Polecamy

Hiszpan spełniający swoje marzenia. Wywiad z Jesusem Imazem.

Dodano: 2018-03-08 22:02:21 (aktualizacja: 2018-03-14 13:13:19)
Norf / wislalive.pl

Opuścił ojczyznę, bo zawsze chciał zagrać na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Dziś jest jedną z kluczowych postaci Wisły. Nie codziennie zdobywa się dwie bramki w derbach. Nie codziennie też udziela się wywiadów redaktorom WislaLive.pl!

Kiko Ramirez i Joan Carrillo to dwaj trenerzy z tego samego kraju, ale chyba dwóch zupełnie różnych specjalistów. W czym Ty dostrzegasz największe zmiany wynikające z roszady na tym stanowisku? Trener Carillo preferuje bardziej ofensywne ustawienie. Jak Ty się w nim czujesz?

To prawda, obaj ci trenerzy są inni. Trener Kiko preferował bardziej grę skrzydłami, z kolei trener Joan skupia się na tym, aby bardziej zagęścić środek pola i stamtąd rozpoczynać akcje. A jeśli o mnie chodzi, to zarówno z jednym, jak i drugim pracuje mi się bardzo dobrze.

Od początku roku gra nie wygląda źle, jednak sytuacji bramkowych nie stwarzamy zbyt wiele. Czy Ty, jako zawodnik stricte ofensywny nie wymagasz od siebie więcej kreatywności? W Wiśle grasz na skrzydle, możesz występować też za plecami napastnika. Może taki manewr pozwoliłby na stwarzanie większej ilości okazji?

To prawda, wydaje mi się, że każdej drużynie zdarzają się lepsze i gorsze momenty i to jest trochę jak sinusoida. Jesienią, też nie stwarzaliśmy sobie ogromnej liczby sytuacji, ale strzelaliśmy bramki. Teraz tych okazji mamy więcej, ale mamy problem ze skutecznością. Myślę, że większym problemem byłoby, gdybyśmy w ogóle ich nie kreowali. Po prostu musimy zacząć strzelać. Nie obwiniałbym o ten brak skuteczności jakiejś jednej, określonej strefy boiska. Po prostu są momenty kiedy zespół gra lepiej, jest w formie zwyżkowej, a zawsze może zdarzyć się gorszy moment.

W pierwszej połowie z Jagiellonią graliście równorzędny mecz z liderem. W drugiej gospodarze zdominowali boiskowe wydarzenia. W dobrej dyspozycji są obecnie poza zasięgiem, czy macie sobie coś do zarzucenia?

Jeśli chodzi o Jagiellonię, to nie uważam, żeby był to zespół poza zasięgiem innych drużyn, by tak bardzo dominował. Stworzyliśmy sobie przynajmniej dwie klarowne okazje w tej pierwszej połowie i gdybyśmy je wykorzystali, to podejrzewam, że przebieg spotkania wyglądałby zupełnie inaczej. Straciliśmy gola po własnym błędzie i sytuacja diametralnie się zmieniła. Druga odsłona kosztowała nas dużo więcej, ale mimo wszystko stwarzaliśmy sobie okazje, więc nie uważam, żeby Jagiellonia była zespołem daleko przed resztą stawki.

Sześć punktów w pięciu meczach, mimo iż rywale, poza Jagiellonią nie byli ze ścisłej czołówki. Chyba nie tak wyobrażaliście sobie początek roku?

Tak to niestety wygląda. Myślę, że z Koroną należały nam się trzy punkty, a skończyło się na jednym. W meczu z Lechią dodatkowe dwa punkty dosłownie wymknęły nam się z rąk. Gdyby udało się te mecze wygrać nasz dorobek byłby bardziej okazały. Dlatego tym bardziej jutrzejszy mecz będzie bardzo ważny, żeby nadrabiać te stracone punkty, które gdzieś nam pouciekały po drodze.

Jutro zmierzycie się ze Śląskiem. W pierwszym spotkaniu przeciwko temu zespołowi zdobyłeś debiutanckiego gola. Wtedy Wasze zwycięstwo można było odbierać jako małą niespodziankę. Przy R22 zadanie powinno być nieco prostsze? Jutrzejsze zwycięstwo to chyba obowiązek, zwłaszcza biorąc pod uwagę ciężki terminarz, który przed Wami.

Wiadomo, że dla nas w tym meczu liczą się tylko trzy punkty, zwłaszcza że gramy u siebie, przed własną publicznością. Potem są te dwa ciężkie spotkania, przeciwko Legii i Lechowi, ale one dopiero nadejdą, na razie skupiamy się na pojedynku ze Śląskiem i na tym, aby go pokonać.

Początek przygody z Wisłą nie zapowiadał się zbyt optymistycznie. Kiedy jednak odnalazłeś formę, wygryzłeś ze składu Patryka i jesteś jednym z najlepszych piłkarzy drużyny. W czym tkwił problem wcześniej?

To prawda. Po części to mogło wynikać ze zmiany kraju, zmiany miasta. Także może ze zmiany charakteru rozgrywek, w porównaniu z tym, z którym spotykałem się wcześniej w Hiszpanii. Ale to już jest za nami. Spodziewałem się , że zaaklimatyzuję się szybciej, ale teraz jest już dobrze i na tym się skupiam.

Jak ocenisz Ekstraklasę pod względem kibicowskim? Czy właśnie tego się spodziewałeś, opuszczając po raz pierwszy ojczyznę?

Fani są wspaniali. Cały czas dopingują swoją drużynę. W Hiszpanii podobne sytuacje mają miejsce tylko na meczach samej czołówki, na Barcelonie, Realu, czy Atletico. Tutaj czuć wsparcie przez całe 90 minut. Zwłaszcza tutaj, w naszym domu nam to bardzo pomaga. O tym aspekcie kibicowskim zresztą wspominali mi koledzy przed przyjściem do Wisły i w jakimś stopniu byłem na to przygotowany.

Co Cię skłoniło do opuszczenia Hiszpanii? Decyzja ta była w jakimś stopniu zaplanowana, chciałeś zmienić środowisko i spróbować swoich sił za granicą, czy była spontaniczna i wynikała z ciekawej oferty Wisły?

Taką chciałem podjąć decyzję. Taki był mój plan, bo zawsze chciałem grać w pierwszej lidze, zmienić kraj, trochę klimat. Na pewno nie żałuję tej decyzji, bo to bardzo pozytywne doświadczenie.

Raz w karierze zdobyłeś 8 bramek w sezonie, teraz masz już 7 i z dużą dozą prawdopodobieństwa można zakładać, że będzie to najlepszy sezon, pod względem skuteczności.

Myślę, że faktycznie jest do dla mnie dobry sezon. Jestem zadowolony z tego jak on przebiega. Zwłaszcza, że w poprzedniej drużynie w której grałem, w Kadyksie nie spędzałem na boisku tylu minut ile chciałem. Teraz mam na koncie siedem strzelonych bramek i mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej, zwłaszcza że to na pewno pomaga całej drużynie

Bramki w derbach były najważniejsze w dotychczasowej karierze w Wiśle, czy bardziej cenisz sobie trafienie np. z Arką, które w ogólnym rozrachunku dało 3 punkty?

Myślę, że zdecydowanie te dwa gole w derbach były dla mnie wyjątkowe, zwłaszcza, że doskonale zdawaliśmy sobie sprawę jak ważne jest to spotkanie dla klubu, dla miasta i przede wszystkim dla kibiców. Dodatkowo były to gole zdobyte na terenie rywali, co czyni je jeszcze ważniejszymi.

Rok 2018 przywitał nas siarczystymi mrozami. Te niskie temperatury wydawały się nie ruszać Ciebie, czy Pola Lloncha, podczas gdy Carlitos ewidentnie miał problem z niską temperaturą, co znalazło odzwierciedlenie chociażby w skuteczności.

Zwłaszcza w meczu z Piastem warunki do gry nie były wymarzone, ale niestety nie mamy na to żadnego wpływu. Jeśli chodzi o Carlitosa, to jego forma, jego dyspozycja jakoś mnie specjalnie nie niepokoi. Dalej jest drugim najlepszym strzelcem i cały czas stwarza sobie i dochodzi do dogodnych okazji strzeleckich. Problem by był, gdyby w ogóle ich sobie nie kreował i wtedy byłoby się czym martwić. Udowodnił do tej pory, że jest bardzo dobrym zawodnikiem, potrafi z łatwością strzelać gole i nie jest tak, że nagle przestał dochodzić do okazji i przez to jego dorobek się zatrzymał.

Jak Hiszpanie występujący w Ekstraklasie odbierani są w ojczyźnie? Kibice śledzą Wasze zmagania, mają świadomość, że na wschodzie tak świetne występy notują tacy zawodnicy jak Ty, Carlitos, czy chociażby Angulo?

Oczywiście, ci ludzie, którzy interesują się piłką w Hiszpanii, doskonale zdają sobie sprawę z tego jak gra Igor Angulo, czy Carlos Lopez. Zwłaszcza, że pojawiają się też jakieś oferty z hiszpańskich klubów, więc i kibice są z tym na bieżąco.

A jak ze znajomością polskiego? Jesteś tu już ponad pół roku, potrafisz już przeprowadzić w miarę zrozumiałą konwersację w naszym języku?

Jest to język bardzo trudny. Nie ukrywam, że chciałbym na pewno być w stanie powiedzieć więcej, ale jest to dosyć skomplikowane. Bazuję na podstawowych słowach, którymi porozumiewamy się na boisku z kolegami. I tak to na razie wygląda.

Kto jutro wygra (po Polsku)?

Wisła. Tylko Wisła (po Polsku)!

Z Jesusem rozmawiał NORF.


Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara