Sylwetka

Charakterny, nietuzinkowy człowiek - trójkolorowa legenda!

Dodano: 2013-07-18 22:04:51 (aktualizacja: 2013-07-23 08:51:47)
(MARCIN) / WislaLive.pl; Forza Wisla
WislaLive.pl; Forza Wisła

Ciężko zaakceptować fakt, że na stadionie przy R22 Radosław Sobolewski może zagrać w koszulce innej niż z Białą Gwiazdą. Taki stan rzeczy nigdy nie powinien mieć miejsca. "Sobol" to bowiem piłkarz inny niż wszyscy, nietuzinkowy, wieloma czynami demonstrujący prawdziwe przywiązanie do trójkolorowych barw. Dowody nietuzinkowości? Zapraszamy do lektury fragmentów wywiadów, jakich legendarny wiślacki gracz udzielił na przełomie kilku lat magazynowi "Forza Wisła".

FW nr 6 - wrzesień 2005. "DZIŚ PIŁKARZE SĄ JAK CYGANIE".

"Niechętnie udzielam wywiadów, bo jestem człowiekiem, który bardzo szanuje swoją prywatność. Może ktoś zarzucić mi, że... aż za bardzo, ale taki już jestem. To jest główny powód. Poza tym istnieje jeszcze kilka przyczyn, o których nie chciałbym mówić".

"Ciężko mi kogokolwiek z drużyny oceniać, bo pewnie i ja w momencie utraty przez nas bramek popełniam mniejsze lub większe błędy. Zasada jest prosta - cała drużyna wygrywa i cała przegrywa".

"Gdy przychodziłem do Wisły pewnie mniej cenili mnie Ci, którzy mało mnie znali. Zdaję sobie sprawę, że nie jestem w efektowny sposób grającym piłkarzem i może stąd biorą się tego typu sądy. Jeśli teraz fani odbierają mnie, jako "największego walczaka", to jest mi niezwykle miło, ale i z tym stwierdzeniem do końca się nie zgodzę, bo w Wiśle jest naprawdę wielu chłopaków, którzy zostawiają niemniej zdrowia na placu gry ode mnie".

"Ja sam do dziś bardzo przeżywam odpadnięcie Wisły z Ligi Mistrzów. Każdy z nas piłkarzy nie spał po meczu z PAO, zastanawiając się jak to, co się stało, jest możliwe. Że przez te pięć minut nie utrzymaliśmy korzystnego dla nas wyniku. Przecież wszyscy na takim stanie rzeczy tylko stracili. Nie tylko my piłkarze, ale także klub, kibice, miasto. Dodatkowo martwi mnie, że każdy po takim meczu chce "kopnąć" Wisłę. Ludziom w Polsce przejadły się jej sukcesy".

"Nie jest tajemnicą, że w szatni wzajemnie opierniczamy się, że jeden drugiemu nie daruje odstawienia nogi. Wtedy taki koleś ma od całej drużyny tzw. "jazdę". Jednocześnie dementuję pogłoski, że dochodzi pomiędzy nami do rękoczynów".

"Mogę wyjaśnić jak ja się na zmianę barw klubowych zapatruję. Wiadomo jest nie od dziś, że głównym celem piłkarza jest chęć utrzymania rodziny, zapewnienia sobie i jej dostatniego życia. W krótkim okresie bycia na szczycie musimy uzbierać taką kwotę pieniężną, która pozwoli nam w przyszłości funkcjonować. A ile czasu człowiek się przebija, by zarabiać godziwe pieniądze? Ja przykładowo trafiłem do Wisły, czyli klubu zapewniającego możliwość życia na bardzo wysokim poziomie, dopiero w wieku 28 lat. Wcześniej miałem trzy poważne operacje, zatrzymujące na dłuższy okres czasu rozwój mojej kariery. Do tego jeszcze różnorakie przeboje z działaczami w Płocku, w związku z tym sprawy finansowe nie są dla mnie w żadnym wypadku obojętne".

"Bardzo zmartwiło mnie zerwanie zgody pomiędzy Wisłą i Jagiellonią. Nigdy nie byłem szalikowcem, ale zawsze interesowałem się tym, co w światku kibicowskim się dzieje, a jako piłkarza Jagi od najmłodszych lat uczono mnie, że prócz niej liczy się tylko Wisła".

Nr 10 luty/marzec 2006. "CZUJĘ POPARCIE FANÓW WISŁY". 

"Gram przede wszystkim, by sprawiać ludziom radość, a nie tylko uskuteczniać sztukę dla sztuki. Zrobię wszystko, by kibice Wisły mieli o mnie jeszcze lepsze zdanie".

"Nie wiem czemu, jak strzelam gola to często po bardzo ładnym strzale... Nie za bardzo lubię na swój temat mówić. Chyba jednak najbliżej prawdy będę wówczas, gdy stwierdzę (może trochę nieskromnie), iż uderzenie z dystansu zawsze było moją zaletą, z której staram się co jakiś czas korzystać. A że przynosi to czasami pozytywne skutki, to nic tylko się cieszyć".

"Nie ukrywam, że bardzo chciałbym spróbować niebawem swych sił zagranicą, ale nie zamierzam w żadnym wypadku żegnać się z Krakowem w niemiłej atmosferze. Chciałbym, by wszystko odbyło się płynnie, w normalnych warunkach, w sytuacji, gdy napływająca oferta w równym stopniu zadowoli mnie jak i klub. I mam nadzieje, że tak też się stanie".

"Nie wiem czy jestem indywidualistą. Moim zdaniem na placu gry na pewno nim nie jestem. A poza boiskiem? Nie wiem. Z pewnością każdy z nas piłkarzy jest inny. Ja natomiast zawsze starałem się być sobą. Nie ulegać różnorakim wpływom, czy presji otoczenia. Chociaż nie ukrywam, że parę głupot potrafiłem w swym życiu zrobić, ale najważniejsze, że człowiek w odpowiednim momencie umiał z nich wyciągnąć wnioski".

"Lubię zbierać odznaki sportowe, ale drużyn z którymi bezpośrednio się potykałem. Przy okazji "nie pogardzę" i innymi odznakami, ale to moje hobby nie jest na pewno jakimś "zakręceniem". Wręcz przeciwnie. Podchodzę do tego bardzo luźno"

Nr 36 - wrzesień 2010. "BYĆ NAJLEPSZYM, A NIE JEDNYM Z WIELU".

"To jak ważny jest doping kibiców nie muszę nikomu tłumaczyć. Zwłaszcza, gdy nie wszystko układa się po myśli, gdy przychodzi kryzys, gdy już myślisz - nie poradzę sobie w trudnym momencie. Co sądzę o kibicach Wisły? Cenię naszych kibiców za to, że mimo tych wszystkich złych chwil, jakie zafundowaliśmy im w ostatnim sezonie, tak naprawdę nigdy nie odwrócili się od nas. Ponadto chciałbym przypomnieć i podziękować za pamięć podczas kontuzji i wsparcie, jakiego udzielili mi, gdy kończyła się moja umowa z klubem".

"Chciałbym grać w Wiśle jak najdłużej, chciałbym być przydatny jak najdłużej, chciałbym by jak najdłużej wszyscy byli z mojej postawy zadowoleni".

"Do dobrej gry napędza mnie wszystko. Oddanie dla klubu, dla drużyny, lojalność wobec wszystkich, którzy mi zaufali. Do tego trzeba dodać również cechy charakteru i chęć bycia najlepszym, a nie jednym z wielu". 

"Chyba każdy z piłkarzy grających w polskiej lidze a tym bardziej w reprezentacji Polski chciałby w pewnym momencie spróbować swych sił zagranicą. Prócz wymiernych korzyści finansowych można skorzystać z takiego wyjazdu w szeroki sposób. Zobaczyć jak są zorganizowane kluby w innych krajach, jak funkcjonują od podszewki, zebrać doświadczenie, wiedzę, którą można by było wykorzystać w przyszłości na naszym podwórku. Oczywiście w trakcie mojej kariery były takie momenty, że chciałem zmierzyć się z wyjazdem za granicę. Z różnych powodów nigdy nic z tego jednak nie wyszło".

"Bycie kapitanem Wisły to wielkie wyróżnienie. Potwierdzenie, że moja dotychczasowa praca i moje dotychczasowe zachowanie są pozytywnie odbierane przez ludzi związanych z klubem. Teraz swoją postawą muszę udowodnić, że na tą postawę zasługuję". 

"To, że nie rozmawiam z mediami nie znaczy, że jestem osobą nieśmiałą. Poza boiskiem jestem osobą równie ambitną i waleczną, ale objawia się to w zupełnie inny sposób".

I jeszcze raz  FW nr 6 - wrzesień 2005. "DZIŚ PIŁKARZE SĄ JAK CYGANIE".

"Dziś piłkarze są jak cyganie. Dziś grają tu, a jutro jadą zarobić parę groszy więcej gdzieś indziej. Piłkarze reprezentujący wyjątkowe przywiązanie do barw klubowych, co było charakterystyczne kiedyś, aktualnie są bardzo nikłymi wyjątkami".

Za bycie nikłym wyjątkiem w pozytywnym tego słowa znaczeniu wielki szacunek i wielkie dzięki Radek! 



Spokojny i waleczny - wywiad z Rafałem Boguskim

Jeszcze wczoraj wydawało się, że przygoda Rafała Boguskiego dobiega końca. Dziś "Boguś" negocjuje nowy kontrakt i wszystko wskazuje na to, że zostaje z nami na kolejny sezon! 

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara