Wydarzenie

Wisła Can-Pack Kraków Mistrzem Polski!

Dodano: 2015-04-25 20:44:49 (aktualizacja: 2015-04-29 23:49:48)
Marco / WislaLive.pl

Wisła Can-Pack Kraków pokonała Artego Bydgoszcz 89:68 i wygrywając finałową rywalizację w Tauron Basket Lidze Kobiet 3-1, została Mistrzem Polski sezonu 2014/2015!

Trener Stefan Svitek zdecydował, że czwarte starcie wielkiego finału rozpocznie taka sama piątka, jak w dniu wczorajszym, czyli: Courtney Vandersloot, Allie Quigley, Magdalena Ziętara, Justyna Żurowska-Cegielska, Jantel Lavender. Jako pierwsza drogę do kosza znalazła Quigley. W 4 min., dzięki wykończeniu dwóch kontr przez Vandersloot, wynik brzmiał już 2:8. W kolejnych akcjach wiślaczki nie były już jednak tak skuteczne, wobec czego miejscowe zbliżyły się na dwa „oczka”. Oba zespoły broniły równie intensywnie, co w dniu wczorajszym, m.in. wymuszając błędy 24 sekund. Ofensywny impas przełamała Cristina Ouvina, która zdobyła punkty po przechwycie i podaniu Ziętary. Po chwili spod kosza trafiła Lavender, a gdy celną „trójką” popisała się Ouvina, w 9 min. było już 6:15 i trener Tomasz Herkt poprosił o czas. Rezultat pierwszej kwarty (6:17) ustaliła Lavender, która „weszła” w mecz znacznie lepiej niż wczoraj, zdobywając 6 pkt. w premierowej fazie zawodów.

11-punktowa przewaga sprawiła, że zawodniczki ze stolicy Małopolski poczuły się znacznie pewniej w kolejnej ćwiartce, konsekwentnie utrzymując twardą postawę w defensywie, która wymuszała na rywalkach niecelne rzuty, same zaś znakomicie realizowały kolejne akcje ofensywne. Dobrą zmianę zaliczyła Agnieszka Skobel, która dwukrotnie trafiła z gry, dzięki czemu w 12 min. na tablicy pojawił się wynik 6:24. Punktowały również inne rezerwowe – Farhiya Abdi i Gintare Petronyte, wobec czego różnica w 15 min. urosła już do 20 pkt. (13:33). Trener Svitek do końca tej kwarty dał odpocząć kluczowym koszykarkom, czyli Lavender i Quigley, co było także o tyle zasadne, że ich zmienniczki dobrze wypełniały swoje zadania. Krakowianki umiejętnie wymuszały faule zawodniczek Artego, dzięki czemu Amisha Carter miała już na koncie trzy przewinienia. Przewaga cały czas oscylowała wokół 17-20 pkt., a w ostatniej minucie tej części spotkania urosła do najwyższych dotąd rozmiarów – 22:43 po celnym rzucie Petronyte. Ostatecznie, za sprawą skutecznej przymiarki z dystansu w wykonaniu Katarzyny Krężel, obie drużyny schodziły na przerwę przy stanie 27:45. Warto dodać, że w pierwszej połowie rezerwowe zdobyły dla Wisły Can-Pack aż 24 pkt.

Po zmianie stron zawodniczki grające z Białą Gwiazdą na koszulkach rozwiały jakiekolwiek ewentualne wątpliwości na temat swojej wyższości w czwartej batalii o mistrzowski tytuł. Vandersloot, Żurowska-Cegielska i przede wszystkim Quigley („trójka”, „2+1”) sprawiły, że w 24 min. notowano wynik 29:56. Chwilę później, po kolejnych punktach Lavender, było nawet 32:60. Widząc tak wyraźną przewagę, słowacki szkoleniowiec ponownie sięgnął po zmienniczki, które w komplecie kończyły trzecią kwartę spotkania. Miejscowe starały się walczyć, jednak jedynie mogły nieco zniwelować różnicę, głównie dzięki trafieniom Martyny Koc. Pewnemu rozluźnieniu uległy szyki defensywne przyjezdnych. Rezultat po upływie 30 minut ustaliła Noel Kuin, trafiając z dystansu tuż przed końcową syreną, jednak 21-punktowe prowadzenie (47:68) dawało wiślaczkom spory komfort przed ostatnią ćwiartką.

Na początku decydującej fazy meczu krakowianki nadal poczynały sobie nieco nonszalancko, a bydgoszczanki dążyły do redukowania swoich strat. Zespół znad Brdy zdobył osiem „oczek” z rzędu i w 35 min. wynik brzmiał już tylko 61:75, wobec czego zdenerwowany trener Svitek wezwał swoje zawodniczki na chwilę rozmowy. Po wznowieniu zza łuku zapunktowała bardzo aktywna Anna Bekasiewicz, lecz emocje ostudziła Żurowska-Cegielska, w końcu znajdując drogę do kosza. W jej ślady poszły Vandersloot i Lavender, wobec czego przy powstrzymaniu kolejnych ataków Artego, na niespełna 120 sek. przed końcową syreną zwycięstwo teamu spod Wawelu było w zasadzie przesądzone – 65:81. Sprawę przypieczętowała jeszcze „trójka” Vandersloot, a gdy jej wyczyn skopiowała Quigley, wszystko wróciło do normy, gdyż różnica wzrosła do 22 pkt. (65:87). Ostatnie słowo należało do Lavender, która trafiła równo tuż przed dźwiękiem syreny oznajmiającej koniec tego starcia i zarazem całej finałowej rywalizacji w Tauron Basket Lidze w sezonie 2014/2015.

Tuż po zakończeniu spotkania, na parkiet wybiegły zawodniczki Wisły Can-Pack wraz ze sztabem szkoleniowym, by świętować 24. tytuł mistrzowski w historii klubu. Po chwili władze polskiej koszykówki uhonorowały oba zespoły medalami. Kapitan „Białej Gwiazdy” - Justyna Żurowska-Cegielska wzniosła do góry puchar za mistrzostwo. Właśnie ta zawodniczka, notabene dość nieoczekiwanie, została wybrana najlepszą zawodniczką finałowej serii.

Wracając jeszcze do dzisiejszej potyczki, to kolejny raz krakowianki zdominowały strefę podkoszową, wygrywając zbiórki 39-23. Sama Lavender, która dziś dużo lepiej spisywała się w ataku, zebrała piłkę 15-krotnie. Bardzo dobrze grą kierowała Vandersloot, notując 7 asyst. Mistrzynie Polski znów okazały się lepsze w skuteczności rzutów z gry (52% - 47%), zaś w porównaniu do wczorajszej konfrontacji ograniczyły liczbę strat (zaledwie 9). Groźną bronią Artego okazały się rzuty za 3 pkt. (9 celnych na 15 oddanych), ale dzięki bardzo dobrej defensywie, ekipie Stefana Svitka udało się ograniczyć skuteczność gospodyń w próbach z bliższej odległości.

Artego Bydgoszcz - Wisła Can-Pack Kraków 68:89 (6:17, 21:28, 20:23, 21:21)

Punkty dla Wisły Can-Pack: Jantel Lavender 21, Gintare Petronyte 14, Allie Quigley 13, Courtney Vandersloot 11, Justyna Żurowska-Cegielska 8, Farhiya Abdi 7, Cristina Ouvina 5, Magdalena Ziętara 4, Agnieszka Skobel 4, Agnieszka Szott-Hejmej 2.

Punkty dla Artego: Martyna Koc 18, Anna Bekasiewicz 11, Darxia Morris 8, Elżbieta Międzik 8, Katarzyna Krężel 8, Noel Kuin 6, Amisha Carter 4, Klaudia Niedźwiedzka 3, Julie McBride 2, Edyta Faleńczyk 0, Karina Szybała 0.

 

Z Bydgoszczy - Paweł

 

***

Na podsumowanie całych rozgrywek na łamach serwisu przyjdzie czas zapewne wkrótce. W ciągu najbliższych kilkunastu dni należy również spodziewać się decyzji personalnych odnośnie składu drużyny Wisły Can-Pack na przyszły sezon i osoby trenera – tutaj decyzja należy oczywiście do władz klubu.

 

 



Spokojny i waleczny - wywiad z Rafałem Boguskim

Jeszcze wczoraj wydawało się, że przygoda Rafała Boguskiego dobiega końca. Dziś "Boguś" negocjuje nowy kontrakt i wszystko wskazuje na to, że zostaje z nami na kolejny sezon! 

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara