Polecamy

Spokojny i waleczny - wywiad z Rafałem Boguskim

Dodano: 2017-05-26 18:17:27 (aktualizacja: 2017-05-30 16:18:54)
Norf / wislalive.pl

Jeszcze wczoraj wydawało się, że przygoda Rafała Boguskiego z Wisłą dobiega końca. Dziś "Boguś" negocjuje nowy kontrakt i wszystko wskazuje na to, że zostaje z nami na kolejny sezon! Dziś także udzielił nam obszernego wywiadu.


Na taki mecz jak z Pogonią kibice czekali bardzo długo. Wam też brakowało tak wysokiego, pewnego zwycięstwa?

Na pewno tak. Chcieliśmy w przekonywujący sposób wygrać spotkanie, zdobyć 3 punkty. Ucieszyć też kibiców, jak i siebie. Wiadomo, że mięliśmy taką mini-serię meczów bez zwycięstwa.

Jak dużą ulgę poczuł Pan po zdobytej bramce? W końcu przełamał Pan strzelecką niemoc i w końcu przekroczył Pan granicę 10 goli w sezonie. Po Pańskiej cieszynce wnioskuję, że potężny kamień spadł Panu z serca.

Na pewno czekałem na tę bramkę dość długo. Wiadomo, że jeszcze nigdy w sezonie ekstraklasy nie miałem 10 bramek strzelonych, no i na pewno poczułem prawdziwą ulgę, że nie musiałem na to czekać do ostatniej kolejki.

Paweł Brożek zachował się jak prawdziwy profesjonalista, ale także przyjaciel, nieprawdaż?

Na pewno tak. Mógł sam kończyć tę akcję. Wypatrzył mnie i pozostało mi tylko dołożyć nogę. Na pewno jestem mu bardzo wdzięczny za tę asystę.

Pan w podobny sposób zachował się w starciu z Jagiellonią, pozwalając, aby piłka wpadła do siatki po strzale „Brozia”. To podkreśla doskonałą atmosferę w drużynie. Dotyczy ona tylko Was „starej gwardii”, czy również z nowymi, zagranicznymi zawodnikami, łączą Was tak dobre relacje?

Oczywiście staramy się, żeby wszyscy czuli się tu bardzo dobrze. Jak i doświadczeni zawodnicy, którzy są już tutaj długo, także żeby nowi, którzy wchodzą też szybko się wkomponowali, żeby poczuli atmosferę tej drużyny. Dzięki temu też są wyniki. Nie oszukujmy się, atmosfera też bardzo dużo robi.

W drugiej połowie bardziej Wy spuściliście z tonu, czy to Pogoń zorganizowała się w defensywie?

Wydaje mi się, że jedno i drugie. Dokonaliśmy trzech zmian. Te akcje też już nie były takie płynne jak w pierwszej połowie. Weszło dwóch debiutantów, którzy pierwszy raz wystąpili przed taką publicznością. Na pewno też trochę nerwów ich to kosztowało. Ale trzeba przyznać, że też pozytywnie weszli w mecz. Po drugie Pogoń też już nie chciała tak atakować na siłę, nie chciała zdobyć bramki, tylko też chciała się zabezpieczyć, żeby nie dostać kolejnych, żeby nie skończyło to się dużym blamażem.

Jesteście na fali. Przed Wami jeszcze jeden mecz z drużyną bijącą się o mistrza. Czy możemy zakładać, że Lech marzenia o tytule musi odłożyć co najmniej do przyszłego roku?

Bardzo będziemy o to zabiegać, żeby pokrzyżować plany Lechowi. Na pewno jedziemy do Poznania z nastawieniem, żeby jak najlepiej zagrać, jak najwięcej punktów zdobyć i jak najlepiej się zaprezentować.

Mamy bardzo podobny terminarz do Korony. My zagramy oczywiście z Lechem i Termalicą, Koroniarze z kolei z Legią i Pogonią. Czy możemy więc spodziewać się, że to drużyny walczące o tytuł, w pewnym sensie, zdecydują o tym kto zajmie 5 miejsce?

Niewykluczone, że tak będzie. Na pewno bardzo ważna będzie ta kolejka, w której my się spotykamy z Lechem, oni z Legią i kto zdobędzie punkty w tych spotkaniach może być bardzo blisko tego piątego miejsca.

Według Pana 5 lub 6 miejsce, które z pewnością zajmiemy, oddaje dyspozycję drużyny w przeciągu całego sezonu?

Wydaje się, że po rundzie jesiennej nikt nie przypuszczał, że możemy o takie miejsce w ogóle walczyć. Wiadomo, runda wiosenna zaczęła się dla nas naprawdę dobrze, zdobywaliśmy punkty. Zdobyliśmy tę ósemkę mistrzowską. Na pewno chcielibyśmy więcej, chciałoby się więcej. Niestety te cztery drużyny zdobyły więcej punktów od nas po rundzie zasadniczej, ciężko było też je gonić. Ale piąte, czy szóste miejsce, myślę że w takiej sytuacji jaka była na jesień naprawdę trzeba przyjąć, szanować i być zadowolonym.

Co się stało z Rafałem Boguskim od początku tego roku? Nie tylko jeśli chodzi o skuteczność, ale także o formę? Czy ten spadek dyspozycji ma jakiś związek z przyjściem Kiko Ramireza?

Nie, nie, na pewno nie. Ja po okresie przygotowawczym czułem się naprawdę dobrze. Wydaje mi się, że w kilku meczach były sytuacje, żeby dorobek strzelecki powiększyć. Przyszło też kilka meczów gdzie była słabsza dyspozycja, ale to jest normalne w długim sezonie. Nałożyło się na to kilka rzeczy, ale myślę że trzeba być zadowolonym z tego sezonu.

Rywalizacja na Pańskiej pozycji jest spora. Mimo to trener konsekwentnie stawia na Pana. Czy to oznacza, że jednak nie jest tak źle z tą formą, czy raczej to konkurenci nie spełniają oczekiwań?

Chciałbym myśleć, że ja po prostu wygrywam rywalizację na danej pozycji. Na każdym treningu daję z siebie wszystko, by dać trenerowi argumenty do tego, żeby mnie wystawiał w podstawowym składzie. Odkąd tutaj jestem, zawsze rywalizuję o miejsce w składzie i tak podchodzę do swoich obowiązków.

Za nami 35 kolejek, od jakiegoś czasu gramy już tylko o jak najwyższe miejsce w tabeli. Czy według Pana trener nie powinien dawać więcej szans zawodnikom, którzy w trakcie sezonu grali mniej, zamiast stale eksploatować Was, najbardziej doświadczonych, którzy w nogach mają niemal cały sezon w pełni spędzony na boisku?

Trener z nami jest codziennie, od kilku miesięcy, widzi kto w jakiej jest dyspozycji i on decyduje kto wychodzi w podstawowym składzie, kto gra dłużej, kto może dać tej drużynie więcej. Więc nie możemy tutaj dyskutować z decyzjami trenera.

Dwa ostatnie sezony były dla Pana najlepsze pod względem skuteczności. Czy według Pana piłkarz jak wino, im starszy tym lepszy?

To też zależy na jakiej pozycji. Wiadomo, że na obronie, doświadczeni stoperzy są w cenie, którzy rozegrali już bardzo dużo spotkań, tak jak Arek Głowacki, mogą swoim ustawieniem pomagać drużynie. Wiadomo, moja pozycja jest trochę inna. Trzeba naprawdę dużo biegać i ja po prostu w ostatnich sezonach czuję się fizycznie dobrze i to na razie wystarczy, żeby osiągać takie statystyki jak w ostatnich dwóch sezonach.

Kiedyś kontuzje Pana nie oszczędzały. Od jakiegoś czasu, na całe szczęście, omijają Pana szerokim łukiem. Co się zmieniło? Z czego to wynika? Podobna sytuacja dotyczy choćby Arka Głowackiego.

Na pewno mam większą świadomość jak mam pracować, jak mam funkcjonować, tak na boisku jak i poza boiskiem. Różne ćwiczenia przed treningiem. Dieta. Suplementacja. To ma naprawdę duży wpływ na organizm. Ja znalazłem ten złoty środek.

Występował Pan na wielu pozycjach, rozpoczynając od wysuniętego napastnika, na defensywnym pomocniku kończąc. Która pozycja jest według Pana tą najbardziej optymalną?

Zawsze powtarzałem, że najlepiej czuję się na pozycji numer 10, czyli ofensywny pomocnik, gdzie u trenera Skorży grałem większość spotkań. Ja jako ofensywny pomocnik, cofnięty napastnik, a Paweł jako wysunięty napastnik. Tam naprawdę dobrze mi się grało. Tam grałem w reprezentacji. Wydawało mi się, że to jest moja pozycja, ale ja próbuję zaadaptować się na tej pozycji, na której trener mnie ustawia i jak najlepiej wypełniać swoje obowiązki.

Jest Pan bardzo spokojnym człowiekiem, ale również posiada wielkie serce do walki na murawie. Jak udaje się Panu łączyć te dwie cechy?

Nie wiem, może tym, że jak się wyszaleję  już na boisku, naprawdę mocno się zmęczę, to jestem spokojniejszy poza nim.

W każdym meczu zostawia Pan na boisku sporo zdrowia. Mimo to nigdy nie zszedł Pan z placu gry z czerwoną kartką, zobaczył Pan też jedynie 15 żółtych. Wynika to z kultury gry i szacunku dla rywala?

Staram się wtedy, kiedy nie jest to potrzebne, nie faulować, nie robić głupich rzeczy. Taka jest moja, można powiedzieć, natura.

Z jakiegoś powodu stał się Pan swego rodzaju kozłem ofiarnym i kiedy drużynie nie szło „kibice” w pierwszej kolejności wieszali psy na Panu. Dochodziły do Pana takie opinie? Przejmował się Pan w jakimś stopniu nimi?

Nie, absolutnie nie. Ja staram się nie czytać żadnych artykułów, tym bardziej komentarzy. Nawet po dobrym spotkaniu nie szukam jakiś wpisów, które mnie wychwalają. Ja po prostu stąpam twardo po ziemi. Wiadomo, że zdarzają się mecze słabsze, ale też mecze bardzo dobre, ale ja próbuję po prostu robić swoje. Każdy ma prawo powiedzieć co myśli, tym bardziej w internecie, gdzie każdy jest anonimowy. Tak naprawdę mnie to w żaden sposób nie dotyka.

Czy widzi Pan wśród obecnej młodzieży, godnych następców Rafała Boguskiego?

Na pewno jest kilku młodych zawodników, którzy już aspirują do gry w pierwszej jedenastce. Może tak charakterologicznie i pozycją na boisku nie widzę konkretnego zawodnika, ale na innych pozycjach na pewno kilku ciekawych chłopaków jest.

Co Pan myśli o Wojtku Słomce? Ma szanse osiągnąć sukces na miarę choćby Kuby Błaszczykowskiego?

Na pewno jest to bardzo utalentowany zawodnik. W przeciwieństwie do mnie on jest lewonożny, ale przeważnie jest wystawiany na skrzydle. Jest jeszcze bardzo młody i jeśli będzie pracował, to na pewno może zrobić dużą karierę.

Podobno zaopatrza Pan kolegów w sushi. Skąd to źródło?

Moja żona ma bar sushi i kiedy koledzy chcą, żebym zamówił, oczywiście służę pomocą.

Wrócił Pan do rozmów na temat przedłużenia kontraktu. Jeszcze wczoraj wydawało się, że to koniec przygody Rafała Boguskiego z Wisłą. Czy myśli Pan, że to dobre występy przeciwko Koronie i Pogoni sprawiły, że władze klubu postanowiły wrócić do negocjacji?

Nie wiem czy to zadecydowało. Na pewno duży wpływ miało to, że trener Ramirez mi cały czas ufa i chce żebym został. Też jestem mu bardzo wdzięczny, że stanął za mną murem i w dalszym ciągu chce ze mną współpracować.

Na co stać Wisłę w przyszłym sezonie?

To będzie zależało od tego, jaki będzie nasz skład osobowy. Wiadomo, że wielu zawodnikom kończą się kontrakty. Nie wiadomo jakie będą transfery do klubu. Na pewno będziemy walczyli o jak najlepsze miejsce, tak jak zawsze to robimy. Na pewno będziemy dawali z siebie sto procent.

Powoli dobiega końca era takich zawodników jak Pan, Arek Głowacki, czy Paweł Brożek, można zakładać, że Patryk Małecki pogra kilka sezonów dłużej. Czy w obecnej kadrze są według Pana zawodnicy, którzy będą stanowić o sile BG tak długo jak Wy?

Oczywiście, jest Krzysiek Mączyński, Alan Uryga, Patryk Małecki są bardzo długo związani z klubem. Myślę, że znajdą się tacy zawodnicy, którzy będą kontynuować naszą pracę.

Na pewno bliżej Panu do końca kariery, niż jej początku. Co dalej? Wiąże Pan przyszłość z ukończonym niedawno kursem trenerskim? Widzi się Pan w tym fachu?

Do końca jeszcze nie mam sprecyzowanych planów. Chciałbym jeszcze chwilę pograć. Oczywiście, że chciałbym pozostać przy piłce, przy tym co kocham. Ten kurs to jest takie zabezpieczenie, w razie gdybym chciał kontynuować przygodę z piłką w tę stronę. Niewykluczone, że dalej z trenerką będzie związana moja przyszłość.

Zdobył Pan 3 mistrzostwa Polski. Czy któreś z nich ma dla Pana szczególne znaczenie?

Wydaje mi się, że dwa pierwsze, w których odegrałem znaczącą rolę. Naprawdę dużo grałem w tych dwóch sezonach za trenera Skorży. To trzecie było bardziej symboliczne, bo rozegrałem tylko kilka spotkań. Później spotkała mnie niestety przymusowa przerwa. Wiadomo, pierwsze mistrzostwo jest najlepiej pamiętane. Po raz pierwszy mi się to zdarzyło. Na pewno niezapomniane przeżycie i wiadomo, że chciałoby się to przeżyć jeszcze nie raz.

Na wypożyczeniu w Bełchatowie otarł się Pan o tytuł. Wisła wtedy zakończyła sezon na odległym 8 miejscu. Przeszło Panu przez myśl, żeby pozostać w klubie z województwa łódzkiego, czy zdawał sobie Pan sprawę, że to wyjątkowa sytuacja, która w następnych sezonach wróci do normy?

Oczywiście wiedziałem, że Wisła będzie walczyła o jak najwyższe cele. Przyszedł nowy trener. Widać było, że są duże ruchy transferowe. Tak naprawdę myślałem, żeby pozostać w Bełchatowie. Trochę też mnie przerażało to, że trzeba będzie od nowa walczyć o miejsce, o swoją pozycję , a wiedziałem, że nie będzie łatwo, bo przychodzą nowi zawodnicy. Powrót na przykład Kamila Kosowskiego był pewny. Musiałem właśnie z takimi zawodnikami walczyć o miejsce, ale  wyszło tak jak wyszło, wróciłem z wypożyczenia i jestem tu do dzisiaj.

Pracował Pan z wieloma świetnymi trenerami. Współpracę, z którym wspomina Pan najlepiej? Któremu zawdzięcza najwięcej?

Na pewno w ekstraklasie  bardzo dużo dały mi treningi z trenerem Lenczykiem, który dał mi szansę regularnych występów w ekstraklasie. Później za trenera Skorży, nauczyłem się bardzo dużo taktyki i oczywiście wspólnie zdobyliśmy dwa mistrzostwa. Bardzo miło wspominam współpracę z trenerem Moskalem, który też bardzo duży nacisk kładzie na taktykę, na grę w piłkę, to co kibice lubią najbardziej,  zwłaszcza w Krakowie, ta krakowska piłka. Z każdym trenerem dobrze mi się współpracowało. Z trenerem Smudą też długi okres. Ale też bardzo dużo zawdzięczam trenerowi Engelowi juniorowi, z którym współpracowałem w 3 lidze. To on wtedy pokazał naprawdę nowoczesne metody treningu, bardzo dużo się u niego nauczyłem, wszedłem na ten wyższy poziom grania. To on polecił mnie tacie, który pracował wtedy w Wiśle, aby sprowadzić mnie tu na testy. Muszę przyznać, że miałem szczęście do trenerów.

W którymś momencie kariery myślał Pan o wyjeździe za granicę?

Oczywiście, że chciałoby się zasmakować czegoś więcej, gry na jeszcze wyższym poziomie. Zabrakło szczęścia, bo kiedy byłem w najlepszej dyspozycji przytrafiły się urazy i chyba to jest główną przyczyną, że nie opuściłem ekstraklasy.

Zapisał się Pan w historii reprezentacji jako autor najszybciej zdobytej bramki. Czy jednak nie odnosi Pan wrażenia, że miał potencjał, aby odegrać większą rolę w drużynie narodowej?

Wydaje się, że w tamtym okresie była taka szansa, możliwość, żeby rozegrać więcej spotkań w reprezentacji. Niestety losy potoczyły się tak jak się potoczyły i teraz to już tylko historia.

 

 Z Rafałem Boguskim rozmawiał NORF



Spokojny i waleczny - wywiad z Rafałem Boguskim

Jeszcze wczoraj wydawało się, że przygoda Rafała Boguskiego dobiega końca. Dziś "Boguś" negocjuje nowy kontrakt i wszystko wskazuje na to, że zostaje z nami na kolejny sezon! 

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara