Sylwetka

Od A do Z... Michała Miśkiewicza

Dodano: 2013-06-04 14:31:30 (aktualizacja: 2013-06-06 09:10:33)
Michał / WislaLive.pl

Michał Miśkiewicz do Wisły trafił 19 czerwca 2012 roku prosto ze słynnego AC Milan, w rundzie wiosennej sezonu 2012/2013 stał się podstawowym bramkarzem "Białej Gwiazdy". Serwis WislaLive.pl poprosił urodzonego w podkrakowskich Bolechowicach zawodnika o ułożenie swojego alfabetu skojarzeń.

A jak AC Milan – Początki mojej kariery. Duża szansa, którą dostałem od losu i szkoła, w której bardzo dużo się nauczyłem i nabrałem doświadczenia. No i oczywiście jedna z najlepszych drużyn na świecie.

B jak bramka – Od początku stałem na bramce. Kiedy jeszcze Kmita Zabierzów dobrze stała, mój kolega z boiska szkolnego, grający w jej drużynie młodzieżowej zadzwonił do mnie mówiąc, że brakuje im bramkarza. I tak się zaczęło.

C jak Chievo Werona – Klub, który darzę dużym sentymentem, bo pobyt tam również dał mi bardzo dużo. Miałem tam świetnego trenera od bramkarzy i klub, który mimo niedużego budżetu jest świetnie zorganizowany i funkcjonuje w Serie A już od wielu lat. Może się od nich nauczyć jak niedużym kosztem i dobrą pracą można sprawić, że klub jakoś się „kręci” na wysokim poziomie.

D jak debiut w Wiśle – Mam nadzieję, że mówimy o tym przyjemnym debiucie (uśmiech). Spełnienie moich dziecięcych marzeń, wielki emocje i duża radość, że udało się nie spalić debiutu i jakoś się w nim zaprezentować. Same pozytywne skojarzenia wywołuje to hasło.

Od A do Z... Arkadiusza Głowackiego 

D jak Domenico Di Carlo – Dobry fachowiec, trzymający dyscyplinę, ale przy tym fajny człowiek mający markę wystarczającą, aby trenować w Serie A. Z przyjemnością się nim pracowało.

F jak F.C. Sudtirol – Następny dobry klub, prowadzony solidnie, po niemiecku, który dobrze funkcjonuje we włoskiej lidze. Trafiłem na świetny sztab szkoleniowy, który potem poszedł do Serie A trenować Pescarę.

G jak gra nogami – Do poprawy. Nad tym aspektem muszę popracować i go polepszyć.

I jak idol piłkarski – Jakiegoś konkretnego to nie miałem. Mam jednak wielu, z którymi pracowałem i których bardzo cenię. Jednym z nich jest Stefano Sorrentino, obecny bramkarz Palermo – świetny człowiek i świetny bramkarz. Miałem przyjemność z nim pracować przez rok i nie będę ukrywał, że poniekąd jest moim wzorem do naśladowania. Jeśli chodzi o polskich bramkarz moim idolem był Jurek Dudek.

K jak Kmita Zabierzów – Kolejny klub, który darzę wielkim sentymentem. Gdyby nie Kmita pewnie pracowałabym teraz jako kelner albo jako dziennikarz, bo przecież w liceum byłem w klasie o profilu humanistyczno – dziennikarskim. Dzięki Kmicie, zbiegu różnych okoliczność i odrobinie szczęścia jestem tu gdzie jestem, czyli w Wiśle.

Od A do Z... Cezarego Wilka 

K jak Kraków – Najlepsze miasto na świecie. Czuję się tutaj naprawdę świetnie. Darzę Kraków największym uczuciem.

L jak Luca Babbini – Fajny człowiek. Zawsze udawało mi się nawiązywać dobry kontakt z innymi bramkarzami, a z Lucą chyba najlepszy.

L jak Leonardo – Pierwszy raz zobaczyłem go, kiedy nie był jeszcze trenerem Milanu. Z tego co pamiętam to podczas mojego pobytu w Mediolanie był skautem. Super facet, zawsze uśmiechnięty kręcił się gdzieś po budynkach klubowych, a potem został trenerem pierwszego zespołu. Nie miałem z nim dużo do czynienia, ale darzę go wielką sympatią. Teraz jest chyba dyrektorem sportowym w PSG.

M jak MZKS Alwernia – Z tym klubem miałem problemy. Miałem wyjeżdżać na testy do Ascoli, potem do Milanu – wszystko było uzgodnione z klubem, a kiedy wróciłem z testów władze mnie brzydko mówiąc „olały”. Podczas mojego pobytu w Mediolanie w Alwerni zmienił się trener i po powrocie szybko chciano się mnie pozbyć nie podając konkretnego powodu. Dodatkowo zalegali z wypłatami chyba ze 3 miesiące. Były to grosze, bodajże 450, może 500 zł miesięcznie, ale od Alwerni pieniędzy tych nigdy nie dostałem. Świetnie zachował się wtedy ówczesny prezes Kmity, pan Duda, który zaoferował pokrycie mojej straty. Życzę Alwerni jak najlepiej, ale jeśli mam być szczery to nie mam pozytywnych skojarzeń z tym miejscem.

N jak Noceto – Małe miasteczko blisko Parmy, mały, przeciętny klub. Myśląc o Noceto wspominam świetne jedzenie – mnóstwo szynki parmeńskiej i najlepszego sera na świecie czyli Grana Padano. 

N jak najlepszy piłkarz, z którym trenowałem – Paolo Maldini. Nie miałem niestety okazji z nim zagrać, ale udało mi się odbyć z tą legendą kilka treningów.

P jak pasja – Poza piłką mam kilka zainteresowań, ale są one bardzo ograniczone. Lubię gotować, słuchać polskiego rapu. Zagranicznego nie słucham, bo go nie rozumiem, więc nie widzę podstaw do podniecania się nim. Do mojej pasji mogę chyba też zaliczyć rodzinę.

Od A do Z... Cwetana Genkova 

R jak reprezentacja U-19 – Rozegrałem w niej tylko jeden, ale wygrany mecz. Zbiegło się to w czasie z dużym, niepotrzebnym zamieszaniem wokół mojej osoby, bo przechodziłem wtedy do Milanu. Zostałem na szybko powołany, na początku sierpnia, a nie trenowałem prawie od połowy czerwca kiedy skończyłem zajęcia z Kmitą. Pojechałem na kadrę bez żadnego treningu, furory nie zrobiłem, ale jestem wdzięczny trenerom, że dali mi zagrać chociaż jeden mecz. Świetnie było posłuchać hymnu i wystąpić z Orzełkiem na piersi. Szkoda, że później nie było dane mi się jeszcze raz pokazać. Muszę ciężko pracować, aby trafić do reprezentacji, ale nie ma co ukrywać, że świetnych bramkarzy mamy pod dostatkiem.

R jak Roberto Bertuzzo – Dużą część zespołu Primavery (U21) przeniesiono do ekipy Beretti (U19), którą trenował Bertuzzo. W półfinale rozgrywek graliśmy z Neapolem, potem finałowy dwumecz z Juventusem i dwie wygrane – chyba 2:0 i 2:1. Świetny, roześmiany od ucha do ucha człowiek, a przy tym ogromny profesjonalista. 

S jak Sergiej Pareiko – Bardzo pozytywny, normalny, niezwariowany. Mimo rywalizacji, darzymy się dużym szacunkiem. Życzę mu jak najlepiej i chylę czoła, za to co zrobił dla Wisły, zwłaszcza w mistrzowskim sezonie.

Ś jak Świt Krzeszowice – Jeden z fajniejszych epizodów w mojej karierze. Mieliśmy tam fajną, zgraną paczkę i wiadomo jak to w piątej lidze – nie zarabia się pieniędzy, a na mecz jedzie się po to, aby po nim zjeść sobie kiełbaskę i wypić piwo z kumplami z drużyny.

T jak trener – Najwięcej zawdzięczam chyba człowiekowi, który był trenerem bramkarzy w Chievo czyli Claudio Filippi. Teraz pracuje w Juventusie.

T jak Tramwaj Kraków – Kolejny klub, w którym byłem pod opieką trenera Orłowskiego, który teraz trenuje chyba Garbarnię. Bardzo dobrze wspominam jego i Tramwaj – poznałem tam wiele świetnych ludzi. 

U jak ulubiony klub – Wisła Kraków. Po prostu.

W jak Włochy – Bardzo dobrze żyło mi się w Italii. Byłem tam to tęskniłem za Polską, teraz jestem w Polsce, ale trochę tęsknię za Włochami. Fajny styl życia, świetny klimat, pyszne jedzenie, uśmiechnięci, bezproblemowi ludzi. Kto był we Włoszech ten wie jak tam jest.

Z jak Zabierzów – Bardziej Bolechowice niż Zabierzów, ponieważ to tam się urodziłem. Cała gmina Zabierzów to jednak moja młodość i podobnie jak Kraków miejsce, w którym czuję się najlepiej.

MICHAŁ KRUPIŃSKI 



Spokojny i waleczny - wywiad z Rafałem Boguskim

Jeszcze wczoraj wydawało się, że przygoda Rafała Boguskiego dobiega końca. Dziś "Boguś" negocjuje nowy kontrakt i wszystko wskazuje na to, że zostaje z nami na kolejny sezon! 

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara