Polecamy

Wywiad z Wiślackim Gattuso - Polem Llonchiem

Dodano: 2017-05-19 17:34:06 (aktualizacja: 2017-05-20 16:26:26)
Norf / wislalive.pl

Rozmowa z zawodnikiem, który przebojem wdarł się do składu BG zaraz po transferze i obecnie jest bardzo ważną postacią środka pola. Dziś Pol przedłużył swój kontrakt o rok, a także zdradził naszemu redaktorowi kilka szczegółów dotyczących swojej osoby.

Kiedy przychodził Pan do klubu, był tu jeszcze Denis Popović, do tego Ci zawodnicy, którzy grają obecnie. Rywalizacja w środku pola była spora. Spodziewał się Pan, że wedrze się przebojem do pierwszej jedenastki i będzie tak ważnym zawodnikiem?

Przyjechałem tu, żeby zrobić jak najwięcej dobrego dla drużyny i wnieść po prostu jak najwięcej pozytywów. To, że była i jest konkurencja na mojej pozycji to tylko pozytyw. Nie myślałem o tym w tamtym momencie, a ciężka praca powoli zaprocentowała, a to tylko cieszy dodatkowo

Wydolnościowo wygląda Pan imponująco, ile mógłby Pan tak biegać od przeciwnika do przeciwnika, bez przerwy?

Nie wiem, szczerze mówiąc nigdy nie próbowałem tak biegać, natomiast fakt jest taki, że zawsze zwracałem uwagę na przygotowanie fizyczne. To jest nasza praca. Ciało jest tutaj naszym narzędziem, o które musimy dbać i kładę bardzo mocny nacisk, aby być dobrze przygotowanym, a to procentuje później na boisku.                     

Zawsze był Pan typem walczaka? Niezbyt imponujące warunki fizyczne nie przeszkadzają Panu prezentować taki styl gry?

Zawsze grałem właśnie w ten sposób. Nie jest problemem kwestia wzrostu, wręcz przeciwnie, bardzo mnie to motywuje. Im wyższy, większy rywal, tym więcej sił ja muszę włożyć w to, żeby nawiązać z nim walkę.

Jest Pan zawodnikiem grającym twardo, fizycznie, stroniącym od przewracania się i rozkładania rąk. Co Pan sądzi o takich artystach jak Maciej Górski? Powinni być karani?

To skomplikowany problem. W Hiszpanii też to się nierzadko zdarza. Zawodnik, który w ten sposób się zachowuje, kiedy chce oszukać sędziego, pewnie szuka dobra dla swojego zespołu i na tym mu w tym momencie zależy. Jeżeli uda mu się osiągnąć cel to dobrze dla niego. Natomiast jeżeli chodzi o kwestię karania, to tutaj jest raczej praca sędziów do wykonania. Odpowiednie ustawienie, ocena sytuacji i ewentualne wyciągnięcie konsekwencji. Natomiast FIFA pracuje nad tym, nad VAR, nad systemem powtórek, kamer wideo i to już ich rolą jest ocenić, czy taki system usprawni tego typu sytuacje.

Zazwyczaj defensywni pomocnicy wykonują czarną robotę, często niedostrzegalną, niedocenianą. Pan wykonuje swoje zadania nie tylko efektywnie, ale także efektownie. Jest Pan typem showmana?

Staram się przenieść mój sposób gry na boisko. Czy to w defensywie, czy ofensywie. Showmanem nie sądzę żebym był. Po prostu staram cieszyć się grą tak długo jak to będzie możliwe.

Zazwyczaj gra Pan bardzo asekuracyjnie, decyduje się na bezpieczne podania do tyłu, czy w poprzek boiska zamiast odważnych, prostopadłych do przodu. W meczu z Koroną pokazał Pan, że potrafi. Z czego to wynika ta ostrożność?

Z Koroną rzeczywiście wszyscy zaprezentowaliśmy się dobrze. To była zasługa pracy całej drużyny, całego sztabu szkoleniowego. Tak naprawdę jasne, że mógłbym podawać do przodu cały czas i tego typu rzeczy powtarzać, ale to nie zawsze jest możliwe. Najważniejsze jest to, że mimo iż wyniki ostatnio może tego nie pokazują, cała praca drużyny, zespołu, zawodników, jest wykonywana dobrze i myślę, że to będzie procentowało.

Premiera Division to marzenie, czy jeden z kolejnych celów Pola Lloncha?

Oczywiście było by to moim marzeniem, ale też spełniam swoje sny tutaj. Tak naprawdę w tej chwili myślę o tym, żeby jak najdłużej być w Wiśle Kraków i tutaj walczyć o najwyższe cele z drużyną.

Styl jaki wprowadził Kiko Ramirez przypomina Atletico Madryt, czy porównałby Pan trenera, do Diego Simeone?

Jeśli chodzi o Diego Simeone, to trudno mi powiedzieć, bo jeszcze nie trenowałem pod jego wodzą. Może kiedyś to nastąpi, oby tak było. Natomiast jeżeli chodzi o styl Kiko Ramireza, trudno tutaj porównywać bezpośrednio, bo Atletico to ekipa ze ścisłego światowego topu. To na co trener zwraca uwagę, to żebyśmy grali bardzo intensywnie bez piłki i z piłką odważnie do przodu. Żebyśmy jednocześnie byli dobrze ustawieni w obronie, aby utrudniać grę rywalom i być gotowym, by przechwytywać piłki. Kto wie, może wraz z upływem czasu, tutaj jakieś porównania do Atletico będzie można zaobserwować.

Przywiązuje się Pan do barw klubów w których gra? Utożsamia się z kibicami? Słyszałem o sytuacji, kiedy odmówił Pan wyjścia na mecz młodzieżowej reprezentacji, gdyż odbywał się na stadionie naszej sąsiadki. To prawda?

Pracujemy tu dla klubu. Klub jest w tej chwili dla nas najważniejszy. Najważniejsi dla nas są też kibice i należy odnosić się do nich z szacunkiem. Taka jest prawda, rzeczywiście zastanawialiśmy się czy pójść na ten mecz reprezentacji. Był na innym stadionie, więc pytaliśmy jak sytuacja tu wygląda, żeby nikogo nie urazić, czy można taki mecz obejrzeć. No i w końcu zdecydowaliśmy się obejrzeć go w telewizji, bo rzeczywiście kwestie szacunku wobec klubu i fanów są dla nas najważniejsze.

Jak Pan oceni atmosferę na R22 i wyjazdach?

Bardzo podoba mi się tu to środowisko. Szczególnie gra w domu. Naprawdę czujemy wielkie wsparcie. Przez cały czas kibice dopingują. Nie ma żadnych gwizdów. Jeżeli chodzi o ogólną atmosferę, też jest dobra. Bardzo ładne stadiony. To jest sytuacja, z którą paradoksalnie w Hiszpanii nie spotka się tak często.

Jak dobrze zna Pan już Kraków? Co w naszym mieście podoba się Panu najbardziej? Jak się Pan tu czuje?

Bardzo dobrze się czujemy, zarówno ja jak i moja rodzina. Oczywiście, z czasem rozpoznajemy coraz więcej miejsc, zwiedzamy, coraz lepiej się tu czujemy i naprawdę jest to świetne miejsce.

Jak Pan się czuje we współpracy z Krzyśkiem Mączyńskim? Z boku wygląda na to, że  dobrze się uzupełniacie. Jest to chyba piłkarz kluczowy również dla Pana? Kiedy go zabrakło w Lublinie, zagrał Pan chyba jedyny słaby mecz w barwach Wisły.

Świetnie się rozumiemy. Gra u jego boku jest po prostu bardzo łatwa. To jest bardzo ważny zawodnik, bardzo ważne ogniwo naszego zespołu. Gdyby pewnego dnia go zabrakło, to byśmy za nim mocno tęsknili. W sensie sportowym by nam go bardzo brakowało. Świetnie nam się współpracuje razem i mam nadzieję, że ta współpraca będzie trwała jak najdłużej.

Na „10” lepiej Panu gra się z Petarem, czy Semirem? Jakby to zależało od Pana, grałby Pan również na dwóch defensywnych pomocników, czy raczej z oboma graczami z Bałkanów?

Z dwoma defensywnymi, jednym z przodu. Obu doceniam, bo każdy ma swój styl i z oboma mi się dobrze współpracuje.

W jakim języku komunikuje się zespół? Na treningach, na boisku, poza nim? Jak taka mieszanka narodowości wpływa według Pana na postawę drużyny?

Głównie porozumiewamy się po angielsku, z tym nie ma żadnego problemu. Mamy też hiszpańskich trenerów oczywiście. Uczymy się też coraz większej liczby słów, wiemy już, że dawaj to takie vamos, czas, spokojnie, mamy chwilę, czy sam. Powoli, powoli przyswajamy coraz więcej tych słów.

Co się stało z Wisłą w momencie kiedy zapewniła sobie grupę mistrzowską? Cel został zrealizowany, a walka o puchary byłaby w tym momencie zbyt trudna? Poza spotkaniem z Koroną, drużynie brakowało mocy, dynamiki.

Nie zgadzam się do końca z tą tezą, że nasza gra była dużo słabsza. Jasne, że chcieliśmy walczyć o europejskie puchary, ale też wiedzieliśmy, że może to być bardzo trudne zadanie, więc nasza motywacja  zdecydowanie nie spadła. Chcemy tak samo mocno jak wcześniej. Uważam, że paradoksalnie zarówno z Jagiellonią, jak i przede wszystkim z Koroną Kielce, nasza gra nie wyglądała źle. Wyniki tego nie potwierdziły. Ale nie zgodził się po tych meczach, zwłaszcza po meczu z Koroną, przede wszystkim rezultat. Jeśli chodzi o grę, to nie była ona dużo gorsza niż wcześniej.

W meczu z Koroną, mimo iż był Pan jednym z najlepszych graczy na boisku, trener zdecydował się Pana ściągnąć już po godzinie gry. Zdziwiła Pana ta decyzja? Czy  uznał Pan, że sytuacja zmusiła trenera do zmiany taktyki w tym momencie?

Na początku byłem trochę zdziwiony, w pierwszym momencie. Wydawało mi się, że rozgrywam dobry mecz. Z drugiej strony pomyślałem, że może faktycznie, przegrywamy na wyjeździe, więc może trener szuka jakiś bardziej ofensywnych wariantów.

Był Pan świadkiem, jak po raz kolejny zostaliśmy oszukani przez sędziów. Panuje ogólna opinia, że hiszpańscy arbitrzy, też do najlepszych specjalistów nie należą. Którzy według Pana lepiej wykonują swój fach? Swoją drogą musi się Pan przyzwyczaić. Wisła to ulubiony cel polskich sędziów.

Trudno to zestawiać. Zarówno w Polsce jak i w Hiszpanii jest wielu świetnych sędziów. Mamy chociażby sędziego, który gwizdał w półfinale Ligi Mistrzów. Mamy wielu sędziów, którzy w Lidze Mistrzów gwiżdżą z sukcesami. Zresztą tak samo jeśli chodzi o Polaków w europejskich pucharach. Cóż, w środę sędzia faktycznie, zgodnie z wszelkimi opiniami, popełnił wiele błędów, ale tak samo takie błędy zdarzają się w Hiszpanii. Więc trudno mówić o tym, którzy są lepsi.

Przed nami mecz z Pogonią. Możemy spodziewać się, że wyjdziecie na niego tak zmotywowani i agresywni jak z Koroną, czy raczej nastawić się na podobną taktykę jak w starciach z Lechią i Jagiellonią?

Myślę, że utrzymamy ten pozytywny trend z ostatniego meczu. Pewnie wyjdziemy bardzo zmotywowani na mecz z Pogonią. Będziemy chcieli pokazać sportową złość. My czujemy, że rozegraliśmy dobre spotkanie, że graliśmy bardzo intensywnie, z wielką motywacją, zaangażowaniem. Wiemy, że to był w naszym wykonaniu dobry mecz. Na pewno idąc za tą myślą, będziemy chcieli to podtrzymać również w najbliższym spotkaniu.

Patryk Małecki to człowiek o podobnym charakterze do Pańskiego? Spotykacie się poza klubem? Jakie sushi polecacie?

Rzeczywiście, dobrze się dogadujemy z Patrykiem od samego początku. Odkąd tylko się pojawiliśmy z Ivanem, to świetnie nas przyjął i spotykamy się bardzo często poza klubem, również z naszymi bliskimi. A jeżeli chodzi o sushi to nasze ulubione zawsze organizuje dla nas Rafał Boguski. Natomiast jest jeszcze drugie, w centrum, ale nie pamiętam nazwy.

Kto zostanie mistrzem Polski 2016/17?

To bardzo trudne pytanie, bo są cztery silne drużyny. Myślę, że ta najbliższa kolejka będzie decydująca i rzeczywiście zespół, który po tej serii gier będzie na pierwszym miejscu ma naprawdę duże szanse, żeby zdobyć mistrzostwo.

To może inaczej, kto zostanie mistrzem Polski w przyszłym sezonie?

Mam nadzieję, że Wisła Kraków.



 Z Wiślackim Gattuso rozmawiał NORF

 

 

 

 



Spokojny i waleczny - wywiad z Rafałem Boguskim

Jeszcze wczoraj wydawało się, że przygoda Rafała Boguskiego dobiega końca. Dziś "Boguś" negocjuje nowy kontrakt i wszystko wskazuje na to, że zostaje z nami na kolejny sezon! 

Blog - Kuba Błaszczykowski
Pozostałe blogi
Blog - Justyna Żurowska-Cegielska
Blog - Radwansport
Blog - Karolina Surma
Blog - Tomasz Sarara