Polecamy

Od A do Z - Semir Stilić

Dodano: 2015-05-02 04:07:53 (aktualizacja: 2015-05-10 07:10:44)
Michał / WislaLive.pl

W Wiśle Kraków występuje już ponad rok i jest jednym z najważniejszych elementów układanki trenera Kazimierza Moskala. W 2010 roku wraz z poznańskim Lechem zdobył tytuł Mistrza Polski, następnie zaliczył krótkie epizody na Ukrainie oraz w Turcji. Zapraszamy do lektury alfabetu skojarzeń Semira Stilicia!

B jak  Bośnia i Hercegowina – Ludziom nie żyje się w Bośni najlepiej, ale tęsknie za tym miejscem i zawsze chętnie wracam do domu. W Bośni, podobnie jak w innych krajach bałkańskich żyją otwarci, sympatyczni ludzie. Jeśli miałbym porównać mentalność Bośniaków do innego kraju to na pewno bliżej nam do Polaków niż Niemców.

C jak Celtic Glasgow – Faktycznie, w pewnym momencie otrzymałem ofertę od Celticu. Nieraz powtarzałem, że chcę grać w piłkę w Europie jak najdłużej, niezależnie gdzie to będzie.

D jak debiut w Wiśle – To był mecz z Piastem na wyjeździe. W następnym spotkaniu graliśmy z Cracovią, nie dość, że derby to jeszcze strzeliłem bramkę. 

E jak Ekstraklasa – Polska liga jest jedną z najtwardszych. Tutaj trzeba mecze wybiegać, wywalczyć. W Turcji przykładowo więcej uwagi przykłada się do techniki.

F jak Franciszek Smuda – Kiedy trafiłem do Lecha miałem tylko 20 lat. Dostałem od trenera Smudy duży kredyt zaufania i myślę, że swoją szansę wykorzystałem. Jeszcze przed podpisaniem kontraktu z Wisłą spotkałem się z nim i muszę przyznać, że miało to wpływ na moją decyzję. Dzisiaj nie ma go już w Wiśle, ale to normalne w życiu każdego trenera czy piłkarza. Dziękuje mu za wszystko.

G jak gol z Jagiellonią – Moja pierwsza bramka w polskiej lidze, strzelona z karnego. Wyznaczonym do strzelania jedenastek był Piotr Reiss. Chyba od razu polubił mój styl gry, bo w momencie kiedy otrzymaliśmy rzut karny, już przy stanie 1:0, powiedział: „Chodź Mały, strzelaj”. A ja zdobyłem bramkę.

I jak islam – Pod tym względem łatwiej żyło mi się w Turcji, ale to naturalne. Odwrotnie do Głowy i Brozia, którzy nie mogli się dostosować do życia tam. Teraz już się przyzwyczaiłem, ale na początku, choćby w restauracji, musiałem 10 razy powtarzać, że poproszę bez wieprzowiny. Na szczęście mam już kilka knajp w Krakowie, w których wiedzą już, że nie jadam tego mięsa. Szanuję każdą religię i fajnie jest kiedy tak samo działa to w drugą stronę.

I jak idol – Zawsze podobała mi się gra piłkarzy występujących na „10” takich jak Del Piero czy Totti. Nie miałem jednak takiego jednego piłkarskiego idola. Obecnie bardzo lubię patrzeć na Barceloną i to jak Iniesta czy Xavi kreują grę w środku pola. Bardzo dobry jest też James Rodriguez, ale on również nie jest klasyczną „10”.

J jak Jose Maria Bakero – Nie mogę powiedzieć, że Bakero był złym trenerem. Chciał w Lechu wprowadzić taktykę, która na polskie realia nie była moim zdaniem najlepsza. Na jej wdrożenie musiałby mieć kilka lat, a Lech nie jest klubem, który może sobie pozwolić na czekanie. To, że w Barcelonie również był rozgrywającym w jakimś stopniu mi pomogło. Dużo rzeczy mi tłumaczył, pokazywał i widzę, że część z tego została mi do dziś. 10 lat gry w Barcelonie o czymś jednak świadczy.

K jak Kazimierz Moskal – Wszystko układa się między nami dobrze, a mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej. Ostatnio mieliśmy trochę za dużo remisów więc liczymy na poprawę skuteczności. Mamy nadzieję, że w rundzie finałowej będziemy grać lepiej i skuteczniej.

L jak Lwów – Przeszedłem do Karpat w wieku 24 lat i najważniejsze dla mnie było otrzymanie dobrej oferty finansowej. Zobaczyłem też piłkę od drugiej strony – nie wszystko było tak kolorowo, jak w Polsce. Zdarzały się sytuacje, że ktoś ważny wchodził do szatni i groził zawodnikom. Wyjazd na Ukrainę postrzegam jednak jakoś coś pozytywnego w mojej karierze i życiu. Przeżyłem tam przez rok tyle ile w innym miejscu nie przeżyłbym przez 10 lat.

M jak Mistrzostwo Polski – To mistrzostwo z Lechem zdobyłem trochę kosztem Wisły. W Derbach Krakowa w przedostatniej kolejce padł remis, a my w równolegle toczącym się meczu zdobyliśmy zwycięską bramkę w samej końcówce, co dało nam awans na pierwsze miejsce w tabeli. Mieliśmy z tyłu głowy taką myśl, że dobrze by było gdyby Wisła straciła w tamtym meczu punkty. To był jednak okres, kiedy bardzo rzadko traciła punkty i nie do końca była w nas wiara, że możemy to mistrzostwo zdobyć. Stało się jednak to na co liczyliśmy i w ostatniej kolejce musieliśmy wygrać jeszcze mecz z Zagłębiem. Mistrzostwo jest moim największym sukcesem do tej pory i czymś co zapamiętam do końca życia.

N jak nowy kontrakt z Wisłą – Najważniejsze dla mnie jest to, żebym dalej mógł się rozwijać. Nie wiem jeszcze czy będzie to w Krakowie. Otrzymujemy dużo zapytań i ofert, ale tym zajmuje się mój menager. Denerwuje mnie tylko, że kiedy zdarzy nam się słabszy mecz, w którym ja też nie zagram najlepiej to pojawiają się teksty, że „Semir nie jest głową tutaj, Semir się nie stara”. A to nieprawda. Zaraz po przyjściu trenera Moskala do Wisły powiedział mi, żebym się tym nie przejmował, bo który piłkarz nie stara się grać jak najlepiej jeśli ma otrzymać nową ofertę?

P jak Porto – Trzy lata mieszkałem w Porto, ale nie pamiętam zbyt wiele z tego okresu. Kiedy patrzę na zdjęcia to wychodzi na to, że byłem chyba na każdym meczu FC Porto z tego względu, że mój tata przyjaźnił się z Druloviciem. Kiedy zdobyli mistrzostwo Portugalii byłem chłopakiem, który wychodził razem z piłkarzami na murawę i mam gdzieś jeszcze zdjęcie na którym jest Bobby Robson, ówczesny trener Porto i jego tłumacz czyli sam Jose Mourino.

T jak Tata trener – To, że mój ojciec był trenerem z Zeljeznicarze miało swoje dobre i złe strony. Pamiętam, że kiedy miałem 16 lat przydarzyło nam się gorsze spotkanie (chyba remis 0:0) i na następne nie zostałem powołany do meczowej osiemnastki. Byłem wtedy bardzo młody i musiałem się z tym pogodzić. Nie mogłem zagrać w tym meczu więc chciałem obejrzeć go z trybun: przyszedłem pod stadion i poprosiłem ochroniarza, żeby mnie puścił bo przecież gram w tym klubie i nawet grałem w ostatnim meczu, a wtedy ktoś z trybuny krzyknął, że wcale nie jestem piłkarzem, a tylko synem trenera. Ludzi myśleli, że gram tam tylko przez ojca. A on sam postanowił odpuścić pierwszą drużynę i zająć się zespołami juniorskimi dzięki czemu ja miałem łatwiej.

R jak Robert Lewandowski – „Lewy” już w Poznaniu pokazywał światowy poziom. Gdybym miał porównać „Brozia” do Roberta to moim zdaniem Paweł jest trochę szybszy. Obaj to piłkarze o dużym potencjale.

T jak transfer do Wisły – Nie jestem pierwszym piłkarzem, który najpierw grał w Lechu a później w Wiśle, ale póki trwały negocjacje i kontrakt z Wisłą nie był jeszcze podpisany nie chciałem się zbytnio pokazywać w centrum, żeby nie rodziły się jakieś plotki. Jestem profesjonalnym piłkarzem i zawsze daje z siebie wszystko, niezależnie gdzie. W momencie kiedy przeprowadzałem się do Krakowa dostawałem wiele sms-ów czy wiadomości na Facebook’u typu: „Semir, co Ty robisz?!” Taka jest jednak praca piłkarza, że trzeba liczyć się z każdą możliwością. Szacunek kibiców trzeba zdobywać dobrą grą na boisku. Dla mnie najważniejsze po przyjściu do Wisły było skoncentrowanie się na ciężkiej pracy na treningach. Uważam, że decyzja o transferze była dużym krokiem w mojej karierze. 

Z jak Zeljeznicar – To jest mój klub, spędziłem w nim 10 lat i do dziś obserwuje jak idzie im w lidze. Teraz ten poziom się trochę pogorszył, ale jeszcze przed wojną (domową w Bośni w latach 1992-1995 – przyp.) był to klub, w którym wychowało się wielu zawodników robiących później karierę w Europie. Dają szansę młodym piłkarzom i pozwalają im się wybić dalej.


Przygotowali:
Michał Krupiński
(MARCIN K) 



Wywiad z Wiślackim Gattuso - Polem Llonchiem

Rozmowa z zawodnikiem, który przebojem wdarł się do składu BG zaraz po transferze i obecnie jest bardzo ważną postacią środka pola. Dziś Pol przedłużył swój kontrakt o rok.

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara