałem się do gry, aby im pomóc, niestety nie miałem takiej możliwości. 

Jesteś wychowankiem tego klubu, w związku z tym chyba jeszcze trudniej było zrozumieć taką decyzję? 

Tak. To był mój klub, któremu bardzo dużo zawdzięczam. Odsunięcie mnie od składu było dla mnie bardzo niezrozumiałe i trudno mi się było z tym pogodzić. 

Pierwszy raz grasz poza ojczyną. Jak ocenisz polską ligę i życie w Polsce? 

Polska liga jest zdecydowanie szybsza i bardziej fizyczna. Gra się tu dużo trudniej, jednak powoli przyzwyczajam się do tempa Ekstraklasy. Polska, a przede wszystkim Kraków są bardzo piękne, cieszę się, że tu trafiłem. Bardzo imponują mi kibice. Gra przeciwko Lechowi, czy Legii przy dwudziestu, czy trzydziestu tysiącach to niesamowite uczucie. W Chorwackiej lidze jest to niespotykane. Na mecze Osijeka przychodziło średnio po 3 tysiące ludzi, na wyjazdach zazwyczaj grałem przeciwko tysiącu, może półtora tysiącach kibiców.  

Stoper, bok obrony, czy defensywny pomocnik? Przed przyjściem do Wisły mówiłeś, że najlepiej czujesz się w środku obrony, czy coś się zmieniło po występach z BG na piersi? 

Tak, bardzo lubię grać na stoperze. Równie dobrze czuję się jednak na boku. Z prawej strony grałem przez sezon w Osijeku, tutaj też na przykład w derbach. Oczywiście zagram tam gdzie ustawi mnie trener. 

A z kim u boku, którymś z doświadczonych Głową, albo Wasylem? Czy z Franem, z którym ostatnio współpraca wygląda bardzo dobrze? 

To wielka przyjemność grać z każdym z nich. Zarówno Głowa, jak i Wasyl, ale także oczywiście i Fran, który ma na swoim koncie wiele występów w Primiera Division, to fantastyczni, doświadczeni partnerzy. Grając u ich boku mogę wiele się nauczyć, często podpowiadają na boisku, ale także i poza nim. 

Wygryzłeś ze składu kapitana. Możliwe, że Arek po tym sezonie zakończy karierę. Jak Ty czujesz się jako następca żywej legendy Wisły? 

To dla mnie prawdziwy zaszczyt. Zdaję sobie sprawę kim Arek jest dla kibiców, dla historii klubu. To coś wspaniałego być kontynuatorem tak wielkiego zawodnika. 

Chciałbyś tak jak on przez długie lata stanowić o sile tego zespołu, czy raczej traktujesz Wisłę jako trampolinę w kierunku zachodnim? 

W ogóle się nad tym nie zastanawiam. Skupiam się na grze dla Wisły, mam jeszcze 2 lata kontraktu i to dla mnie najważniejsze, aby jak najlepiej reprezentować Wisłę w każdym kolejnym meczu. Bardzo mi się tu podoba, mam w miarę blisko do domu, nie ma też wielkiej różnicy między Polską, a Chorwacją.  

Za trenera Carrillo gracie wysoko ustawioną linią defensywną, przez co wielokrotnie jesteście zmuszani do szybkich powrotów za przeciwnikami, którym uda się przedrzeć. Podoba Ci się takie ustawienie Twojej formacji? 

Tak, to bardzo ciekawa koncepcja. Dzięki temu mamy dużo przestrzeni, możemy utrzymywać rywali z dala od naszej bramki. Co do powrotów, nie przeszkadza mi to, jestem dość szybki i mogę to wykorzystać.  

Strzelacie dużo bramek, ale dużo też tracicie. Z czego wynika ta niemoc? 

Tak, to nasz duży problem. Ciężko stwierdzić z czego to wynika. Często skupiamy się na atakowaniu, zapominając trochę o obronie. Pracujemy ciężko, aby się poprawić w tym elemencie, dzięki czemu coraz częściej udaje się zachować czyste konto. 

W starciu z Lechem straciliście aż 3. Po przejściu do ustawienia z trzema stoperami, defensywa kompletnie się posypała. Chyba nie najlepiej czujecie się w takim zestawieniu? 

W tym meczu zagraliśmy bardzo dobrą pierwszą połowę. Prowadziliśmy, a Lech długo nie był w stanie przedrzeć się przez naszą obronę. Niestety potem zdarzył się rzut karny. Lech nabrał wiatru w żagle, wyszedł na prowadzenie. Musieliśmy wziąć się do odrabiania strat, przez co odpuściliśmy trochę obronę. Trener zdecydował się rzucić wszystko na jedną kartę, niemal cała drużyna skupiona była na atakowaniu i przeciwnicy to wykorzystali. Nie zwalał bym tego na formację. 

Po meczu w Warszawie apetyty zostały rozbudzone. Skąd w takim razie taki słaby mecz przeciwko Lechowi i ostatnio przeciwko Sandecji? 

W Warszawie zagraliśmy perfekcyjny mecz. Wcześniej pokonaliśmy Śląsk i niesieni dobrą serią, mieliśmy nadzieję na pokonanie Lecha. Ten okazał się dla nas za silny. O spotkaniu w Niecieczy nie chciałbym się wypowiadać, gdyż w nim nie wystąpiłem. Taki jest futbol, nie ma w nim stuprocentowych faworytów, co pokazało chociażby spotkanie Barcelony z Romą. 

Dzięki remisowi przeciwko Sandecji zagracie z Legią i Lechem przy R22. To chyba jedyny pozytyw po tym spotkaniu. Myślisz, że koledzy mogli mieć to z tyłu głowy, rozgrywając to spotkanie? 

Tak, to doskonały scenariusz dla nas. Jesteśmy silni na naszym stadionie. Na spotkania z Lechem i Legią z pewnością przyjdzie wielu fanów, co bardzo nam pomoże. Koledzy z pewnością chcieli pokonać Sandecję, jednak chyba dobrze się stało, że padł taki rezultat. 

W rundzie zasadniczej wygraliście w Płocku, natomiast przegraliście z Wisłą w Krakowie. Dobrze się stało, że w poniedziałek wybierzecie się na wyjazd? 

To były bardzo trudne i wyrównane spotkania, oba zakończyły się wynikami 1:0. Nie przykładałbym wagi do tego, że wygrywali goście. Wolałbym zagrać w Krakowie, ale wiadomo, że część spotkań musi być rozegrana na wyjeździe. 

W ostatnim czasie mierzyliście się z Jagiellonią, Legią i Lechem? Która drużyna zrobiła na Tobie największe wrażenie? Która wg. Ciebie zdobędzie tytuł? 

Wydaje mi się, że najsilniejszy jest Lech. Przeciwko niemu grało mi się zdecydowanie najtrudniej. Jeśli miałbym wskazać kogoś z tej trójki, to moim zdaniem największe szanse na mistrzostwo ma właśnie drużyna z Poznania. 

Z pewnością kojarzysz trenera Carrillo z okresu jego pracy w Hajduku. Jak Hiszpan odbierany był i jest w Twojej ojczyźnie? 

Tak, oczywiście pamiętam, że trenował Hajduka, jednak nie widziałem wielu ich meczów. Dobrze pokazali się w eliminacjach do Ligi Europy. Pokonali Broendby, zremisowali u siebie z Evertonem. To były naprawdę dobre mecze w ich wykonaniu. Potem przyszło kilka porażek i został zwolniony. Nie wiem dużo więcej na ten temat. 

Z Zoranem rozmawiał NORF.

 


Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara