Sylwetka

Od A do Z - Dariusz Dudka

Dodano: 2015-02-22 19:36:24 (aktualizacja: 2015-05-20 19:38:26)
Michał / WislaLive.pl

Dla Wisły rozegrał ponad 100 meczów ekstraklasowych. W 2008 roku świętował wraz z nią tytuł mistrza Polski. Jest także członkiem Klubu Wybitnego Reprezentanta kadry narodowej, z którą uczestniczył i w finałach mistrzostw Świata i finałach mistrzostw Europy. Zapraszamy do lektury alfabetu skojarzeń Dariusza Dudki.

A jak Amica Wronki
– Bardzo miło wspominam ten czas, bo to klub, z którego się wybiłem. Czy spotkałem tam Ryszarda Forbricha (ps. Fryzjer)? Tak, poznałem go kiedy debiutowałem w III-ligowych rezerwach. Później, kiedy ja już grałem w pierwszym składzie, jego w klubie już nie było więc tak naprawdę nie miałem z nim jakiejś styczności.

A jak Auxerre – Małe miasteczko, ale klub z dużymi tradycjami. Wielu piłkarzy ze szkółki Auxerre ruszyło później w świat. Polacy zawsze dobrze się tam czuli, bo na przestrzeni lat kilku z nas tam występowało – zaczynając od Szarmacha, a kończąc na mnie i Irku Jeleniu. Myślę, że jeśli ponownie awansują do Ligue 1 mogą znów sięgnąć po kogoś z Polski. Faktycznie jest to pozytywnie w tym wypadku specyficzny klub jeżeli chodzi o rządzanie, ponieważ od 20-30 lat cały czas widać te same twarze włącznie z prezesem, przynajmniej do momentu kiedy ja odchodziłem do Levante.

B jak Birmingham City – Krótka przygoda z Anglią. Dostałem ofertę i pojechałem na dwudniowe testy, po których trener był na „tak”, ale okazało się, że nie mają pieniędzy, żeby mnie zakontraktować. Przeszedłem tam dzięki temu, że jeden z zawodników złapał kontuzję i ja wskoczyłem jakby na jego pensję. Nie trwało to długo, ale dzięki grze zobaczyłem i poczułem jak to wszystko wygląda w kolebce piłki, w miejscu gdzie to wszystko się zaczęło. Bardzo pozytywne nastawienie kibiców w stosunku do piłkarzy.

C jak Celuloza Kostrzyn nad Odrą – Kostrzyn to miasto, w którym się urodziłem i w którym mieszkałem do 14. roku życia. Jestem wychowankiem Celulozy i kilka meczów, bodajże w III lidze, tam rozegrałem. To właśnie grając w Kostrzynie zostałem wyłowiony przez działaczy z Wronek.

D jak Dan Petrescu – W trakcie tych kilku lat za granicą zobaczyłem trochę piłki i nigdy nie miałem tak ciężkich przygotowań do sezonu jak właśnie z Petrescu. Podobał mi się charakter trenera i nigdy nie miałem z nim problemów. Byłem wtedy młody, chciałem się rozwijać i nie rozpatrywałem zaleceń trenera na zasadzie „to mi pomoże, a coś innego nie”. Słuchałem go i wykonywałem co nakazał. Nie będę jednak ukrywał, że po obozach ciężko nam się biegało i to było widać.

D jak derby z Cracovią w 2005 roku – To był mecz, w którym zdobyłem swoją pierwszą bramkę w Ekstraklasie i był to szczególny moment, bo trafiłem akurat w Derbach. Pamiętam, że Cracovia mocno "prężyła się" przed tym meczem – wtedy grali tam jeszcze Giza, Bojarski i nastawiali się, że nas po prostu „rozjadą”. To był ciężkie spotkanie, bo na początku była to straszna kopanina, bijatyka boiskowa właściwie, ale to my ostatecznie wygraliśmy 3:0.

F jak Francja – Życie, jedzenie we Francji są dość specyficzne i trzeba to spróbować polubić. Nie każdy lubi ślimaki i żabie udka. Kuchnia francuska jest jednak zjadliwa, jest dużo wołowiny, więc szczególnie nie narzekałem, ale dużo bardziej smakowało mi jedzenie w Hiszpanii. Jeśli chodzi o kulturę i nastawienie do nas, to akurat ten aspekt mi się nie podobał. Specyficzne odczucie to fakt, iż klubie było pięciu Francuzów którzy mimo, że potrafili mówić po angielsku, to dopóki ja nie nauczyłem się trochę języka francuskiego to żaden z nich się do mnie w języku angielskim nie odzywał. Musiałem więc szybko łyknąć trochę ich języka, żeby złapać kontakt.

F jak Franciszek Smuda – Z trenerem współpracowałem już wiele razy, wiem na co go stać i co potrafi, dlatego też zdecydowałem się wrócić do Wisły.

I jak Ireneusz Jeleń – Dzięki niemu było mi łatwiej po przyjściu do Auxerre. Jedynym problem Irka we Francji było to, że nie nauczył się języka. Wiele rozumiał, ale z natury jest trochę wstydliwą osobą więc nie wypowiadał się za dużo.

J jak Jabłoński Mirosław – W okresie, kiedy on był trenerem we Wronkach zajmowaliśmy chyba dwa lata z rzędu trzecie miejsce w lidze i graliśmy w pucharach. Amica ściągnęła wtedy kilku doświadczonych zawodników – Gęsiora, Podbrożnego i Grześka Szamotulskiego. Trener stawiał na młodzież, więc dało się pod jego skrzydłami rozwinąć.

K jak Klub Wybitnego Reprezentanta Polski – Jest to fajne wyróżnienie, jednak ja do takich rzeczy nie przywiązuje większej wagi. Generalnie Polska reprezentacja nie gra wielu meczów o stawkę np. w Mistrzostwach Świata czy Europy. Więcej jest sparingów i ja również trafiłem na taki okres, więc ta ilość gier nie jest do końca satysfakcjonująca. Debiutowałem w meczu z USA i to był mój dobry dzień – dużo akcji przerywałem, trochę na farcie i pamiętam, że wszyscy wystawili mi dobrą notę za ten mecz. Zagrałem jednak na nie do końca swojej pozycji, bo jako lewy obrońca. Później dopiero się to pozmieniało. Co ciekawe, kontynuując wątek debiutu, selekcjoner USA, Bruce Arena, miał pretensje do Pawła Janasa, że przyjechaliśmy ligowym składem, sugerując iż brak kluczowych polskich piłkarzy spowoduje, że Amerykanie łatwo sobie z nami poradzą. Jak się okazało padł remis 1-1.

K jak Keylor Navas – Świetny człowiek i świetny bramkarz. Już w 2012 roku dziwiłem się czemu nie broni w Levante, bo umiejętności bramkarskie i dynamikę jakie posiadał pozwalały na to, by spokojnie mógł być pierwszym bramkarzem. Wiadomo jednak, że każdy trener ma swoje preferencje i stawia na swojego bramkarza, dlatego bronił Munua. Wracając do Navasa – kiedy graliśmy w „dziadka” on prawie w ogóle nie wchodził do środka, gdyż jego gra nogami była na bardzo wysokim poziomie.

K jak kwadrans, który pozbawił Cracovię pucharów – Wtedy nie przywiązywałem do takich momentów szczególnej wagi, bo nie grałem jeszcze w Wiśle. Pamiętam ten mecz i faktycznie przegrywając 0:2 po pierwszej połowie, drugą część meczu rozegraliśmy koncertowo, strzeliliśmy w praktycznie ostatnim kwadransie 3 bramki, a mogło być ich jeszcze więcej.

L jak Levante – Powiem szczerze, że był to najlepszy okres w moim życiu. Hiszpania, Walencja i ludzie, których tam poznałem to naprawdę super przeżycie. Z kilkoma cały czas utrzymuje kontakt. Jedzenie w Hiszpanii jest znakomite. Levante w mieście jest mniejszością, ale nie czuć jakiegoś kompleksu w stosunku do FC Valencia. Na same derby nie ma takiego ciśnienia jak w Polsce.

L jak Liga Mistrzów z Auxerre – W kwalifikacjach trafiliśmy na dość ciężkiego pracownika, bo był to Zenit Sankt Petersburg. W Rosji było 1:1 albo 0:1, ale u siebie wygraliśmy 2:0 awansując tym samym do fazy grupowej Ligi Mistrzów, gdzie czekały na nas Real, Milan i Ajax. Auxerre nie było jednak chłopcem do bicia, meczach domowych każdemu z rywali postawiliśmy ciężkie warunki.

M jak możliwość przejścia do Lecha – Przed powrotem do Krakowa trenowałem z rezerwami Lecha Poznań. Propozycja przejścia do Lecha wyszła od prezesa Rutkowskiego i ja byłem już zdecydowany, żeby tam grać. Odbyła się jednak narada z udziałem trenera Rumaka, po której nie było już żadnego odzewu, więc domyśliłem się, że temat mojej gry w Poznaniu upadł. Najwyraźniej nie pasowałem do koncepcji trenera Rumaka. Wtedy pojawiła się oferta z Wisły.

N jak najlepszy piłkarz przeciwko któremu miałem okazje zagrać – Myślę, że był to Cristiano Ronaldo. Miałem okazję grać przeciwko niemu chyba z 5 razy. Jakościowo zupełnie odstaje od reszty, jest mega profesjonalistą, szybki, silny, ma dobry strzał i według mnie jest najlepszym piłkarzem na świecie mimo, że osobiście kibicuję Messiemu.

O jak Orlen Płock – Ten mecz na 2-6 również bardzo dobrze pamiętam. W Orlenie grał wtedy chyba „Sobol”. Mecze z ekipą z Płocka nigdy nie były moimi ulubionymi. Drużyna ta po prostu "nie leżała" Amice. W tym meczu chciałem uratować zespół przed stratą bramki, piłka leciała już do pustej bramki, ja chciałem ją wybić, ale odbiła się od mojej nogi i niefortunnie wpadła do siatki.

R jak reprezentacja – Zobaczymy czy kiedyś jeszcze zagram. Musze pokazać lepszą dyspozycję w lidze, przez ostatnie pół roku nie miałem ani jednej asysty ani gola. Żeby grać w kadrze trzeba się jednak wyróżniać. Z mistrzostw, na których byłem z reprezentacją najlepiej wspominam oczywiście Euro 2012. Ludzie cały czas nas dopingowali, szczególnie spamiętałem zachowanie fanów przed ostatnim meczem z Czechami, kiedy kibice od rana do wieczora stali pod naszym hotelem we Wrocławiu i nas wspierali. Organizacyjnie najlepsze były Mistrzostwa Świata w Niemczech, przygotowane na „tip-top”.

S jak Stefan Majewski – Trener dał mi zadebiutować w wieku 16 lat w pierwszej drużynie. To był mecz o Superpuchar Polski, przeciwko Wiśle, który Amica wygrała 1:0. Młodych chłopaków wprowadzał do gry stopniowo – po tym meczu zagrałem dopiero dwa tygodnie później. Trener Majewski faktycznie miał delikatną obsesję na punkcie analiz i statystyk. Po każdym meczu była video analiza. Czasem, gdy trener był mocno wkurzony, a przykładowo wracaliśmy z dalekiego wyjazdu, mecz analizowaliśmy jeszcze w autobusie. To, że grał dawniej w reprezentacji na pewno wzbudzało szacunek wobec takiej osoby. Inaczej się na to patrzy dopiero po latach, kiedy samemu w kadrze zagrało się parę spotkań.

W jak wykluczanie z kadry – Nie da się ukryć, że wtedy (2008 rok, po meczu Ukraina – Polska, przyp.) trochę z Arturem Borucem i Radkiem Majewskim przesadziliśmy. Akurat trafiło na nas, bo to nasza trójka znalazła się na nagraniach z kamer. W pokoju siedzieliśmy chyba wtedy w 7 albo 8 i padło na nas bo to akurat my zeszliśmy na dół do recepcji coś zamówić. Ukarana została nasza trójka i chociaż było nas więcej, nikt się za nami nie wstawił. Trafiło na nas.

W jak „Wasyl” – Mój najlepszy przyjaciel. Jesteśmy codziennie w kontakcie i wzajemnie się wspieramy. Chłopak, który zostawia na boisku serce, zawsze daje z siebie 100%.

V jak Valter Birsa – Kolejny dobry kolega, z którym do dziś utrzymuję kontakt. Poznaliśmy się jeszcze w Auxerre, trzymaliśmy się razem. Ma znakomitą lewą nogę, super wykonuje rzuty wolne, podobnie jak Semir Stilić. Do zrobienia większej kariery brakowało mu chyba troszkę szybkości.



Przygotowali:

Michał Krupiński
(MARCIN K) 

WKRÓTCE:

Wywiad z Dominikiem Kościelniakiem, mistrzem Polski w barwach Wisły, przebywającym obecnie na wypożyczeniu w drużynie Chrobrego Głogów.


Spokojny i waleczny - wywiad z Rafałem Boguskim

Jeszcze wczoraj wydawało się, że przygoda Rafała Boguskiego dobiega końca. Dziś "Boguś" negocjuje nowy kontrakt i wszystko wskazuje na to, że zostaje z nami na kolejny sezon! 

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara