Polecamy

Tylko u nas - Kuba: Wiem, komu i ile w życiu zawdzięczam

Dodano: 2014-03-03 21:09:06 (aktualizacja: 2014-03-06 09:03:59)
eŁPe / WislaLive.pl
fot. kubablaszczykowski.pl

W poniedziałkowe popołudnie w warszawskim Hotelu Hyatt spotkaliśmy się z kapitanem reprezentacji Polski Jakubem Błaszczykowskim. Popularny „Błaszczu” zmaga się obecnie z kontuzją kolana, ale mimo to pojawił się na zgrupowaniu kadry narodowej, która w środę rozegra mecz towarzyski ze Szkocją. Zapraszamy do ekskluzywnego wywiadu z byłym piłkarzem „Białej Gwiazdy”.

Na początek chciałem zapytać o twoje zdrowie: czy z kontuzjowaną nogą coraz lepiej?
Jakub Błaszczykowski: - Leczenie przebiega zgodnie z planem. Operację przeszedłem bez jakichś większych komplikacji. Oczywiście największym problemem przy tego typu kontuzjach jest rehabilitacja. Potrzeba cierpliwości, by cały proces rehabilitacyjny wdrażać krok po kroku. Tego nie da się przeskoczyć, więc nastawienie jest bardzo ważne. Z każdym dniem jest coraz lepiej.

Kiedy ponownie zobaczymy cię na boisku?
- Na razie za dużo o tym nie myślę. Realnie oceniając sytuację – z początkiem przyszłego sezonu chciałbym powoli wznowić treningi.

Twój wujek Jerzy Brzęczek powiedział w „Przeglądzie Sportowym”, że po tej kontuzji wrócisz jeszcze silniejszy…
- Nie widzę innej opcji. Kiedy trenuję na co dzień w klubie, to podporządkowuję się temu, co zaleca trener i przez to mam niewiele czasu na indywidualną pracę. Teraz nie gram meczów, więc odchodzi zmęczenie, dlatego cały ten „urlop” wykorzystuję na pracę nad swoimi słabościami, które ma przecież każdy piłkarz. Chociaż nie jest lekko, to mimo wszystko staram się myśleć pozytywnie. Będzie dobrze!

Borussia bardzo szybko zareagowała na twoją kontuzję i ściągnęła do klubu Milosa Jojica z Partizana Belgrad. Od razu w mediach zaczęły pojawiać się informacje, że mecz, w którym doznałeś kontuzji, był twoim ostatnim meczem dla BVB. Nie złoszczą cię tego typu komentarze?
- Prasa była, jest i będzie – tego typu komentarze również. Media muszą czymś żyć – niezależnie od tego, czy ma to związek z prawdą. W takich klubach jak Borussia ściągnięcie zawodnika w miejsce piłkarza kontuzjowanego, który w dodatku wypada z gry na pół roku, jest czymś naturalnym. Nie przejmuję się takimi komentarzami.

Dlaczego zdecydowałeś się na przedłużenie kontaktu z BVB do czerwca 2018 roku?
- Bo w Dortmundzie czuję się bardzo dobrze, więc nie miałem potrzeby zmiany otoczenia.

Otrzymałeś kilka ciekawych ofert m.in. z Anglii. Nie kusiło cię, żeby spróbować swoich sił gdzie indziej?
- Wiele przeżyłem z Borussią. Przychodziłem do niej, kiedy ta drużyna była na zupełnie innym poziomie niż obecnie - można powiedzieć, że z nią powstawałem. Zdobyłem z Borussią dwa razy mistrzostwo Niemiec, Puchar Niemiec, dotarliśmy do finału Ligi Mistrzów. Wszystko to, ma dla mnie bardzo duże znaczenie. Może to co powiem zabrzmi patetycznie, ale w życiu kieruję się takimi wartościami, które nie są skupione przede wszystkim na dobrach materialnych. Chyba nie umiałbym ot tak zostawić tego wszystkiego, co związane jest z Borussią i powiedzieć klubowi: no dobra, to ja już uciekam. Wierzę, że z tą drużyną mogę jeszcze dużo osiągnąć.

A czy wierzysz, że uda się ci się wypełnić kontrakt do końca?
- Gdybym nie wierzył, to nie podpisałbym go…

W 2018 roku będziesz miał 33 lata. Nie obawiasz się, że będzie już za późno na podbicie innej, mocnej ligi – chociażby angielskiej?
- Nikt nie powiedział, że piłkarz po trzydziestce gra gorzej niż ten przed trzydziestką. Zależy, jak dany zawodnik się prowadzi, jaki ma organizm, czy posiada odpowiednie cechy wolicjonalne itd. Spójrzmy na Radka Sobolewsiego… Przecież już kilka lat temu mówiło się, że najlepszy okres ma za sobą i nic więcej Wiśle już nie da. Okazało się, że gra fantastycznie i obecnie w Górniku jest pierwszoplanową postacią.

Być może jest zbyt wcześnie, żeby takie pytanie ci zadać, ale mimo wszystko jestem ciekaw, czy zastanawiałeś się nad tym, co będziesz robił, kiedy buty piłkarskie zawiesisz ostatecznie na kołku?
- Nie myślałem o tym. Mam przed sobą kilka lat grania, więc na razie nie wybiegam myślami aż tak daleko. Oczywiście człowiek zabezpiecza siebie i swoją rodzinę pod względem finansowym, bo przecież kiedyś ten koniec profesjonalnej gry w piłkę musi nadejść i wówczas trzeba poszukać innego pomysłu na siebie. Być może niektórym wyda się to nieskromne, ale przecież nie ma się co oszukiwać – po skończeniu przygody z futbolem pojawi się wiele różnych propozycji i to będzie tylko kwestia tego, co będę chciał dalej w życiu robić.

Czy myślisz o powrocie do Wisły Kraków w takim sensie, żeby faktycznie ponownie zostać znaczącą postacią w drużynie, czy raczej bardziej symbolicznie ?
- Najpierw będziemy musieli sobie odpowiedzieć na kilka pytań: co będzie z moim zdrowiem, jaką formę będę prezentował, co się wydarzy za trzy – cztery lata i czy w ogóle Wisła będzie zainteresowana moim powrotem. Cały czas noszę w głowie tę myśli, że chciałbym w Wiśle zakończyć swoją karierę. Doskonale wiem, skąd wypłynąłem, komu i ile w życiu zawdzięczam… 

Czy rozmawiałeś z kolegami z Borussii o wynikach losowania grup eliminacyjnych do mistrzostw Europy, które odbędą się we Francji? Wielu z nich gra przecież w reprezentacji Niemiec, z którą przyjdzie nam się zmierzyć…
- Przy tego typu tematach zawsze pojawiają się jakieś docinki, ale z reguły ostrożne, bo nigdy nie wiadomo, jaka będzie kolejność w grupie po ostatnim meczu eliminacyjnym. Z racji tego, że chłopaki z szatni już trochę z nami grają i cenią nasze umiejętności, to wypowiadają się bardziej dyplomatycznie niż dotychczas. Chociaż nie ma co ukrywać, że Niemcy są faworytem naszej grupy. My w każdym meczu musimy pokazać wyższość nad rywalem. Nie chcę jednak zajmować się wróżeniem z fusów na temat tego, które miejsce zajmiemy.

„Myślę, że dla dobra drużyny warto zakopać topór wojenny z Kubą Błaszczykowskim. Chciałbym z nim zacząć od zera” – powiedział niedawno Ludovic Obraniak cytowany przez „Super Express”. Zakopaliście?
- Różne rzeczy pisało się na nasz temat i tak naprawdę niewiele miało to wspólnego z rzeczywistością. Niektóre rzeczy wyniknęły z nieporozumień i bariery językowej. Usiadałem i porozmawiałem z Ludovikiem, wszystko zostało wyjaśnione. Nie ma żadnego konfliktu. Obaj zdajemy sobie sprawę, że w reprezentacji nie ma miejsca na niesnaski.

Przyjechałeś na zgrupowanie kadry, ale na boisku nie wystąpisz. Czy to dziwne uczucie?
- Raz już się tak zdarzyło przed meczem z Anglią, kiedy miałem problemy ze stopą. Czuję się odpowiedzialny za tę grupę, chciałem być tutaj z tymi chłopakami, porozmawiać z nimi, poprzebywać w ich towarzystwie. Dlatego cieszę się, że mogę się z nimi zobaczyć.

W środę rozegracie towarzyski mecz ze Szkocją, która będzie również waszym rywalem w meczach eliminacyjnych do ME. Jakieś przewidywania odnośnie tego najbliższego meczu?
- W każdym meczu musimy walczyć o zwycięstwo, więc chłopaki podejdą w pełni skoncentrowani do tego spotkania. To są mecze reprezentacji Polski i każdy doskonale wie, że jeśli chce być w tej kadrze, to musi dawać z siebie wszystko – niezależnie czy gramy towarzysko czy o punkty.

Zatem na koniec – czego możemy ci życzyć?
- Jeśli będzie zdrowie, to z wszystkim innym sobie poradzę.

Rozmawiał eŁPe, współpraca z (MARCIN)

Zdjęcie pochodzi ze strony kubablaszczykowski.pl

 



Wywiad z Wiślackim Gattuso - Polem Llonchiem

Rozmowa z zawodnikiem, który przebojem wdarł się do składu BG zaraz po transferze i obecnie jest bardzo ważną postacią środka pola. Dziś Pol przedłużył swój kontrakt o rok.

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara